19

Wiersz jest interpretacją obrazu Pawła Fiedotowa o tym samym tytule.

Nie wpiszę się w radosną tematykę bloga, dziś dla odmiany będzie o czym innym.

Bohater utknął. Dla mnie utknął w pętli na dwie metafory: pętli porażek, która zapędziła go w ślepy zaułek kariery, napełniając wszechogarniającą frustracją, apatią i rozpaczą oraz pętli, którą zaciska na jego szyi czas – nic już się nie stanie, nic nie będzie inaczej, musisz czekać, ale nie masz na co. Rzecz jest tym bardziej okrutna, że doskonale to rozumiesz. Być może jeszcze łudzisz się, że coś się stanie, że coś odmieni byt na tym paskudnym padole łez, ale w głębi duszy wiesz, że to nie jest prawda. Być może, tak jak bohater Kaczmarskiego zdajesz sobie sprawę, że nie czekasz już na nic.

To wiersz o świadomości beznadziejności.

Ale przecież w czasach wyścigu szczurów przyznanie się do porażki jest czymś nie do pomyślenia! Nakładanie maski sukcesu weszło Ci już tak (z konieczności!) w nawyk, że nosisz ją nawet dla najbliższych przyjaciół, nawet dla siebie samego. Chronisz w ten sposób siebie i swoich bliskich przed tą okropną perspektywą. Ale znasz przecież przerażające chwile, kiedy ową maskę zdejmujesz. W czarną, bezsenną, pijaną noc, gdy wracasz od ukochanej, albo w głośnym klubie, gdy wokoło walają się butelki, szczegóły są nieistotne. Wtedy właśnie każesz psu skakać przez szpadę.

https://owceahmeda.wordpress.com/2015/04/13/encore-jeszcze-raz-jacek-kaczmarski/

0.14588284492493