Ludzie nie odwiedzają rodziny bo była patologia w domu.
Ja nie mam ochoty odwiedzać rodziny przez ojca z depresją i negatywnym podejściem do życia, o jak to w jego życiu było źle.
Znam kilka osób z depresją toksyczna w tym zaliczam do niej ojca.
Osoby takie pozbawiają otoczenie pozytywnych emocji więc ludzie od nich stronią.
Problem pojawia się gdy mieszkasz z negatywem pod jednym dachem który powoduje depresję u innych.
Mam wrażenie, że po latach z tym człowiekiem sam mam depresję (nastolatkowie naśladują podświadomie rodziców?).
Ja jednak potrafiem się cieszyć z życia ale ten człowiek wyrobił we mnie czarną dziurę pochłaniającą od czasu do czasu moje pozytywne emocje.
Dosłownie czuję negatywną dziurę w moich emocjach co jakiś czas.
Ja nie mam ochoty odwiedzać rodziny przez ojca z depresją i negatywnym podejściem do życia, o jak to w jego życiu było źle.
Znam kilka osób z depresją toksyczna w tym zaliczam do niej ojca.
Osoby takie pozbawiają otoczenie pozytywnych emocji więc ludzie od nich stronią.
Problem pojawia się gdy mieszkasz z negatywem pod jednym dachem który powoduje depresję u innych.
Mam wrażenie, że po latach z tym człowiekiem sam mam depresję (nastolatkowie naśladują podświadomie rodziców?).
Ja jednak potrafiem się cieszyć z życia ale ten człowiek wyrobił we mnie czarną dziurę pochłaniającą od czasu do czasu moje pozytywne emocje.
Dosłownie czuję negatywną dziurę w moich emocjach co jakiś czas.