16
Jest popołudnie ( robie na stacji ). Gadam sobie z ziomkiem, gdy zaczął dzwonić stacyjny telefon. Odbieram : "Dzieńdobry stacja paliw bla bla bla" w odpowiedzi słysze: " Uuu macie poważny problem ". Myślę będzie ciekawie. Pytam co się stało, a jakaś babka przedstawia się jako osoba z ubezpieczalni w Poznaniu i tłumaczy mi ,że na naszej stacji jakiś kierowca ciężarówki uległ wypadkowi. Pytam kiedy to się stało i jak ? Słyszę, że ten typek obok niej siedzi i coś tam gada. Ponoć o 7:30 rano kierowca szedł z parkingu w stronę śmietnika, wiadomo w jakim celu i wpadł (i tutaj przez niego podkreślone w 1,5metrową) dziurę a podczas upadku złamał sobie nogę. Myśle "Ło kurwa ". Babka dodała, że się nie wypłacimy, a ja tak stoje i myśle pare sekund. Chwileczkę, ale dzwonicie z Poznania? ( Pracuje niedaleko Torunia ).Babka odpowiada, że tak. To jakiś kierowca ze złamaną niby nogą pojechał sobie odcinek Toruń-Poznań ? A po 2, dlaczego nie wszedł na stacje albo zawołał po pomoc na miejscu gdzie uległ wypadkowi tylko odjechał bez słowa ( robiłem 24h ,więc bym pamietał sytuację ) ? A po 3 jak wpadł w 1,5m dziure i złamał nogę, to jak z niej wyszedł? (Wysoki jest) Odpowiedziała bez sensu  i zapytała o monitoring na stacji. Myślę dobra mi starczy i przekazałem telefon kierasowi wraz z jej historyjką, a sam poszedłem zobaczyć to miejsce bo faktycznie mamy tam dziurę do odpływu wody. Podchodzę i patrze kratka wyciągnięta, a obok leży patyk jakby ktoś sprawdzał głebokość ( kij, że w promienu 100m od tego miejsca nie ma ani 1 drzewa ). Wracam na stacje, kieras sprawdza zapis z monitoringu i faktycznie jakiś łepek wyciągnął kratkę, sprawdzał długość patykiem po czym wszedł sobie na pare sekund jedną nogą do 50-centymetrowej dziury. Kieras: " Jprd co za debil", dzwonił po chwili tam, ale już nikt nie odebrał telefonu. Wracam do ziomka na kasy a ten " Kurwa ludzie to mają pomysły " i sobie wyobrażam jak Janusz z Grażyną obmyśliali ten misterny plan.
0.25163507461548