44
Zmniejszenie orbity
Drogie dzidki. Zainspirowany dzieloną się wiedzą przez innych użytkowników z różnych zakresów nauki, postanowiłem sam dołożyć trochę swoich cegiełek w kształtowanie dzidowej edukacji. Jestem osobą po fizjoterapii i na dzień dzisiejszy ważę 71 kg. Pewnie się zastanawiacie chuj was to obchodzi. A no chuj was to obchodzi, ale jest to istotne ze względu na tą dzidę. Jakieś 1,5 - 2 lata temu ważyłem ok. 106 kg. Zgadza się. Miałem tłuszczu w sobie, że japierdole. To znaczy bardzo dużo. Jak udało mi się z tego zejść? Już wyjaśniam.
Prawda w tym wszystkim jest taka, że nasze nawyki doprowadzają do otyłości, więc niestety by osiągnąć swój cel musiałem zmienić też pewne nawyki żywieniowe, ale wbrew temu co mówi wiele fit osób nie były one wcale drastyczne. Otóż założyłem, że jeśli z czymś się będę męczyć to w końcu w wyniku zaawansowanej kurwicy rzucę plan schudnięcia w diabły.
Zmniejszenie orbity
Oto lista rzeczy, które zmieniłem w diecie:
-Rezygnacja z słodzonych napoi - zgadza się. Wiele osób nie potrafi bez tego żyć tak jak Grubas Walaszek bez wódy, ale jest to gigantyczne źródło kalorii oraz cukru. Dlatego wystrzegałem się tego jak mogłem. Choć czasem wypije szklankę lub dwie, ale to tylko okazyjnie i nie zbyt często. Za to napoje typu zero wychodzą lepiej, choć i tak głównie przerzuciłem się na gorzkie herbaty, które osobiście uwielbiam.
-Przestałem wpierdalać jak świnia. Jadłem tyle by się najeść, a nie przeżreć. Uczucie kiedy głód znika, a czujesz, że masz jeszcze miejsce np. na deser był tą granicą, którą się trzymałem.
-Nie podjadanie między posiłkami. To był główny grzech starych nawyków i tu nie było zmiłuj. Choć zdarzało mi się, że burczało mi w brzuchu to trzymałem się posiłków. Miałem i mam 3 posiłki dziennie, ponieważ łatwo je utrzymać i nie trzeba siedzieć w tej pierdolonej kuchni cały dzień jak to wynika z niektórych pato diet. Ha tfu na te wszystkie gówno diety. Zbilansowana dieta to jest to!
-Unikałem słodyczy. Pozwalałem sobie w weekend coś zjeść słodkiego lub zjeść ciasto w gości, ale ogólnie mocno ograniczyłem. Wszystko z głową drogie dzidki.
-Co było najłatwiejsze o dziwo to rezygnacja z chipsów. Tłuste. Wysokokaloryczne. Kiedyś ich wpierdalałem całą masę. Teraz to zdarza się tak rzadko, że w sumie nie pamiętam kiedy ostatnio je jadłem. Może podczas jakiegoś meczu? No chuj, nie pamiętam.
-W samych posiłkach wyznałem zasadę, że jem kiedy jestem naprawdę głodny. Jeśli nie czuje głodu to po prostu pomijałem dany posiłek i czekałem na następny. Nasz organizm doskonale wie kiedy potrzebuje żarcia, a nie tak jak w tych wszystkich poradnikach, że musisz wpierdalać z zegarkiem w ręku odwrócony najlepiej w stronę wschodu bo inaczej tłuszcz rozjebie Cię od środka.
-Z czasem zauważyłem również, że potrzebuję coraz mniej żarcia by się najeść, więc też sobie zmniejszałem co jakiś czas ilość jedzenia.
-Alkohol też posiada masę kalorii, ale Ja nigdy nie lubiłem się upijać, więc dla mnie ograniczenie alkoholu wchodziło tak naprawdę w pakiet, ale jeśli ktoś lubi popić to musi mieć to pod uwagę, że wóda też leci w dupe.
Poza tym jadłem normalne rzeczy jak każdy. Ludzie wręcz mi nie wierzyli w to i często widziałem w pracy jak ludzie patrzą co ze sobą przynosiłem do pracy, ale nie którzy chyba myśleli, że chcę ich zmylić i dalej się dopytywali na jakiej diecie jestem, że tak schudłem. Kurwa nijakiej. Jedz mniej, więcej zapierdalaj. Taka moja rada.
Zmniejszenie orbity
Teraz trzeba coś powiedzieć o aktywności fizycznej. Wiedziałem, że łatwiej będzie mi osiągnąć cel jak zwiększę tkankę mięśniową. Dlaczego? Otóż jest to tkanka aktywna, która wpierdala energię nawet jak leżysz na dupie i gierczysz, więc czym jej więcej tym masz większe zapotrzebowanie dobowe. No, ale tutaj też należało pamiętać zasadę, że jeśli coś będzie Cię wkurwiać to z czasem to rzucisz. Dlatego wykonywałem tylko czynności, które dawały mi radość z samych siebie. Jeździłem na rowerze do pracy. Przy okazji kupę siana zaoszczędziłem i paradoksalnie czasu, ponieważ zamiast stać w korkach to ćwiczyłem, a tak tą samą drogę pokonywałem. Poza tym okazało się, że nie jechałem w całe dużo dłużej, niż samochodem, a jak były większe korki to nawet byłem szybciej. Poza tym ćwiczyłem w domu, choć tutaj dam jedno ostrzeżenie dla was drogie dzidki. Ja ze względu na wykształcenie wiem jak poprawnie ćwiczyć by nie przeciążać układu ruchu i wiem co jest zajebiste, a co jest chujowe. Wiele zestawów ćwiczeń po polsku łamie ważne zasady i np. stale poddaję mocnym obciążeniom te same grupy mięśni oraz przeciąża te same stawy w wyniku czego można sobie zrobić kuku. Dużo lepiej wypadają zagraniczne filmy, ale tu też warto wiedzieć co się robi bo też czasem gówniane treningi się zdarzają. Poza tym chodziłem na basen, spacery oraz inne aktywności jakie się zdarzały. Przykładowo strzelanie z łuku okazało się fajnym treningiem dla rąk i nauką skupienia oraz cierpliwości. Jak schudłem to zacząłem również biegać. Później nawet zacząłem chodzić na siłownię. We wszystkim naprawdę po prostu dobrze się bawiłem i często nie mogłem się doczekać nowych questów do zaliczenia. Choć w ćwiczeniach też bardzo ważny jest odpoczynek. Ja przyjąłem, że poniedziałek, środa, piątek będą konkretne ćwiczenia, a w weekend ewentualnie jakieś drobne aktywności typu spacer.
Pamiętajcie bo to cholernie ważne. Jeśli będziecie robić to co wam sprawia radość to ta aktywność fizyczna sama będzie was przyciągać. Nie jakieś: musisz robić deskę 20 minut dziennie młody bo inaczej chuj nie schudniesz. Gówno prawda. Jeśli dane ćwiczenia Cię męczą i wkurwiaja to w końcu rzucisz je w cholere. Tak samo jeśli będziesz jeść to czego nie chcesz to też w końcu pierdolniesz to w kąt. Ja trzymając się kilku prostych zasad schudłem 35 kg i czuje się świetnie. Utrzymanie tej wagi również nie sprawia mi kłopotu.
Mam nadzieję, że ten wysryw na 30% komuś choć trochę pomoże i uda mu się kilka kilo zrzucić jeśli tego potrzebuje. Powodzenia!
0.12365698814392