Wstałem o siódmej, opuchlizna prawie zeszła, ból jest na tyle znośny że nie biorę na razie nawet apapu, więc poprawa ogromna. Wacik w mordzie z rozrobioną whiskey i ból prawie znika.
Może tym razem obędzie się bez szpitala, mam taką cichą nadzieję. Martwi mnie brak apetytu i lekkie zaburzenia motoryki, może bardziej równowagi. Postaram się niedługo coś zjeść i wytrzymać to jakoś, póki nie minie.
Może tym razem obędzie się bez szpitala, mam taką cichą nadzieję. Martwi mnie brak apetytu i lekkie zaburzenia motoryki, może bardziej równowagi. Postaram się niedługo coś zjeść i wytrzymać to jakoś, póki nie minie.