Nie ma tutaj wielu ludzi, jest już późno. Światło jarzeniowe oświetla podróżnych. Mam trochę czasu, myślę o wszystkim jadąc ostatnim pociągiem podmiejskim. Te myśli, które z głowy się sączą w rytmie kół o szyny stukających. Dlaczego na tym świecie dzieje się tak, jak się dzieje?
O Boże! Przecież zdarzyć to się może nie tylko w moim telewizorze. Gdy będę spał, oni przyjdą nocą i kolbami w drzwi załomocą. Na samą myśl pocą mi się dłonie. Deklaruj się! Po której jesteś stronie!? I nie będziesz tłumaczył, że to mnie nie obchodzi, nie jestem taki pewien, jak się wtedy zachowam. Można mówić wiele przy kawie i herbacie, ale jak się zachować w ekstremalnej sytuacji? Wiem jedno: nie oceniam nikogo, kto zrobił to czy tamto z lufą nad głową. Jeszcze jedno: niewola ma to do siebie, że wiesz, kiedy jeść będziesz, kiedy spać się kładziesz. Permanentnie obecna takie coś wyzwoli, że nie można żyć inaczej niż tylko w niewoli. Myślę sobie, że kiedy niewoli już zabrakło, każdy musiał zadecydować, jak żyć na nowo. A wielu tego po prostu nie potrafi. Nikt ich nie nauczył, tacy bezradni. Różne rzeczy małe, głupie wydawać się mogły, minęło parę lat i trochę się rozrosły. Dlatego trzeba chyba zwrócić na nie baczenie i rozgnieść je butem, nim się staną potężne. Już kiedyś tak było, że je zlekceważono, czy pamiętasz czasy przed drugą wojną? Może zdarzyć się tak, że co uważam za brednie przerodzi się w zagrożenie bezpośrednie.
Te myśli, które z głowy się sączą w rytmie kół o szyny stukających. Dlaczego im widzę więcej, tym wierzę mniej. Ale czy ja coś dla siebie uczyniłem? Czy tylko gadać o tym ciągle potrafiłem? A dokoła próby klęski przyniosły, jedynie znać wyzysk jednych przez drugich.
To już chyba wystarczy, te próby ponawiane. Czas na królestwo z prawowitym panem! I wiem, że teraz jest nieszczególne. Doczekam jednak czasu, kiedy wreszcie przeminie. Przeminą tyranie, przeminą demokracje, kiedy prawa siła, to weźmie w swoje ręce. Ja widzę to, czego Ty nie widzisz, jesteś ślepy, zupełnie ślepy! Przeminą demokracje, fałszywe religie, boska siła to weźmie w swoje ręce! Mam trochę czasu, myślę o wszystkim, jadąc ostatnim pociągiem podmiejskim.
O Boże! Przecież zdarzyć to się może nie tylko w moim telewizorze. Gdy będę spał, oni przyjdą nocą i kolbami w drzwi załomocą. Na samą myśl pocą mi się dłonie. Deklaruj się! Po której jesteś stronie!? I nie będziesz tłumaczył, że to mnie nie obchodzi, nie jestem taki pewien, jak się wtedy zachowam. Można mówić wiele przy kawie i herbacie, ale jak się zachować w ekstremalnej sytuacji? Wiem jedno: nie oceniam nikogo, kto zrobił to czy tamto z lufą nad głową. Jeszcze jedno: niewola ma to do siebie, że wiesz, kiedy jeść będziesz, kiedy spać się kładziesz. Permanentnie obecna takie coś wyzwoli, że nie można żyć inaczej niż tylko w niewoli. Myślę sobie, że kiedy niewoli już zabrakło, każdy musiał zadecydować, jak żyć na nowo. A wielu tego po prostu nie potrafi. Nikt ich nie nauczył, tacy bezradni. Różne rzeczy małe, głupie wydawać się mogły, minęło parę lat i trochę się rozrosły. Dlatego trzeba chyba zwrócić na nie baczenie i rozgnieść je butem, nim się staną potężne. Już kiedyś tak było, że je zlekceważono, czy pamiętasz czasy przed drugą wojną? Może zdarzyć się tak, że co uważam za brednie przerodzi się w zagrożenie bezpośrednie.
Te myśli, które z głowy się sączą w rytmie kół o szyny stukających. Dlaczego im widzę więcej, tym wierzę mniej. Ale czy ja coś dla siebie uczyniłem? Czy tylko gadać o tym ciągle potrafiłem? A dokoła próby klęski przyniosły, jedynie znać wyzysk jednych przez drugich.
To już chyba wystarczy, te próby ponawiane. Czas na królestwo z prawowitym panem! I wiem, że teraz jest nieszczególne. Doczekam jednak czasu, kiedy wreszcie przeminie. Przeminą tyranie, przeminą demokracje, kiedy prawa siła, to weźmie w swoje ręce. Ja widzę to, czego Ty nie widzisz, jesteś ślepy, zupełnie ślepy! Przeminą demokracje, fałszywe religie, boska siła to weźmie w swoje ręce! Mam trochę czasu, myślę o wszystkim, jadąc ostatnim pociągiem podmiejskim.