15
Samochód przedzierał się przez dym. Przyjaciele opowiadali sobie nawzajem co się wydarzyło.
- Faktycznie, sporo mnie ominęło. - szepnął Kamil.
Przebili się przez kłąb dymu i wjechali na asfalt.
- Rozsądnie zrobiłeś, że nie wybiegłeś na nas z krzykiem. Przez zszargane nerwy mógłbyś zarobić kulkę.
- Dzięki że starałeś się mi pomóc nawet w tak porąbanej sytuacji.
Niebo powoli ciemniało. Zdecydowali, że najlepiej będzie jeśli rozejdą się do domów i w razie pytań stwierdzą,
że faktycznie byli nad wodą, jednak w innym miejscu. Kierowca odwiózł Karolinę i Wojtka.
- Już po wszystkim, czemu nadal jesteś taki zdenerwowany? - rzucił, widząc minę kolegi w lusterku wstecznym.
- No niby tak, ale jeśli to wszystko ma być tajemnicą, to jak mam się pokazać w domu z obitą gębą?
- Może ja cię przenocuję? - mruknęła Anka.
- Jak dzieci. - krzyknął do oddalającej się, jednak zastygłej w pocałunku parze przez szybę i odjechał.




I to byłby koniec. Jeśli ktoś co do następnej publikacji ma jakieś sugestie/preferencje/ jest nawiedzony i uzna że go posłucham - proszę o umieszczanie swoich uwag/próśb/zażaleń w komentarzach. Trzymajcie się, miłego dnia :)
0.29268193244934