Znów przestał pisać przez jakiś czas. Uczył się, wychodził spotykać się ze znajomymi, grał w gry komputerowe. Czas mijał. Pewnego poniedziałku wstał jak zwykle o siódmej. Schodząc do kuchni zerknął na kalendarz. Mija ostatni dzień na dostarczenie pracy na konkurs. Ominął śniadanie. Miał maksymalnie 15 minut na napisanie i wydrukowanie tej pracy. Półprzytomny w końcu skleił kilka wersów, wydrukowaną stronnicę włożył w kopertę. Czuł się z tym źle. Od razu ją zakleił. Nie okazując żadnych emocji wręczył kopertę nauczycielce. Była lekko zdziwiona faktem, że tym razem nie dał jej przeczytać teksu. Mimo tego przyjęła kopertę. Minęły dwa tygodnie. Na godzinie wychowawczej dostał jakiś papierek. Polonistka kazała go przekazać. Była to zgoda na wyjazd z terenu szkoły w trakcie zajęć. Pomyślał, że w trakcie rozdania nagród wszyscy uczestnicy będą obecni, pójdziemy do którejś z innych szkół w pobliżu czy coś w tym rodzaju. Podrobił podpis.
Wyznaczonego dnia o wyznaczonej godzinie do klasy, w której akurat miał zajęcia wbiegła nauczycielka. "A ty jeszcze nie gotowy?" - zapytała rozgorączkowana patrząc na niego. Szybko objaśniła sytuację nauczycielowi prowadzącemu lekcje, kiedy pakował swoje rzeczy. Po chwili stali przed szkołą. Zauważył busa, w którym siedziały dwie osoby ze szkoły, kojarzył ich twarze. Ruszyli. Trasa trwała około 40 minut, zdążyli zamienić ze sobą kilka zdań. W końcu dotarli na miejsce. Biblioteka publiczna w jednym z większych miast województwa. Właściwie nie miał pojęcia co to za konkurs. Zostało 10 minut wolnego czasu. Usiadł na ławce, zapalił papierosa. W końcu wszedł do środka. Znalazł się na sali, w której znajdowało się około 200 osób. Usiadł obok współpasażerów. Jakieś przemówienie na temat środowiska, planów na poprawienie funkcjonowania miasta w kierunku jego poprawy i w końcu o samym konkursie. "Witamy na rozstrzygnięciu wojewódzkiego konkursu literackiego. Nadesłaliście wiele prac, nieliczni jednak zdołali przybyć tutaj do nas. Dziś nagrodzimy kilka najlepszych z nich, doceniamy jednak świadomość i dojrzałość każdego z uczestników konkursu." - po tej wypowiedzi nastała chwila ciszy. "Nieliczni?" - pomyślał - "Więc ile osób brało udział w tym konkursie?". Zanim się zorientował, pierwsza osoba trzymała już w rękach nagrodę, potem druga, trzecia i kolejna. Cisza.
Wydawało się, że to już koniec, kiedy po dłuższej pauzie, odziany w garnitur jegomość zabrał głos po raz kolejny. "W tym roku, postanowiliśmy wyróżnić jedną z prac, ze względu na jej poziom." - głos mówcy rozmył się w jego uszach. Usłyszał swoje imię i nazwisko. "No idź!" - szturchnęła go polonistka. Wszyscy po raz kolejny zaczęli bić brawa. Odebrał nagrodę po czym wrócił na miejsce. Siedział przez chwilę zszokowany. Dostał książeczkę, która miała na swoich kartkach jego pracę. Pierwsza publikacja.
Dostał też jakąś monetę i inną książkę, jednak to publikacja zrobiła na nim największe wrażenie. Przez całą drogę powrotną dwójka uczniów z jego szkoły oglądała nagrody, czytając prace. Nauczycielka z dumą czytała powoli zwycięską pracę po raz pierwszy. Oddała ją uśmiechając się. Nie odezwała się ani słowem.
Wrócił do domu chwaląc się osiągnięciem. Nikt nie zwrócił na niego większej uwagi. Rodzeństwo zafascynowane było monetą, spekulując ile może być warta, ojciec przeczytawszy pracę odłożył tomik na stół, parsknął śmiechem po czym skwitował - "Poeta, tylko głowa nie ta."
