Motoryzacja
4 l
57
Nie sądziłem że kiedykolwiek dodam taką dzidkę, ale poczucie beznadzieji jest zbyt mocne, a ja osiagnąłem już taki poziom desperacji, że pytam kogo mogę. W czym problem? Nie działa mi klima w golfie.
"Cóż to za problem" - powiecie, przecież to wystarczy nabić czynnika i gotowe! Dobiłem. Okazało się że jednak układ nieszczelny i po tygodniu uciekł i nie chłodził. "No to trzeba zlokalizować nieszczelność i ją uszczelnić" - no proste że tak. Oddałem do swojego magika od klimy, popsikał, posprawdzał i wyszło że dwa przewody były do wymiany i chłodnica klimy też lekko nieszczelna. Włożył nowe, poskładał, nabił - chłodzi, malineczka-lodóweczka. Przez tydzień... Akurat jak byłem na urlopie w Bieszczadach, a konkretnie w ostanim jego dniu - umarła. Nagle, z dnia na dzień, przestała się włączać. Powrót do domu, ponad trzy i pół godziny w 30 stopniowym upale. Z żoną. I z dzieckiem. Oszczędze Wam szczegółów.
Podjechałem do magika na reklemacje, dzwoniąć wcześniej i informując jaka sytuacja. Zaczęliśmy rozbierać razem. Sprawdził czy jest czynnik - jest. Sprężarka klimy się włącza. No to wybebeszanie spad maski czego się da i sprawdzanie czy któreś kable nie przegnite. Wszytko w porządku. Po chwili poszedł pobierać schemat instalacji elektrycznej i przyszedł z kartką która dla mnie wyglądała równie czytelnie jak egipskie hieroglify. No ale dla mnie eletryka zawsze była niezrozumiała więc zero zdziwienia. No i zaczęły się dziać prawdziwe czary, których Wam nie opiszę fachowo, więc jak dla kogoś kto się w elektrycznym mambo-dżambo orientuje, zabrzmi to nieprawidłowo czy prostacko, to z góry przepraszam, ale jak wspominałem - jesli chodzi o elektryke to jestem jaroszem. Magik wyciągnął swój (hehe) sprzęt, do sprawdzania ciągłości obwodów, zaczął zczytywać ze schematu śmieszne cyferki i sprawdzać czy jest połączenie między między pinem nr 6 w we wtyczce xyz i pinem 76a we wtyczce CHu1. Jest. Sprawdzał jakieś czujniki, sterowniki, coś tam zmostkował, coś gdzieś na krótko podpiął, pokombinował i mówi "odpal i sprawdzimy czy działa". NO KURWA I DZIAŁA :D
Ale gdyby w tym momencie historia się skończyła, to nie byłoby tego wpisu... Klima chłodzi, sprężarka działa, ale wentylatory nie kręcą, a czynnik już się zgrzał (czy tam sprężył). No ogólnie mechaniczie wszystko sprawne, tylko problem ewidentnie w elektronice/sterowaniu. Pospinał coś inaczej na krótko, pokombinował i wentylatory się załączyły! Ale klima nie działa. Posprawdzał, podumał, padł wyrok: do wymiany czujnik temperatury zewnętrznej (ten w podszybiu) i sterownik wentylatorów. Mam nadzieje że nie pojebałem nazwy, w sensie pisząc tutaj, bo w sklepie zamawiałem na podstawie numerków spisanych przez magika z tych czarnych plastikczków które skrywają w sobie elektroniczne bebechy. W każdym razie pokupiłem, dwa dni temu żona podjechała do gościa żeby wymienieł, bo to szybka akcja i wiecie co? Gówno. Nadal nie działa. Nie włącza się. Ja już nie mam pomysłu, magik nie ma pomysłu, typ już sprawdzał takie teorie że ja Wam nie będe potrafił ich przytoczyć więc nawet nie próbuje, i nic. Opcja z naciagaczem-wymieniaczem odpada, bo gość postawił sobie zdiagnozowanie tej usterki za punkt honoru i powiedział że żadnej kasy nie chce dopóki klima nie będzie działać. Ostatnią szansą/pomysłem jest czujnik temperatury cieczy chłodzącej (wywala na nim błąd, widać po podpięciu się kompem). Dalszych pomysłów brak.
