4

Szkoda że rzeczywistość stała się bardziej absurdalna.
FRANCIS: Uważam, że Judith ma tu rację. Organizując ruch oporu nie wolno zapomnieć,...że niezbywalne prawo każdego mężczyzny...
STAN: Lub kobiety.
FRANCIS: Lub kobiety...Pozwala mu...
STAN: Lub jej.
FRANCIS: Lub jej.
REG: Racja.
FRANCIS: Dzięki bracier.
STAN: Lub siostror.
FRANCIS: Lub siostro. O czym to ja mówiłem?
REG: Myslałem, ze skończyłeś.
FRANCIS: A, no tak.
REG: Co więcej, jest świętym prawem każdego mężczyzny..
STAN: Lub kobiety.
REG: Skończ już z tymi kobietami, Stan! Rozpraszasz nas.
STAN: Kobiety mają słuszne prawo uczestniczyś w naszym ruchu., Reg.
FRANCIS: Czemu tak ciągle gadasz o kobietach, Stan?
STAN: Chce być jedną z nich.
REG: Co?
STAN: Chcę być kobietą. Chcę, żebyście wszyscy od dziś mówili na mnie "Loretta".
REG: Co?!
LORETTA: To moje niezbywalne prawo jako mężczyzny.
JUDITH: Ale dlaczego chcesz zostać Lorettą, Stan?
LORETTA: Chcę mieć dzieci.
REG: Ty chcesz mieć dzieci ?!
LORETTA: Każdy mężczyzna ma prawo mieć dzieci, jeśli chce.
REG: Ale...ty nie możesz mieć dzieci !
LORETTA: Nie prześladuj mnie!
REG: Nie prześladuję cię, Stan! Nie masz macicy! :Gdzie będziesz trzymał swojego embriona? W pudełku?
LORETTA: [płacze]
JUDITH: Mam pomysł!Przyjmijmy, że Stan nie może póki co mieć dzieci...gdyż nie ma macicy, co nie jest|niczyją winą, nawet Rzymian...ale musimy przyznać, że ma prawo mieć dzieci!
FRANCIS: Świetnie, Judith!|Będziemy walczyć z ciemiężycielami...o twoje prawo do posiadania dzieci, bracie. Siostro. Przepraszam.
REG: A po co?
FRANCIS: Co po co?
REG: Po co walczyć o jego prawo do posiadania dzieci, skoro on i tak nie może mieć dzieci?
FRANCIS: To symbol naszej beznadziejnej walki z najeźdźcą...
REG: Raczej symbol jego walki z rzeczywistością.

0.14187097549438