6 l
109
Czujesz się w Kościele coraz bardziej obco? Przez zachowania innych chrześcijan nie widzisz dla siebie miejsca w Kościele? Poniższa "przypowieść" jest dla Ciebie????.
"Młody człowiek idzie do księdza i mówi:
– Proszę księdza, nie pójdę już więcej do kościoła!
Ksiądz pyta:
– Tak? A możesz mi powiedzieć, dlaczego?
Młody człowiek odpowiada:
– O mój Boże, tu widzę siostrę, która mówi mi źle o innej siostrze, tam brata, który słabo czyta, chór podzielony i fałszujący, nie wspominając o ich wyniosłym i egoistycznym zachowaniu poza kościołem...
Ksiądz odpowiada:
– Masz rację. Ale zanim definitywnie opuścisz kościół, chciałbym, żebyś wyświadczył mi przysługę: weź szklankę pełną wody i okrąż trzy razy kościół, nie wylewając z niej ani kropli. Potem możesz opuścić kościół.
– To łatwe! – woła młody człowiek.
Zrobił trzy okrążenia, jak ksiądz prosił, wraca i mówi:
– Zrobione, proszę księdza.
A ksiądz pyta:
– Kiedy okrążałeś kościół ze szklanką wody, zauważyłeś, że siostra źle o kimś mówiła?
– Nie.
– Widziałeś ludzi obojętnych wobec innych w kościele?
– Nie.
– Wiesz, dlaczego? Bo byłeś skoncentrowany na szklance, by nie uronić z niej ani kropli. Podobnie jest w naszym życiu. Kiedy nasze serca koncentrują się na Chrystusie, nie mamy czasu dostrzegać błędów innych. Kto wychodzi z kościoła z powodu innych chrześcijan, nigdy nie wszedł do niego naprawdę z powodu Jezusa."
PS Kościół nie jest biskupów. Kościół nie jest nasz - chrześcijan. Kościół jest Chrystusa i dopóki jest On w Nim obecny, to "bramy piekielne Go nie przemogą".
PS2 Mniej budujmy Kościół na samych sobie, a więcej na Jezusie. Im więcej jest w Kościele "nas" i naszych wyobrażeń jak On powinien wyglądać, tym mniej jest w Nim Jezusa.
PS3 Bycie w Kościele pomimo zgorszeń nie oznacza akceptacji i przymykania oczu na te zgorszenia. Wręcz przeciwnie - nie da się wypełniać Kościoła Owocami Ducha, kiedy samemu się w Nim nie jest.
Pozdrawiam
"Młody człowiek idzie do księdza i mówi:
– Proszę księdza, nie pójdę już więcej do kościoła!
Ksiądz pyta:
– Tak? A możesz mi powiedzieć, dlaczego?
Młody człowiek odpowiada:
– O mój Boże, tu widzę siostrę, która mówi mi źle o innej siostrze, tam brata, który słabo czyta, chór podzielony i fałszujący, nie wspominając o ich wyniosłym i egoistycznym zachowaniu poza kościołem...
Ksiądz odpowiada:
– Masz rację. Ale zanim definitywnie opuścisz kościół, chciałbym, żebyś wyświadczył mi przysługę: weź szklankę pełną wody i okrąż trzy razy kościół, nie wylewając z niej ani kropli. Potem możesz opuścić kościół.
– To łatwe! – woła młody człowiek.
Zrobił trzy okrążenia, jak ksiądz prosił, wraca i mówi:
– Zrobione, proszę księdza.
A ksiądz pyta:
– Kiedy okrążałeś kościół ze szklanką wody, zauważyłeś, że siostra źle o kimś mówiła?
– Nie.
– Widziałeś ludzi obojętnych wobec innych w kościele?
– Nie.
– Wiesz, dlaczego? Bo byłeś skoncentrowany na szklance, by nie uronić z niej ani kropli. Podobnie jest w naszym życiu. Kiedy nasze serca koncentrują się na Chrystusie, nie mamy czasu dostrzegać błędów innych. Kto wychodzi z kościoła z powodu innych chrześcijan, nigdy nie wszedł do niego naprawdę z powodu Jezusa."
PS Kościół nie jest biskupów. Kościół nie jest nasz - chrześcijan. Kościół jest Chrystusa i dopóki jest On w Nim obecny, to "bramy piekielne Go nie przemogą".
PS2 Mniej budujmy Kościół na samych sobie, a więcej na Jezusie. Im więcej jest w Kościele "nas" i naszych wyobrażeń jak On powinien wyglądać, tym mniej jest w Nim Jezusa.
PS3 Bycie w Kościele pomimo zgorszeń nie oznacza akceptacji i przymykania oczu na te zgorszenia. Wręcz przeciwnie - nie da się wypełniać Kościoła Owocami Ducha, kiedy samemu się w Nim nie jest.
Pozdrawiam