Polityka
4 l
68
Mój pomysł na zmianę ustrojową jest taki:
osoby, które w okresie od poprzednich wyborów, pobierały jakikolwiek zasiłek albo pracowały w budżetówce albo w inny sposób były finansowane przez państwo (emeryci (poza pobierającymi wyłącznie nową "emeryturę obywatelską", równą dla wszystkich i bez pobierania dodatkowej pomocy), renciści, nauczyciele, uczniowie, studenci na państwowych albo dotowanych przez państwo uczelniach, służby, policja, wojsko, opieka medyczna, posłowie, senatorowie, samorządowcy itp., itd.) NIE MAJĄ PRAWA ODDAWANIA GŁOSU, ale nadal mogą kandydować - ciekawe tylko, kto chciałby głosować na tak nieciekawe postacie. Prawo do głosowania odzyskuje się jeśli w kolejnym okresie między wyborami nie czerpało się z kasy państwa. Nie może być dłużej tak, że utrzymankowie nakazują utrzymującym ile trzeba na nich łożyć.
Jak ktoś zaplusuje to rozumiem, że popierałby takie zdroworozsądkowe podejście.
osoby, które w okresie od poprzednich wyborów, pobierały jakikolwiek zasiłek albo pracowały w budżetówce albo w inny sposób były finansowane przez państwo (emeryci (poza pobierającymi wyłącznie nową "emeryturę obywatelską", równą dla wszystkich i bez pobierania dodatkowej pomocy), renciści, nauczyciele, uczniowie, studenci na państwowych albo dotowanych przez państwo uczelniach, służby, policja, wojsko, opieka medyczna, posłowie, senatorowie, samorządowcy itp., itd.) NIE MAJĄ PRAWA ODDAWANIA GŁOSU, ale nadal mogą kandydować - ciekawe tylko, kto chciałby głosować na tak nieciekawe postacie. Prawo do głosowania odzyskuje się jeśli w kolejnym okresie między wyborami nie czerpało się z kasy państwa. Nie może być dłużej tak, że utrzymankowie nakazują utrzymującym ile trzeba na nich łożyć.
Jak ktoś zaplusuje to rozumiem, że popierałby takie zdroworozsądkowe podejście.