6 l
8
Bismarck był dwustu pięćdziesięcio jedno metrowym pancernikiem o wyporności prawie pięćdziesięciu tysięcy ton (dużo). Była to duma Kriegsmarine której alianci się obawiali. W momencie wejścia do służby w roku 1940 był największym okrętem wojennym na świecie.
Pierwszą misją bojową stalowego kolosa miała być operacja przeciw brytyjskiej żegludze mająca na celu rajd na konwoje ze sprzętem i zaopatrzeniem.
Bismarck wypłynął z Gotenhafen (dzisiaj chyba Gdynia czy jakoś tak) 19 maja razem ze wspomnianym krążownikiem i paroma niszczycielami dla eskorty, mijając Wielki Bełt (cieśnina między Duńskimi wyspami) zostali dostrzeżeni przez załogę krążownika lotniczego, teoretycznie neutralnej Szwecji, która postanowiła podkablować Niemców Brytyjczykom. Pancernik dopłynął z eskortą do Bergen, gdzie długo nie pozostał ze względu na obawę przed nalotem.
Celem floty było jak najszybsze przedostanie się na Atlantyk. Wbrew niemieckiemu wywiadowi Brytyjczycy wiedzieli co się święci, przygotowali w tym celu flotę składającą się z krążownika HMS "Hood" będącego największym okrętem świata zdetronizowanym dopiero przez Bismarcka oraz najnowszego pancernika na świecie HMS "Prince of Wales" oraz kilku innych, podobnych okrętów. Brytyjczycy podzielili siły ze względu na ówczesne ograniczenia techniczne oraz połać oceanu którą musieli przeszukać, jedną z grup stanowił okręt flagowy HMS "Hood" oraz pancernik "Prince of Wales".
24 maja po godzinie 2:00 brytyjski zespół odnalazł Niemców na radarach, po czym podjął pościg. O godzinie 5:45 oba zespoły dostrzegły się nawzajem. Pierwsi ogień otworzyli Brytyjczycy z odległości 26 kilometrów, omyłkowo strzelając do krążownika.
O 5:55 odpowiedział Bismarck, trafiając okręt flagowy HMS "Hood" z 18 kilometrów całkowicie niszcząc salwą drugi największy okręt na świecie. Brytyjczycy nie mogli tego puścić w niepamięć. Drugi w kolejce był pancernik "Prince of Wales" któremu udało się zgarnąć ledwie trzy pociski kalibru 380mm oraz cztery 203mm. O godzinie 6:03 dowódca "Prince of Wales" komandor John Leach zdecydował zakończyć starcie, po czym dołączył do prześladujących niemiecki zespół krążowników. Bismarck miał uszkodzony zbiornik z paliwem.
Admirał Bismarcka wiedział, że nie dopłynie do portu. Postanowił odkomenderować SS "Prinz Eugen" do portu w ucieczce od przesądzonego losu pancernika. 26 maja rozpoczęto masowe naloty torpedowe na okręt skutkujące przesądzającą sprawę awarią steru.
27 maja załoga Bismarcka wiedziała jaki czeka ich los, każdy wiedział że umrze. Brytyjczycy żądali zemsty za "Hooda", nie mogli odpuścić.
Tego dnia zapasy żywości można było pobierać wedle życzenia, nie było limitu. Każdy wiedział że zbliża się koniec.
O 8:45 nawiązano kontakt wzrokowy z przeciwnikiem, komandor nakazał przygotować się do bitwy. Trwa wymiana ognia na dystansie 19 kilometrów, Bismarck trafia tak blisko że Brytyjczykom pękają szyby. Nawet największy okręt świata nie ma szans przeciwko sile ognia doganiających go kolejnych okrętów, w tym dwóch pancerników oraz kilku krążowników. Kolejne salwy zniszczyły system kierowania ognia Bismarcka praktycznie go oślepiając, mimo celnego ostrzału "na oko" Niemców kolejne salwy Brytyjczyków były coraz dotkliwsze.
Po ok dwóch godzinach komandor Bismarcka chce się poddać, co Brytyjczycy ignorują. Dalsza walka była rzezią. Okręty podpływały na odległość 2km do pancernika kompletnie go dewastując. O 9:50 ostatnia wieża Bismarcka milknie. Do tej pory otrzymał ok 400 trafień. Brytyjczycy mimo to nie przestają strzelać. Na Bismarcku powiewają flagi ogłaszające kapitulacje, bez skutku. Pociski kalibru 406mm masakrują ludzi na pokładzie. Ok 10:50 okręt przewraca się do góry dnem. Do grupy rozbitków podpływa krążownik ''Dorsetshire" wyrzucając siatki przez burtę. Po ok godzinie z nieznanej przyczyny wyrzuca siatkę do morza. W wodzie zostało ok 900 osób.
