Humor
5 l
8
Jak rozumiem, to jest pytanie o prawdziwy sens gwiezdnych wojen. Co naprawdę jest grane. Kto jest kim, za tą propagandową fasadą, którą jest narracja Lucasa. Otóż, trzeba zauważyć, że gwiezdne wojny to produkt propagandy republikańskiej. Propagandy republikańskiej, demokratycznej. Antymonarchiczny produkt propagandowy. Szydło wychodzi z worka, w drugiej serii gwiezdnych wojen. Drugiej, wedle chronologii produkcji, nie zaś wedle chronologii opowieści. W tej drugiej serii, zrobionej w latach 90-tych dowiadujemy się o szeregu istotnych faktów, okoliczności, które pomagają nam zrozumieć jaki jest rzeczywiście rozkład sił i podział ludu. Otóż, przede wszystkim zwrócę uwagę, że to dopiero tam dowiadujemy się jaka jest pierwotna przyczyna wielkiej wojny galaktycznej.
Do wojny doszło ponieważ, intergalaktyczny senat podniósł podatki co nie uszczęśliwiło gildii handlowej, które zainicjowała w sekrecie, produkcję klonów, dronów, robotów, które miały posłużyć do przejęcia władzy w galaktyce.
To już jest ważne odkrycie. Przyczyną wojny są etatystyczne praktyki, fiskalizm w polityce demokratycznego organu władzy zwierzchniej. Także typowe. Nie ma takiego łajdactwa, nie ma takiej podłości do którego nie posunie się demokratyczna władza w potrzebie pieniędzy. A więc senat nakłada podatki, wybucha bunt, wojna.
W tej wojnie jestem oczywiście po stronie gildii handlowej, która zaprotestowała przeciwko nieuczciwemu, skrajnemu fiskalizmowi senatu. Zauważmy, że bohaterka którą jeszcze na początku nazywa się księżniczką w drugiej części (w chronologii opowiadania) jest już tytułowana panią senator. Kto jest obok niej w tym galaktycznym senacie, kto tam zasiada? Między innymi ten największy idiota z pierwszego filmu (w chronologii opowiadania) ten, długimi uszami. Wiecie państwo. Jar jar bink. Otóż, tutaj przemawia podświadomość. Wychodzi na jaw, prawda. Chociaż jak powiadam, jest to działo propagandy demokratycznej, republikańskiej. No to właśnie taka jest rzeczywistość demokracji, że senatorami, posłami zostają najwięksi idioci. Tacy którzy, gwarantują swoim mocodawcą, że niczego nie będą rozumieli i zrobią wszystko czego się od nich oczekuje. Kto zaś jest mocodawcą, kto pociąga sznurki. Kto ma realną władzę w galaktyce. Okazuje się, że za fasadą demokracji, za tym całym senatem jest jakieś kółko, któremu przewodzi nieduży jegomość i to tam podejmuje się realne decyzje. Tu się robi politykę, senat tylko obraduje a decydują rycerze dżedaj, czyli bezpieka. Intergalaktyczna bezpieka, ubecy. Z tym całym małym Yodą na czele. Nawet, w tym wąskim kręgu panuje zamordyzm i jednowładztwo, bo przecież Yoda owszem może i zasięga rady, ale tak naprawdę podejmuje decyzję osobiście. To, że mamy do czynienia z ubekami, do których misji dorobiona jest cała taka romantyczne legenda, prawda. Rycerze dżedaj. Bezpieka. Bezpieka. To, że to jest taki intergalaktyczny KGB, to również potwierdzają bezliczne przykłądy z praktyki. Pamiętacie państwo tę scenę, całą sekwencję. Młody Obi Wan z młodym Skywalkerem wkraczają do jakiegoś lokalu i tam Obi Wan tak mimochodem przeprowadza pranie mózgu u jednego z klientów. Poleca mu iść do domu i przemyśleć całe swoje życie. Pranie mózgu, zakulisowe decyzje i pociąganie za sznurki, za fasadą demokracji. Taki jest świat przedstawiony w gwiezdnych wojnach. Taka jest republika, przedstawiona w gwiezdnych wojnach. Teraz, wobec tego, skoro rycerze jedaj to bezpieka, to kim jest Skywalker senior. Kim jest późniejszy Lord Vader. To oczywiście buntownik, to oczywiście jedyna szlachetna jednostka, taki pułkownik Kukliński w gwiezdnych wojnach. Jedyny człowiek który przeciwko temu systemowi się buntuje, jedyny człowiek który przechodzi na stronę normalnych ludzi i wypowiada wojnę bezpiece. No i skoro tak, to musi być najbardziej obsmarowany przez swoich adwersarzy...
