Wiedza
5 l
3
Zacznijmy od religii.
Mogła by opóźniać rozwój technologii zabijając wynalazców i niszcząc wynalazki.
Na pewnym poziomie techniki ludzie stają się mniej religijni a z czasem całkiem ją porzucają.
Więc technike w grze mogły by opóźniać religie.
PS. Religijne góry decydowało by czy woli bezpiecznie tylko hajs kosić z tyłu władzy sowieckiej czy ryzykować władze przed którą opór mógłby sprawić porzucenie religii.
Więc religie musiały by egzystować z graczami władcami.
W pierwszych etapach rządzą właściciele ziemscy którzy pochodzą od wojowników, ewentualnie także hanze kontrolujące handel morski dookoła wybrzeży.
Hanze mogły by blokować wojny królów bo były by wbrew z ich interesów. Czy wręcz pozwalały by władcom z ich krajów walczyć by mogli zgarnąć majątki kupców z innych krajów.
Rycerze domagali by się wbrew władzom religijnym (co hamują w tej grze rozwój) rozwoju pancerzy.
Natomiast gnoili by za rozwój długich łuków czy kusz mogących przebijać ich zbroje.
Natomiast zakaz z religii alchemii spowalniał by rozwój broni palnej. Alchemicy byli by tratowani przez graczy z kasty rycerskiej. Którzy palili by ich włości z wynalazkami.
Oczywiście postępu nie dało by się zatrzymać
I wojowników zastąpili by w armii strzelcy jako mięso armatnie.
Zabawa zaczęła by się przy odkryciach kolonialnych.
Bo gracze sprawujący władzę nad religią w rejonie zapuszczonym technicznie mogli by chwilowo nie blokować jego rozwoju by odeprzeć najeźdźców zza Oceanu.
Bardzo mocny byłby wpływ kompanii handlowej każdego rozwiniętego kraju by ekspandować nowe surowce na innych kontynentach. Władcy religijni mieli by w interesie nawracać słabsze techniczne kontynenty.
Prasę zwalczały by kościoły bo tylko one mają prawo sprzedawać drogo książki :p
Cechy gildijne zwalczały by powstające fabryki bo monopolizowaly by produkcję która im się należy :p
Korporacje wydobywcze mogły by zwalczać istnienie darmowej energii.
Więc były by w zasadzie 2 drzewka rozwoju techniki. Bo darmowa energia by mocno pokochała rozwój.
Elity graczy z różnych krajów miały by wybór. Albo walczyć między sobą w sowich państewkach.
Albo zostać illuminatami co chcą obalić państwa , a na początku monarchię co wywołuje wojny wbrew ich interesom.
Demokrację łatwiej korumpować po ich myśli.
Oczywiście po zniewoleniu świata walczą między sobą o wpływy.
Może powstać światowa religia, może zostać jak było albo w ogóle nie być po ludzie od niej odchodzą.
Jeśli jest jakaś to wierni są przez władze światowe do uczestnictwa w religii. Zaczipowani gracze robią wiele rzeczy jak władza pomyśli.
Po uwolnieniu darmowej energii z laserami, plazma i międzyplanetarnhm ufo zaczynają zyskiwać magowie.
Zastępują oni strzelców jako mięso armatnie bo łatwo synchronizuja się z bronią energetyczną podłączoną celownikami komputerowymi.
Ewentualnie odkrycie tuneli czaso przestrzennych może symbolizowac konieć gry pozwalający opuścić układ.
Elity decydują czy dalej niewolą graczy czy dają im swobodę.
Oczywiście reset techniczny atomowy dalej możliwy.
Można się zastanawiać czy z magia będą w epoce przemysłowej magiczne pancerze parowe itp.
Oczywiście jeśli występowali by gracze z innych planet czy układów to przed kolonizacją albo bez niej utrudniali by rozwój techniczny innych cywilizacji.
Czy to subtelnie czy po prostu spuszczając meteory na głowę prymitywów.
Mogli by zrobić tradycyjne inwazję ale szkoda expa straconego za zgon jakiego kolwiek gracza co zginąłby z rąk prymitywniejszych.
Najwyższe cywilizacje graczy mogły by walczyć o energię duchową planet. Duszę graczy dostarczały energii duchowi planety.
Najwyższe cywilizacje mógłyby pozyskiwać z tej zbieraniny energii graczy energię choćby ultramagiczną.
Pomniejszy gracz jak ginąłby traciłby część exp więc wydajność produkcji energii.
Więc wyższe cywilizacje tłumiły by subtelnie konflikty z niższymi graczami.
Mechanika nie pozwalała by na bezpośrednią ingerencję ,,niebios"
Wniosek:
Każdy każdemu może szkodzić w interesach.
