4
Paląc szluga w cieniu wieży Eiffla
Topiąc myśli z Peel'em
Zbieram myśli i muszelki nad Atlantykiem
Znów pełen życia tylko przez chwilę
Nigdy nie będę prozaikiem
Choć zgarniam kolejnego kafla
Wbijam w puste sztuki i każdego ich wafla

Martwi mnie tylko dlaczego wciąż czuję
Z chorym umysłem dobre serce się marnuje
Wysoko celuję i nie spasuje
Nie zapauzuję bo ci coś nie pasuje
Zgrzyt jak w hondzie w której dwójka nie wskakuje
Nie chcesz zrozumieć nie ma problemu
Zniknę szybciej niż plamy w vanishu
Jesteś cofnięta w rozwoju bardziej od amiszów
I znów przesadzam z chemią do blue screenu

Mam gdzieś co będzie dalej z tobą i ze mną
Otwieram flaszkę następna
Paragon w rulonik
Ciastko albo kartonik
Teraz to mój konik
Prędzej do tego niż do ciebie wrócę
0.24837613105774