Do wojny doszło ponieważ, intergalaktyczny senat podniósł podatki co nie uszczęśliwiło gildii handlowej, które zainicjowała w sekrecie, produkcję klonów, dronów, robotów, które miały posłużyć do przejęcia władzy w galaktyce.
To już jest ważne odkrycie. Przyczyną wojny są etatystyczne praktyki, fiskalizm w polityce demokratycznego organu władzy zwierzchniej. Także typowe. Nie ma takiego łajdactwa, nie ma takiej podłości do którego nie posunie się demokratyczna władza w potrzebie pieniędzy. A więc senat nakłada podatki, wybucha bunt, wojna.
W tej wojnie jestem oczywiście po stronie gildii handlowej, która zaprotestowała przeciwko nieuczciwemu, skrajnemu fiskalizmowi senatu. Zauważmy, że bohaterka którą jeszcze na początku nazywa się księżniczką w drugiej części (w chronologii opowiadania) jest już tytułowana panią senator. Kto jest obok niej w tym galaktycznym senacie, kto tam zasiada? Między innymi ten największy idiota z pierwszego filmu (w chronologii opowiadania) ten, długimi uszami. Wiecie państwo. Jar jar bink. Otóż, tutaj przemawia podświadomość. Wychodzi na jaw, prawda. Chociaż jak powiadam, jest to działo propagandy demokratycznej, republikańskiej. No to właśnie taka jest rzeczywistość demokracji, że senatorami, posłami zostają najwięksi idioci. Tacy którzy, gwarantują swoim mocodawcą, że niczego nie będą rozumieli i zrobią wszystko czego się od nich oczekuje. Kto zaś jest mocodawcą, kto pociąga sznurki. Kto ma realną władzę w galaktyce. Okazuje się, że za fasadą demokracji, za tym całym senatem jest jakieś kółko, któremu przewodzi nieduży jegomość i to tam podejmuje się realne decyzje. Tu się robi politykę, senat tylko obraduje a decydują rycerze dżedaj, czyli bezpieka. Intergalaktyczna bezpieka, ubecy. Z tym całym małym Yodą na czele. Nawet, w tym wąskim kręgu panuje zamordyzm i jednowładztwo, bo przecież Yoda owszem może i zasięga rady, ale tak naprawdę podejmuje decyzję osobiście. To, że mamy do czynienia z ubekami, do których misji dorobiona jest cała taka romantyczne legenda, prawda. Rycerze dżedaj. Bezpieka. Bezpieka. To, że to jest taki intergalaktyczny KGB, to również potwierdzają bezliczne przykłądy z praktyki. Pamiętacie państwo tę scenę, całą sekwencję. Młody Obi Wan z młodym Skywalkerem wkraczają do jakiegoś lokalu i tam Obi Wan tak mimochodem przeprowadza pranie mózgu u jednego z klientów. Poleca mu iść do domu i przemyśleć całe swoje życie. Pranie mózgu, zakulisowe decyzje i pociąganie za sznurki, za fasadą demokracji. Taki jest świat przedstawiony w gwiezdnych wojnach. Taka jest republika, przedstawiona w gwiezdnych wojnach. Teraz, wobec tego, skoro rycerze jedaj to bezpieka, to kim jest Skywalker senior. Kim jest późniejszy Lord Vader. To oczywiście buntownik, to oczywiście jedyna szlachetna jednostka, taki pułkownik Kukliński w gwiezdnych wojnach. Jedyny człowiek który przeciwko temu systemowi się buntuje, jedyny człowiek który przechodzi na stronę normalnych ludzi i wypowiada wojnę bezpiece. No i skoro tak, to musi być najbardziej obsmarowany przez swoich adwersarzy...