Mogła by opóźniać rozwój technologii zabijając wynalazców i niszcząc wynalazki.
Na pewnym poziomie techniki ludzie stają się mniej religijni a z czasem całkiem ją porzucają.
Więc technike w grze mogły by opóźniać religie.
PS. Religijne góry decydowało by czy woli bezpiecznie tylko hajs kosić z tyłu władzy sowieckiej czy ryzykować władze przed którą opór mógłby sprawić porzucenie religii.
Więc religie musiały by egzystować z graczami władcami.
W pierwszych etapach rządzą właściciele ziemscy którzy pochodzą od wojowników, ewentualnie także hanze kontrolujące handel morski dookoła wybrzeży.
Hanze mogły by blokować wojny królów bo były by wbrew z ich interesów. Czy wręcz pozwalały by władcom z ich krajów walczyć by mogli zgarnąć majątki kupców z innych krajów.
Rycerze domagali by się wbrew władzom religijnym (co hamują w tej grze rozwój) rozwoju pancerzy.
Natomiast gnoili by za rozwój długich łuków czy kusz mogących przebijać ich zbroje.
Natomiast zakaz z religii alchemii spowalniał by rozwój broni palnej. Alchemicy byli by tratowani przez graczy z kasty rycerskiej. Którzy palili by ich włości z wynalazkami.
Oczywiście postępu nie dało by się zatrzymać
I wojowników zastąpili by w armii strzelcy jako mięso armatnie.
Zabawa zaczęła by się przy odkryciach kolonialnych.
Bo gracze sprawujący władzę nad religią w rejonie zapuszczonym technicznie mogli by chwilowo nie blokować jego rozwoju by odeprzeć najeźdźców zza Oceanu.
Bardzo mocny byłby wpływ kompanii handlowej każdego rozwiniętego kraju by ekspandować nowe surowce na innych kontynentach. Władcy religijni mieli by w interesie nawracać słabsze techniczne kontynenty.
Prasę zwalczały by kościoły bo tylko one mają prawo sprzedawać drogo książki :p
Cechy gildijne zwalczały by powstające fabryki bo monopolizowaly by produkcję która im się należy :p
Korporacje wydobywcze mogły by zwalczać istnienie darmowej energii.
Więc były by w zasadzie 2 drzewka rozwoju techniki. Bo darmowa energia by mocno pokochała rozwój.
Elity graczy z różnych krajów miały by wybór. Albo walczyć między sobą w sowich państewkach.
Albo zostać illuminatami co chcą obalić państwa , a na początku monarchię co wywołuje wojny wbrew ich interesom.
Demokrację łatwiej korumpować po ich myśli.
Oczywiście po zniewoleniu świata walczą między sobą o wpływy.
Może powstać światowa religia, może zostać jak było albo w ogóle nie być po ludzie od niej odchodzą.
Jeśli jest jakaś to wierni są przez władze światowe do uczestnictwa w religii. Zaczipowani gracze robią wiele rzeczy jak władza pomyśli.
Po uwolnieniu darmowej energii z laserami, plazma i międzyplanetarnhm ufo zaczynają zyskiwać magowie.
Zastępują oni strzelców jako mięso armatnie bo łatwo synchronizuja się z bronią energetyczną podłączoną celownikami komputerowymi.
Ewentualnie odkrycie tuneli czaso przestrzennych może symbolizowac konieć gry pozwalający opuścić układ.
Elity decydują czy dalej niewolą graczy czy dają im swobodę.
Oczywiście reset techniczny atomowy dalej możliwy.
Można się zastanawiać czy z magia będą w epoce przemysłowej magiczne pancerze parowe itp.
Oczywiście jeśli występowali by gracze z innych planet czy układów to przed kolonizacją albo bez niej utrudniali by rozwój techniczny innych cywilizacji.
Czy to subtelnie czy po prostu spuszczając meteory na głowę prymitywów.
Mogli by zrobić tradycyjne inwazję ale szkoda expa straconego za zgon jakiego kolwiek gracza co zginąłby z rąk prymitywniejszych.
Najwyższe cywilizacje graczy mogły by walczyć o energię duchową planet. Duszę graczy dostarczały energii duchowi planety.
Najwyższe cywilizacje mógłyby pozyskiwać z tej zbieraniny energii graczy energię choćby ultramagiczną.
Pomniejszy gracz jak ginąłby traciłby część exp więc wydajność produkcji energii.
Więc wyższe cywilizacje tłumiły by subtelnie konflikty z niższymi graczami.
Mechanika nie pozwalała by na bezpośrednią ingerencję ,,niebios"
Wniosek:
Każdy każdemu może szkodzić w interesach.