Wiedza
5 l
14
Teza: Bez kary wiecznych męk ludzie z czasem opuszczają religię/sektę
Obserwacje: Mnie jako dzieciaka tylko grzech ciężki za niechodzenie trzymał w tej instytucji.
Za grzech ciężki jest wieczne piekło a usłyszałem przed świętą komunią z ambony od księdza, że od 7 roku życia grzechy się liczą.
Byłem mściwym dzieckiem i myślałem sobie, że jak się na kimś nie zemszczę to chociaż trafi na męki piekielne których się bałem (bo raczej ci nie grzeczni nie byli wierzący)
Wniosek: Już będąc dzieckiem starałabym się dostać do nieba robiąc minimum co trzeba. Ale przed łamaniem nakazów nie czułbym takiego oporu jak z wizją piekła.
Teraz jestem kimś w rodzaju wierzącego w Boga ale nie związanego z religią.
Przestałem się nim wyręczać, w takim sensie, że mam ręce to sam zajmuje się swoim życiem nie licząc na cud, prosząc tylko o wsparcie by było mnie człowiekowi lżej.
Jeśli taki Bóg istnieje to ateiści kompletnie odrzucając jego wsparcie tracą tylko w życiach (następnym lub następnych)
Obserwacje: Mnie jako dzieciaka tylko grzech ciężki za niechodzenie trzymał w tej instytucji.
Za grzech ciężki jest wieczne piekło a usłyszałem przed świętą komunią z ambony od księdza, że od 7 roku życia grzechy się liczą.
Byłem mściwym dzieckiem i myślałem sobie, że jak się na kimś nie zemszczę to chociaż trafi na męki piekielne których się bałem (bo raczej ci nie grzeczni nie byli wierzący)
Wniosek: Już będąc dzieckiem starałabym się dostać do nieba robiąc minimum co trzeba. Ale przed łamaniem nakazów nie czułbym takiego oporu jak z wizją piekła.
Teraz jestem kimś w rodzaju wierzącego w Boga ale nie związanego z religią.
Przestałem się nim wyręczać, w takim sensie, że mam ręce to sam zajmuje się swoim życiem nie licząc na cud, prosząc tylko o wsparcie by było mnie człowiekowi lżej.
Jeśli taki Bóg istnieje to ateiści kompletnie odrzucając jego wsparcie tracą tylko w życiach (następnym lub następnych)