12
"Moja kolejna próba zabicia czasu jako pisarz amator. Wulgarne komentarze z większą wartością merytoryczną niż mój teks mile widziane."

Za oknem padał śnieg, silny wiatr poruszał gałęziami strzepując biały puch na i tak ledwo widoczny pod śniegiem płot. Pomimo że była noc to było jasno, dzięki blasku księżyca który był w zenicie, oświetlał plac pośrodku wioski leżącej z dala od głównego traktu prowadzącego do miasta. W środku chaty sołtysa panował półmrok rozjaśniany okazyjnymi błyskami piorunów i wątłym migoczącym płomieniem świecy wytopionej z wosku pszczelego, usadzona była na bardzo prostym uchwycie wykonanym z zaokrąglonej blaszki do której była przytwierdzona drewniana rączka. Obok świecy stał czajnik parujący od świeżo zagotowanej wody. Stary sołtys sięgną po czajnik żeby dolać wrzątku do wcześniej przygotowanych glinianych kubków z pokruszonymi liśćmi herbaty. Po zalaniu wrzątkiem napar zaczął wydzielać charakterystyczny lekko morski zapach. Każdy na wyspie był przyzwyczajony do zapachu i smaku morskiej herbaty robionej z suszonych wodorostów z których słynęła Unia Wyspiarska. Nieznajomy choć nie miał wcześniej styczności z podobnym naparem to jednak nie odpychał go zapach. Słyszał o drogiej i cenionej herbacie importowanej z Unii Wyspiarskiej do zjednoczonych królestw. Według plotek po dodaniu miodu była mocno pobudzająco rozgrzewającym naparem zapewniającym zastrzyk energii.
Starzec pochylił się nad kubkiem czekał na reakcję z strony nieznajomego. Po chwili niezręcznej ciszy odezwał się.
A zatem? - Odezwał się patrząc na starca nie przeniknionym wzrokiem.
A zatem pora przejść do interesów. - Odezwał się starzec mówiąc to z lekką niepewnością.
Chciałem bardzo podziękować za pomoc jaką udzielił pan naszej wsi. Jeśli chodzi o zapłatę? To...
To co? - Zapytał nieznajomy odsłaniając usta by zaczerpnąć łyk naparu. W smaku był lekko słony ale w połączeniu z odrobiną miodu zyskiwał przyjemny delikatny słono słodki smak przypominający nieco rozwodniony karmel.
Chodzi oto że nie będę w stanie uiścić pełnej należności za pańskie usługi.
Nieznajomy zaczerpną kolejny łyk herbaty, odstawił gliniany kubek i spojrzał na starca z złowrogim wyrazem twarzy. Po zdjęciu chusty z ust nadal nie było można w pełni zobaczyć twarzy obcego przybysza z powodu pół mroku i kaptura którego nie zdjął, mimo to można było dostrzec zarys lekko szpetnej twarzy na widok której starzec zbladł. Pomimo że światło było słabe można było dostrzec dwie blizny, jedna zaczynała cię od okolic lewej skroni i kończyła na lewy policzku zaś druga znajdowała się na dolnej wardze. Jego oczy błyszczały w płomieniu świecy i wydawały się być przepełnione irytacją i zniecierpliwieniem. Sołtys zaczynał się zastanawiać czy przypadkiem nie podpisał kontraktu z samum diabłem. W tym samym momencie sołtys zaczął ciężko oddychać, zalał go zimny pot a serce zaczęło walić ja młot. Nieznajomy widząc to odsuną się powoli dopił napar i założył swoją prowizoryczną maskę z powrotem na usta. Wiedział że jeśli dziadek umrze na zawał to niedostanie zapłaty a nawet może mieć przez to kłopoty.
No dobra więc spróbujmy się jakoś dogadać. Podpisał pan kontrakt czego był pan w pełni świadomy. Ja wykonałem powierzone mi zadanie, zgodziłem się na pańską stawkę bez negocjacji bo potrzebowałem pieniędzy a wasz problem był pilny. - Nieznajomy zrobił się jakby bardziej przychylny i już nie tak straszny jak chwile temu.
Panie miłościwy. Naprawdę dziękuję ale proszę zrozumieć że musimy płacić podatki, za coś żyć trzeba, zima sroga w tym roku. - Sołtys próbował ciągnąć to dalej ale nieznajomy wstał od stołu.
Nie musi pan płacić w srebrzę jeśli pan go nie ma. Akceptuje także zapłatę w miedziakach lub w czystym kruszcu.
0.29817605018616