92
Siema dzidki. Chciałem się trochę wyżalić i poprosić o jakieś podpowiedzi co mogę zrobić z pewnym nurtującym mnie od trzech lat problemem. Temat nie dla miłośników psów, bo w ich miłosierdziu zapewne zapali się chęć mordu na mnie wiec im podziękuję.

Nadmienię, że sam uwielbiam psy i miałem pociesznego funfla przez 19 lat, nienawidzę za to spierd**** właścicieli psów którzy mają wszystkich dookoła w dupie. Wracając do tematu:

Trzy lata temu przeprowadziłem się na osiedle domków. Pech chciał że mam za sąsiada starego chama, który ma owczarka niemieckiego. Niby wszystko pięknie ładnie ale owy pies pruje mordę jak szalony. Nie jest to ciągłe wycie przez godzinę ale takie strzały po 3-5min... tyle że jakieś 50 razy dziennie, przez 365 dni w roku. No i głównie w dzień od 9 do 20, więc to nie jest zakłócanie w nocy więc tymbardziej nie ma przecież problemu. Odkąd tu zamieszkałem nie było dnia żeby nie ujadał. Nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłem posiłek w ciszy. Sam już jestem kłębkiem nerwów, zauważyłem że od jakiegoś czasu mam kołatanie serca, sporadycznie leci mi krew z nosa. No poprostu cholera mnie bierze z tym psem. Rozmawiałem z sąsiadem ale sąsiad oczywiscie nie widzi problemów i w zasadzie stwierdził, że jego pies prawie w ogóle nie szczeka... ja pier***

Same rozmowy skończyły się tym że sąsiad mi zaczął grozić więc dalsze próby rozmów nie mają już sensu. Niedawno zacząłem przepychać temat z policją i zostałem pokierowany do dzielnicowego. Więc gadam z nim, opowiadam całą sytuację a policjant na to „że no tak to jest w domkach”, „że pies szczeka” „i że on porozmawia ale ogólnie to nic nie może zrobić”. No jeszcze większa cholera mnie wzięła. Pies ma więcej praw niż człowiek... piękny kraj, taki popierdolony. Szczegół, że jak byk istnieje art. 51 kodeksu wykroczeń ale nie można nic zrobić. Nie mam pojęcia co robić, mogę iść do sądu ale jak sądy funkcjonują to każdy wie, poza tym zanim sprawa zbliży się do finału to ja skończę albo z zawałem albo w kryminale jak już mi puszczą nerwy. Macie jakiś pomysł ? Bo wszystko co mi przychodzi do głowy to będzie traktowane albo jako nękanie psa albo właściciela za co od ręki mogą mnie pociągnąć do odpowiedzialności ale to że sąsiad ze swoim pieskiem znęca się nade mną to już jest wszystko ok. Za hasła typu „a jak dzieciaki krzyczą cały dzień to jest dobrze” takim osobom proponuję jakąś kurację za samo przyrównywanie dzieci (ludzi) do psa. Dookoła są też inne psy ale one aż tak nie prują i nie dzień w dzień. Z góry dzięki za konstruktywne odpowiedzi i wypierdalam.

PS: wiem, że przeprowadzka rozwiązałaby moje problemy i marzę o tym każdego dnia ale niestety nie jestem w stanie wykonać takiego ruchu w obecnej sytuacji w kraju- każdy kto jest na swoim raczej jest tego świadomy, że to nie taka prosta sprawa. 
0.13714098930359