Dyskusje ogólne
5 l
39
Dzidki, jest sytuacja. Mamy koleżanka od brydża wyjechała na miesiąc na wakacje i mama się zgodziła zaopiekować kotkiem. Kotek to wysterylizowany 10-o letni kocur. Przyjechał do nas w piątek rano, wylazł z torby, rozejrzał się i zniknął. Założyliśmy że w końcu znudzi mu się siedzenie gdzieś w szafie i sam wylezie ale od tamtej pory widziałem go dwa razy, raz jak mama szła spać to wyleciał spod jej łóżka, drugi raz w środku nocy jak skrobał drzwi bo ktoś go zamknął w pokoju. W zasadzie wiemy że jeszcze z nami mieszka tylko dlatego że w nocy znika żarcie z miski i raz nasrał pod schodami (nie jego wina, jeden z domowników zamknął drzwi od łazienki w której stoi kuweta).
Czy jest jakaś sposób żeby koteł wyszedł z trybu ninja/partyzant? Martwię się że się zwierze bardzo stresuje bo właścicielka mówiła że kot jest bardzo towarzyski, wręcz męczydupa i przytulas a u mnie jest zniknięty i niewidzialny 24 godziny na dobę i robi mi się go żal.
Można jakoś zwierzaka oswoić i ośmielić żeby się tak nie bał?
Za pomoc płacę ciepłym wygazowanym piwem oraz naturalnie plusikiem na profil.
Czy jest jakaś sposób żeby koteł wyszedł z trybu ninja/partyzant? Martwię się że się zwierze bardzo stresuje bo właścicielka mówiła że kot jest bardzo towarzyski, wręcz męczydupa i przytulas a u mnie jest zniknięty i niewidzialny 24 godziny na dobę i robi mi się go żal.
Można jakoś zwierzaka oswoić i ośmielić żeby się tak nie bał?
Za pomoc płacę ciepłym wygazowanym piwem oraz naturalnie plusikiem na profil.