13
Karski osobiście był w obozie zagłady w Bełżcu. Podszył się pod pewnego estonczyka, który mógł normalnie przebywać na terenie obozu. Zagłada żydów w tym obozie polegała na kilkudniowym pobycie na terenie obozu, gdzie ledwo ciepli ludzie z getta byli zostawieni na pastwę losu. Tutaj już wielu umierało. Ale byli niektórzy co mieli jakieś zapasy i nadal żyli. Podjeżdżał pociąg, zapędzano ludzi do wagonów. Jechali gdzieś na jakieś zadupie i pociąg się zatrzymywał. Esesmani czekali aż wszyscy zdechną wewnątrz wagonów. Jak była już cisza palono zwłoki, szczątki zakopywano. No i wiecie skąd te oczekiwanie na pociąg w obozie xd.
Komory gazowe może i były śmiercią w meczarniach, ale za to w szybki sposób.
Polecam historię tego Pana
0.1543869972229