Jestem zdesperowany. Każdy komentarz rozważę.
"Cóż to za problem" - powiecie, przecież to wystarczy nabić czynnika i gotowe! Dobiłem. Okazało się że jednak układ nieszczelny i po tygodniu uciekł i nie chłodził. "No to trzeba zlokalizować nieszczelność i ją uszczelnić" - no proste że tak. Oddałem do swojego magika od klimy, popsikał, posprawdzał i wyszło że dwa przewody były do wymiany i chłodnica klimy też lekko nieszczelna. Włożył nowe, poskładał, nabił - chłodzi, malineczka-lodóweczka. Przez tydzień... Akurat jak byłem na urlopie w Bieszczadach, a konkretnie w ostanim jego dniu - umarła. Nagle, z dnia na dzień, przestała się włączać. Powrót do domu, ponad trzy i pół godziny w 30 stopniowym upale. Z żoną. I z dzieckiem. Oszczędze Wam szczegółów.
Podjechałem do magika na reklemacje, dzwoniąć wcześniej i informując jaka sytuacja. Zaczęliśmy rozbierać razem. Sprawdził czy jest czynnik - jest. Sprężarka klimy się włącza. No to wybebeszanie spad maski czego się da i sprawdzanie czy któreś kable nie przegnite. Wszytko w porządku. Po chwili poszedł pobierać schemat instalacji elektrycznej i przyszedł z kartką która dla mnie wyglądała równie czytelnie jak egipskie hieroglify. No ale dla mnie eletryka zawsze była niezrozumiała więc zero zdziwienia. No i zaczęły się dziać prawdziwe czary, których Wam nie opiszę fachowo, więc jak dla kogoś kto się w elektrycznym mambo-dżambo orientuje, zabrzmi to nieprawidłowo czy prostacko, to z góry przepraszam, ale jak wspominałem - jesli chodzi o elektryke to jestem jaroszem. Magik wyciągnął swój (hehe) sprzęt, do sprawdzania ciągłości obwodów, zaczął zczytywać ze schematu śmieszne cyferki i sprawdzać czy jest połączenie między między pinem nr 6 w we wtyczce xyz i pinem 76a we wtyczce CHu1. Jest. Sprawdzał jakieś czujniki, sterowniki, coś tam zmostkował, coś gdzieś na krótko podpiął, pokombinował i mówi "odpal i sprawdzimy czy działa". NO KURWA I DZIAŁA :D
Ale gdyby w tym momencie historia się skończyła, to nie byłoby tego wpisu... Klima chłodzi, sprężarka działa, ale wentylatory nie kręcą, a czynnik już się zgrzał (czy tam sprężył). No ogólnie mechaniczie wszystko sprawne, tylko problem ewidentnie w elektronice/sterowaniu. Pospinał coś inaczej na krótko, pokombinował i wentylatory się załączyły! Ale klima nie działa. Posprawdzał, podumał, padł wyrok: do wymiany czujnik temperatury zewnętrznej (ten w podszybiu) i sterownik wentylatorów. Mam nadzieje że nie pojebałem nazwy, w sensie pisząc tutaj, bo w sklepie zamawiałem na podstawie numerków spisanych przez magika z tych czarnych plastikczków które skrywają w sobie elektroniczne bebechy. W każdym razie pokupiłem, dwa dni temu żona podjechała do gościa żeby wymienieł, bo to szybka akcja i wiecie co? Gówno. Nadal nie działa. Nie włącza się. Ja już nie mam pomysłu, magik nie ma pomysłu, typ już sprawdzał takie teorie że ja Wam nie będe potrafił ich przytoczyć więc nawet nie próbuje, i nic. Opcja z naciagaczem-wymieniaczem odpada, bo gość postawił sobie zdiagnozowanie tej usterki za punkt honoru i powiedział że żadnej kasy nie chce dopóki klima nie będzie działać. Ostatnią szansą/pomysłem jest czujnik temperatury cieczy chłodzącej (wywala na nim błąd, widać po podpięciu się kompem). Dalszych pomysłów brak.
Jestem zdesperowany. Każdy komentarz rozważę.