32
tl:dr, każdy system to syf, tylko dymane są inne grupy.

Zdecydowałem się na swój skromny komentarz, ponieważ odniosłem wrażenie że spora część dzidy wypowiada się nie znając podstawowych faktów, przybliżę je nieco aby łatwiej było to co poniektórym ogarnąć. Na potrzeby tej debaty, pominiemy całkowicie kwestie korupcji, pleców itp, skupimy się wyłącznie na aspekcie ekonomicznym i trochę społecznym. Aby łatwiej było ogarnąć co się odjaniepawla przyjmiemy dość umowny podział na klasę wyższą, średnia i niższą.

Przypominam że będzie to duże uproszczenie, a komentującym proponuję bardziej je rozwijać niż wytykać że o tym czy tamtym nie powiedziałem.

W Polsce najwyższą klasę stanowią ludzie którzy z takich czy innych powodów mówiąc wprost, nie martwią się o jutro. Klasę średnią stanowią zwykli obywatele, mający stała pracę, zdolność do jej podjęcia lub choć odrobinę godności by nie żyć bezczelnie na koszt państwa. Najniższą zaś, osoby trwałe do pracy niezdolne lub takie które wspomnianej wcześniej godności po prostu nie mają. W praktyce wychodzi to tak że jak jesteś w stanie sam się utrzymać, to nikt Cię nie będzie tu wspierał np możesz zapomnieć o własnym mieszkaniu jeśli masz zdolność kredytową. Znów upraszczając, wspierane są tylko grupy najniższe, najbogatsi potrafią sobie radzić sami. Tu przechodzimy do meritum tego co mówiłem na początku, nie pokazuje konkretnych przykładów, ani nie biorę pod uwagę jak Ci najbogatsi są najbogatsi, bo sami dobrze wiemy jak to najczęściej wygląda. Tak mniej więcej przedstawia się nasz system, w teorii równa szanse bogatych z klasą średnia i wyrównuje tych którzy z różnych względów nie radzą sobie sami. Jednakże migracje między grupami za rzadkie, nie będziesz raczej milionerem będąc zwykłym Kowalskim, a i na benefity raczej nie masz co liczyć, nawet jeśli stoczysz się na samo dno.

Natomiast w USA przedstawia się to zupełnie inaczej. Interwencjonizm państwa jest terminem niemalże martwym, system daje praktycznie nieograniczone możliwości, większą kwota wolna od podatku i tym podobne. Teoretycznie pozwala to na przejście z biedaka do milionera, jeśli masz pomysł i jesteś zaradny (w USA sam płacisz składki, nie płacisz - nie jesteś ubezpieczony, ale można na tym sporo ugrać jeśli przykładowo dopisuje Ci zdrowie). W praktyce jednak przekłada sie to na fakt, że klasa wyższa w USA może bez granic doić niższe klasy i na ich plecach zbijać fortuny. Będąc w średniej klasie wybór masz stosunkowo niewielki, zarobisz tyle ile pozwoli Ci na to Twój bogaty szef, chyba że jesteś w stanie zarobić sam. Natomiast klasa najniższa to ludzie praktycznie pozbawieni szans, często nie wyedukowani, wychowywani wśród podobnych sobie przegrywów choć pozornie mają szansę, to w zasadzie jej nie mają. Polityka większości stanów (chyba są wyjątki, jeśli ktoś ma wiedze, niech się podzieli) w żaden sposób nie wspiera obywateli którzy nie są w stanie poradzić sobie sami. I właśnie tu tkwi czarny problem, przeciętny murzyn jeśli nie ma ambicji i nie widzi dla siebie miejsca w systemie który go nie wspiera, prędzej czy później schodzi na stronę przestępstwa, kradzieże, handel narkotykami itd. A ponieważ żaden przedsiębiorca nie chce zatrudniać ludzi bez wykształcenia i praktycznych umiejętności, przepaść ta pogłębia się z każdym rokiem prowadząc do coraz większego bezrobocia i ciągle narastających napięć społecznych.

Dlatego w USA dzieje się to co się dzieje, a u nas nic takiego raczej nigdy nie będzie miało miejsca. Z punktu widzenia ekonomii nasz kraj wspiera wszystkich "po równo", natomiast amerykanie wspierają tylko tych którzy są dla państwa cenni. Szara masa w postaci nie wyedukowanego tłumu zdecydowanie nią nie jest, dlatego jest przez system olewana, a to nie może zostać bez odzewu w nieskończoność.

To by było na tyle odemnie, zapraszam do dyskusji, z fartem!
0.12573504447937