6 l
21
Starszy pan przy trumnie wyciera w rękaw spermę Z jego kochanki wydobywa się ferment To było pewne, że już jej nie zapłodni W końcu była martwa od ponad trzech tygodni Leżąc pod nim nieruchomo patrzy w sufit On głaszcząc jej twarz czule do niej mówi On zawsze lubił zimne, śmierć go podnieca Eros Ramazotti i kolacje przy świecach Była kobieca pomimo, że zmarła Całując sine usta, wciskał język do gardła Martwa kochanka, szczyt jego marzeń Nocami zwiedzał pobliskie cmentarze Miejscowi grabarze skitrali się w krzakach Już nie porucha, powinęła mu się łapa Jak już dał się złapać, nikt nie chciał dać wiary Że lokalnym trupo-jebem okazał się Wikary AMEN.Moi drodzy, bo najważniejsze w kochaniu zwłok jest to, że nie marudzą