Humor
4 l
6
Wiele lat temu w Beer Szewie mieszkał mały żydowski chłopiec, który uwielbiał czytać książki. Przeczytał wszystko co było w domowych zbiorach, szkolnej i lokalnej bibliotece i pobliskich księgarniach.
Pewnego dnia natrafił na mały antykwariat. Wszedł tam i zapytał o jakieś niespotykane książki.
- Jest taka jedna - odparł stary żyd. Wyciągnął opasły tom obity w czarną skórę. Na grzbiecie widniał złoty napis "ŚMIERĆ".
- Ile kosztuje? - zapytał chłopiec.
- Tylko sto szekli. Ale sprzedam Ci ją tylko pod warunkiem, że obiecasz nigdy, przenigdy nie przeczytać ostatniej strony.
Chłopiec obiecał nigdy tego nie robić. Wrócił szybko do domu i czyta książkę, która okazuje się najwspanialsza w jego życiu. Doszedł do ostatniej strony i zawahał się.
- Jest wspaniała ale dałem słowo. Trudno. Przestanę czytać. - powiedział sam do siebie.
Miały miesiące i lata. Chłopiec dorósł, ożenił się, żona urodziła mu dzieci, dzieci wyprowadziły się, założyły własne rodziny, żona umarła, całe życie zleciało a on cały czas myślał o ostatniej stronie najwspanialszej książki, którą kiedykolwiek czytał.
Będąc już na łożu śmierci, woła do siebie pielęgniarkę i każe przynieść książkę z czarną okładką i tytułem "Śmierć".
Otwiera na ostatniej stronie, czyta ją bezgłośnie poruszając ustami. Najpierw robi się czerwony na twarzy, potem blednie, robi się nagle siny, krztusi się i wydaje ostatnie tchnienie. Książka upada na ziemię.
Pielęgniarka podnosi książkę z podłogi.
Kartkuje ją.
Otwiera w końcu na ostatniej stronie i czyta na głos:
- Cena sugerowana: 50 szelki.
Pewnego dnia natrafił na mały antykwariat. Wszedł tam i zapytał o jakieś niespotykane książki.
- Jest taka jedna - odparł stary żyd. Wyciągnął opasły tom obity w czarną skórę. Na grzbiecie widniał złoty napis "ŚMIERĆ".
- Ile kosztuje? - zapytał chłopiec.
- Tylko sto szekli. Ale sprzedam Ci ją tylko pod warunkiem, że obiecasz nigdy, przenigdy nie przeczytać ostatniej strony.
Chłopiec obiecał nigdy tego nie robić. Wrócił szybko do domu i czyta książkę, która okazuje się najwspanialsza w jego życiu. Doszedł do ostatniej strony i zawahał się.
- Jest wspaniała ale dałem słowo. Trudno. Przestanę czytać. - powiedział sam do siebie.
Miały miesiące i lata. Chłopiec dorósł, ożenił się, żona urodziła mu dzieci, dzieci wyprowadziły się, założyły własne rodziny, żona umarła, całe życie zleciało a on cały czas myślał o ostatniej stronie najwspanialszej książki, którą kiedykolwiek czytał.
Będąc już na łożu śmierci, woła do siebie pielęgniarkę i każe przynieść książkę z czarną okładką i tytułem "Śmierć".
Otwiera na ostatniej stronie, czyta ją bezgłośnie poruszając ustami. Najpierw robi się czerwony na twarzy, potem blednie, robi się nagle siny, krztusi się i wydaje ostatnie tchnienie. Książka upada na ziemię.
Pielęgniarka podnosi książkę z podłogi.
Kartkuje ją.
Otwiera w końcu na ostatniej stronie i czyta na głos:
- Cena sugerowana: 50 szelki.