5
" Wulgarne komentarze z większą wartością merytoryczną niż mój teks mile widziane."

Sołtys odszedł od stołu podszedł do kominka i dorzucił ze dwa polana do paleniska a następnie zaczął grzebać kruczkiem w żarzących się węglach. Po chwili namysłu obszedł kominek i za jego prawej strony wyciągną małą cegiełkę, za której była schowana mała szkatułka. Postawił ją na stole po czym wyją z niej trzy mieszki. W każdym znajdowało się po sto miedziaków.
-Po zapłaceniu ostatnich podatków jedynie tyle nam zostało. Co prawda będzie nam ciężko ale zapłacę.
Nieznajomy skrzywił się na widok zaledwie niecałej trzeciej części zapłaty. Spoglądał to ras na marną zapłatę to ras na starca.
-A więc nie jesteś w stanie mi więcej zapłacić? Potrzebuję pieniędzy a czas mnie goni. Nie masz czegoś innego czym mógł byś mi zapłacić? Od razu mówię że wasze wyroby z wosku, herbatki a nawet uciechy cielesne mnie nie interesują. Gdyby mi nie było spieszno na zachodni kontynent to pewnie bym wziął paczkę herbaty i sprzedał ją z zyskiem w zjednoczonych królestwach. Niestety nie po drodze mi to, a kapitan statku nie przyjmie w zapłacie herbaty którą eksportuje na co dzień. Nie posiadasz jakiejś biżuterii czy długów do odebrania?
Stary sołtys skrzywił się po czym podszedł z powrotem do skrytki w kominie i wyciągną z jej dna mały zwinięty kawałek szmatki. Położył ją na stole i rozwiną. Oczom ukazała się mała brosza przerobiona na naszyjnik. Wykonana była z dwóch niezbyt staranie obrobionych bursztynów i miedzianego drutu imitującego gałązki z liśćmi. Na pierwszy rzut oka widać było że naszyjnik był robiony przez jakiegoś amatora lub po pijaku ale nawet taka biżuteria może być coś warta. W końcu nawet wieśniacy chcą się czym przyozdobić od czasu do czasu idąc na jakieś święto.
-Wisiorek powinien być wart jakieś siedemset miedziaków, a może nawet całego srebrnika jak znajdziesz odpowiedniego kupca. - Odpowiedział starzec z przemieszaną niechęcią i radością na twarzy.
-Powiedział bym że w obecnym stanie i ze względu na to że bursztyny można jeszcze raz obrobić i przerobić na parę ładnych obrączek lub kolczyków powiedział bym że jest warty jakieś pięćset, co daje łącznie osiemset. No trudno przystanę na to bo spieszę się i z powodu strat moralnych, ale poproszę jeszcze paczkę tej herbaty. Ale szkoda tych kamyków mogły być warte nawet trzy razy tyle niż teraz gdyby ktoś je od początku prawidłowo obrobił. Uprzedzając pytanie tak znam się na wartości różnych rzeczy bo moja profesja tego wymaga.
Sołtys słysząc to zrozumiał kim jest jegomość z którym ma nieprzyjemność robić interesy.
Nieznajomy zebrał rzeczy z stołu do małej sakwy którą trzymał na lewym boku po czym zapiął ją szczelnie za pomocą metalowych guzików przeszywanymi mocną grubą nicią. Założył plecak po czym pożegnał sołtysa skinieniem głowy i pomaszerował w stronę wyjścia.
Sołtys widząc zamykające się drzwi poczuł ulgę. Zabrał szkatułkę w której pobrzękiwały jakieś pojedyncze monety. Chowając szkatułkę ta wypadła mu z rąk i upadła na ziemię. W ten wypadły z niej trzy srebrniki, równowartość trzech tysięcy miedziaków. Podnosząc szkatułkę wyją drugą cegiełkę z komina za którą trzymał więcej kosztowności. Pięć mieszków z miedziakami i garść srebrników. Pośpiesznie włożył do szkatułki trzy mieszki po czym zamkną obie skrytki. Ten ucieszył się że nieznajomy najemnik czy też złodziej, dla sołtysa było to wszystko jedno jak go nazwać, wyszedł i nie zauważył jego prawdziwego majątku. Naszyjnik który mu wręczył należał do jego zmarłej żony. Sam go zrobił na zaręczyny. Po tym jak młodo zmarła po porodzie tą broszkę przerobił na naszyjnik i nosił go jako pamiątkę po ukochanej żonie. Po latach jedna uznał go jedna za rupieć o małej wartości, po czym szukał jedynie sposobu jak go dobrze spieniężyć.
Po wsunięciu cegły do schowka dorzucił jeszcze ze dwa polana do paleniska po czym podszedł do brudnego okna w którym zobaczył odchodzącego nieznajomego w stronę bramy prowadzącej do głównego traktu.
0.30801796913147