5

Początek nowego tysiąclecia, złota era Cartoon Network. Nie poszedłeś do szkoły, chrupiesz bekonowe Laysy, oglądając "Laboratorium Dextera". Jesteś szczęśliwy. Na ekranie pojawia się scena z Dee Dee, nagle czujesz dziwne mrowienie w spodenkach i nie rozumiesz przyczyny. Następnego dnia oglądasz powtórkę odcinka i znowu masz ochotę włożyć rękę w majtki. Masz pomysł, jesteś sam w domu, z mieszanymi uczuciami wyciągasz z szafki pantofelek starszej siostry. Raz się żyje. Wciągasz głęboko w płuca jego zapach. O, mój Boże, zapominasz na chwilę o całym świecie, spodenki nigdy nie były tak ciasne w kroku. Lekki posmrodek, ta delikatnie wędzona nutka - czujesz się, jakbyś wąchał włosy anioła. Jeszcze nie jesteś świadomy, że rozpocząłeś swój marsz ku upadkowi. Masturbacja podkolanówką cioci, kompulsywne kupowanie zdjęć stóp w internecie, tłumaczenie prostytutce, by wzięła go między podeszwy - wszystko to majaczy dopiero na horyzoncie, ale twoje przeznaczenie właśnie się wykrystalizowało. Jesteś od teraz zboczeńcem, maniakiem, STÓPKARZEM. Czy to był jedyny możliwy scenariusz? Czy biegnie gdzieś obok alternatywna rzeczywistość w której potrafię kochać i celebruję życie ze wspaniałą rodziną, zamiast włóczyć się jak duch po sklepach obuwniczych z nadzieją na zwinięcie pozostawionego na chwilę bez nadzoru znoszonego buta? Nigdy nie poznam odpowiedzi na te pytania, ale wiem jedno - to ta cholerna bajka wcisnęła przycisk w mojej głowie. Dee Dee, moja słodka Królowo, mój życiowy koszmarze! Kocham Cię i nienawidzę, a Ty nawet nie jesteś prawdziwa! Nie chwycę młotka i nie rozłupię Ci czaszki, ani nie ujmę porządliwie Twej idealnej stópki w dłonie, by językiem zmysłowo zatańczyć z każdym z Twoich paluszków. Jestem przeklęty! Oto moje świadectwo.

0.14462494850159