Zajeżdzam na adres, dzwonię, nikt nie wychodzi. Oczywiście paczka pobraniowa. No to dzwonię do adresatki, ta mi mówi że córka na pewno jest w domu i że już do niej dzwoni. Myślę pewnie domofon jebnięty jak to z reguły bywa.
No to czekam, w końcu wybiega zdyszana dziewczyna. Pytam, czy domofon nie działa, a ta że działa tylko nie mogła nigdzie klucza do drzwi znaleźć.
To jeden z tych domofonów, które tak piszczą przy naciśnięciu. Najlepsze jest to, że nudząc się pod tą furtką wygrałem na tym domofonie marsz imperialny z gwiezdnych wojen, później hymn Związku Radzieckiego, Horst Wessel Lied, gdy wybiegła byłem w połowie königgrätzer marsch. Jakoś bawi mnie wyobrażenie, jak ona lata spanikowana szukając kluczy przy tym soundtracku xD
No to czekam, w końcu wybiega zdyszana dziewczyna. Pytam, czy domofon nie działa, a ta że działa tylko nie mogła nigdzie klucza do drzwi znaleźć.
To jeden z tych domofonów, które tak piszczą przy naciśnięciu. Najlepsze jest to, że nudząc się pod tą furtką wygrałem na tym domofonie marsz imperialny z gwiezdnych wojen, później hymn Związku Radzieckiego, Horst Wessel Lied, gdy wybiegła byłem w połowie königgrätzer marsch. Jakoś bawi mnie wyobrażenie, jak ona lata spanikowana szukając kluczy przy tym soundtracku xD