Z ok 2500 ludzi przeżyło ~110 oraz kot. Była to zbrodnia wojenna popełniona przez Royal Navy, jedna z wielu.
Pierwszą misją bojową stalowego kolosa miała być operacja przeciw brytyjskiej żegludze mająca na celu rajd na konwoje ze sprzętem i zaopatrzeniem.
Bismarck wypłynął z Gotenhafen (dzisiaj chyba Gdynia czy jakoś tak) 19 maja razem ze wspomnianym krążownikiem i paroma niszczycielami dla eskorty, mijając Wielki Bełt (cieśnina między Duńskimi wyspami) zostali dostrzeżeni przez załogę krążownika lotniczego, teoretycznie neutralnej Szwecji, która postanowiła podkablować Niemców Brytyjczykom. Pancernik dopłynął z eskortą do Bergen, gdzie długo nie pozostał ze względu na obawę przed nalotem.
Celem floty było jak najszybsze przedostanie się na Atlantyk. Wbrew niemieckiemu wywiadowi Brytyjczycy wiedzieli co się święci, przygotowali w tym celu flotę składającą się z krążownika HMS "Hood" będącego największym okrętem świata zdetronizowanym dopiero przez Bismarcka oraz najnowszego pancernika na świecie HMS "Prince of Wales" oraz kilku innych, podobnych okrętów. Brytyjczycy podzielili siły ze względu na ówczesne ograniczenia techniczne oraz połać oceanu którą musieli przeszukać, jedną z grup stanowił okręt flagowy HMS "Hood" oraz pancernik "Prince of Wales".
24 maja po godzinie 2:00 brytyjski zespół odnalazł Niemców na radarach, po czym podjął pościg. O godzinie 5:45 oba zespoły dostrzegły się nawzajem. Pierwsi ogień otworzyli Brytyjczycy z odległości 26 kilometrów, omyłkowo strzelając do krążownika.
O 5:55 odpowiedział Bismarck, trafiając okręt flagowy HMS "Hood" z 18 kilometrów całkowicie niszcząc salwą drugi największy okręt na świecie. Brytyjczycy nie mogli tego puścić w niepamięć. Drugi w kolejce był pancernik "Prince of Wales" któremu udało się zgarnąć ledwie trzy pociski kalibru 380mm oraz cztery 203mm. O godzinie 6:03 dowódca "Prince of Wales" komandor John Leach zdecydował zakończyć starcie, po czym dołączył do prześladujących niemiecki zespół krążowników. Bismarck miał uszkodzony zbiornik z paliwem.
Admirał Bismarcka wiedział, że nie dopłynie do portu. Postanowił odkomenderować SS "Prinz Eugen" do portu w ucieczce od przesądzonego losu pancernika. 26 maja rozpoczęto masowe naloty torpedowe na okręt skutkujące przesądzającą sprawę awarią steru.
27 maja załoga Bismarcka wiedziała jaki czeka ich los, każdy wiedział że umrze. Brytyjczycy żądali zemsty za "Hooda", nie mogli odpuścić.
Tego dnia zapasy żywości można było pobierać wedle życzenia, nie było limitu. Każdy wiedział że zbliża się koniec.
O 8:45 nawiązano kontakt wzrokowy z przeciwnikiem, komandor nakazał przygotować się do bitwy. Trwa wymiana ognia na dystansie 19 kilometrów, Bismarck trafia tak blisko że Brytyjczykom pękają szyby. Nawet największy okręt świata nie ma szans przeciwko sile ognia doganiających go kolejnych okrętów, w tym dwóch pancerników oraz kilku krążowników. Kolejne salwy zniszczyły system kierowania ognia Bismarcka praktycznie go oślepiając, mimo celnego ostrzału "na oko" Niemców kolejne salwy Brytyjczyków były coraz dotkliwsze.
Po ok dwóch godzinach komandor Bismarcka chce się poddać, co Brytyjczycy ignorują. Dalsza walka była rzezią. Okręty podpływały na odległość 2km do pancernika kompletnie go dewastując. O 9:50 ostatnia wieża Bismarcka milknie. Do tej pory otrzymał ok 400 trafień. Brytyjczycy mimo to nie przestają strzelać. Na Bismarcku powiewają flagi ogłaszające kapitulacje, bez skutku. Pociski kalibru 406mm masakrują ludzi na pokładzie. Ok 10:50 okręt przewraca się do góry dnem. Do grupy rozbitków podpływa krążownik ''Dorsetshire" wyrzucając siatki przez burtę. Po ok godzinie z nieznanej przyczyny wyrzuca siatkę do morza. W wodzie zostało ok 900 osób.
Z ok 2500 ludzi przeżyło ~110 oraz kot. Była to zbrodnia wojenna popełniona przez Royal Navy, jedna z wielu.