Przestał publikować. Nie publikował swoich prac już nigdzie. Skończył szkołę. Przestał pisać. Znalazł pracę, prowadził normalne życie, jednak czuł, że czegoś mu brakuje. Próbował innych zajęć, różnych hobby, wszystko jednak spełzło do przesiadywania godzinami przed ekranem komputera. Któregoś dnia jednak nie wytrzymał. Znów zaczął uderzać w klawisze, jeszcze dłużej niż kiedykolwiek wcześniej. Nadal wierzył. Jego prace przewijały się przez wiele serwisów internetowych stworzonych do takich właśnie publikacji. Wiele dyskusji na temat pisania, wiele prac, kilka przyjaźni.
Wyznaczonego dnia o wyznaczonej godzinie do klasy, w której akurat miał zajęcia wbiegła nauczycielka. "A ty jeszcze nie gotowy?" - zapytała rozgorączkowana patrząc na niego. Szybko objaśniła sytuację nauczycielowi prowadzącemu lekcje, kiedy pakował swoje rzeczy. Po chwili stali przed szkołą. Zauważył busa, w którym siedziały dwie osoby ze szkoły, kojarzył ich twarze. Ruszyli. Trasa trwała około 40 minut, zdążyli zamienić ze sobą kilka zdań. W końcu dotarli na miejsce. Biblioteka publiczna w jednym z większych miast województwa. Właściwie nie miał pojęcia co to za konkurs. Zostało 10 minut wolnego czasu. Usiadł na ławce, zapalił papierosa. W końcu wszedł do środka. Znalazł się na sali, w której znajdowało się około 200 osób. Usiadł obok współpasażerów. Jakieś przemówienie na temat środowiska, planów na poprawienie funkcjonowania miasta w kierunku jego poprawy i w końcu o samym konkursie. "Witamy na rozstrzygnięciu wojewódzkiego konkursu literackiego. Nadesłaliście wiele prac, nieliczni jednak zdołali przybyć tutaj do nas. Dziś nagrodzimy kilka najlepszych z nich, doceniamy jednak świadomość i dojrzałość każdego z uczestników konkursu." - po tej wypowiedzi nastała chwila ciszy. "Nieliczni?" - pomyślał - "Więc ile osób brało udział w tym konkursie?". Zanim się zorientował, pierwsza osoba trzymała już w rękach nagrodę, potem druga, trzecia i kolejna. Cisza.
Wydawało się, że to już koniec, kiedy po dłuższej pauzie, odziany w garnitur jegomość zabrał głos po raz kolejny. "W tym roku, postanowiliśmy wyróżnić jedną z prac, ze względu na jej poziom." - głos mówcy rozmył się w jego uszach. Usłyszał swoje imię i nazwisko. "No idź!" - szturchnęła go polonistka. Wszyscy po raz kolejny zaczęli bić brawa. Odebrał nagrodę po czym wrócił na miejsce. Siedział przez chwilę zszokowany. Dostał książeczkę, która miała na swoich kartkach jego pracę. Pierwsza publikacja.
Dostał też jakąś monetę i inną książkę, jednak to publikacja zrobiła na nim największe wrażenie. Przez całą drogę powrotną dwójka uczniów z jego szkoły oglądała nagrody, czytając prace. Nauczycielka z dumą czytała powoli zwycięską pracę po raz pierwszy. Oddała ją uśmiechając się. Nie odezwała się ani słowem.
Wrócił do domu chwaląc się osiągnięciem. Nikt nie zwrócił na niego większej uwagi. Rodzeństwo zafascynowane było monetą, spekulując ile może być warta, ojciec przeczytawszy pracę odłożył tomik na stół, parsknął śmiechem po czym skwitował - "Poeta, tylko głowa nie ta."
Przestał publikować. Nie publikował swoich prac już nigdzie. Skończył szkołę. Przestał pisać. Znalazł pracę, prowadził normalne życie, jednak czuł, że czegoś mu brakuje. Próbował innych zajęć, różnych hobby, wszystko jednak spełzło do przesiadywania godzinami przed ekranem komputera. Któregoś dnia jednak nie wytrzymał. Znów zaczął uderzać w klawisze, jeszcze dłużej niż kiedykolwiek wcześniej. Nadal wierzył. Jego prace przewijały się przez wiele serwisów internetowych stworzonych do takich właśnie publikacji. Wiele dyskusji na temat pisania, wiele prac, kilka przyjaźni.