Hobby
3 l
12
Siema dzidowcy, dzidki i dzidziątka.
Taki oto kij wędrowny udało mi się popełnić.
Pewnej zimy zdobywaliśmy ze znajomymi "Wielką sowę". Było ślisko jak cholera i prawie każdy wypierdolił się na oblodzonym szlaku przynajmniej raz.
Znalazłem takiego kijaszka, który pomógł mi wejść na szczyt i zejść bez zaliczenia gleby, dlatego otrzymał imię "Kostur stabilności".
Potraktowany został lakierem podłogowym, wyposażony w stopkę (i kilka zapasowych) i służy mi do dzisiaj na wszystkich pieszych wędrówkach po górach, lasach i bezdrożach.
Nic szczególnego - zwykły kawałek patyka, a jednak mam do niego spory sentyment. Ok, wystarczy, już wypierdalam. Do zobaczenia na szlaku!
Taki oto kij wędrowny udało mi się popełnić.
Pewnej zimy zdobywaliśmy ze znajomymi "Wielką sowę". Było ślisko jak cholera i prawie każdy wypierdolił się na oblodzonym szlaku przynajmniej raz.
Znalazłem takiego kijaszka, który pomógł mi wejść na szczyt i zejść bez zaliczenia gleby, dlatego otrzymał imię "Kostur stabilności".
Potraktowany został lakierem podłogowym, wyposażony w stopkę (i kilka zapasowych) i służy mi do dzisiaj na wszystkich pieszych wędrówkach po górach, lasach i bezdrożach.
Nic szczególnego - zwykły kawałek patyka, a jednak mam do niego spory sentyment. Ok, wystarczy, już wypierdalam. Do zobaczenia na szlaku!