8
Pilnie potrzebuję rady, bo nie znam się kompletnie. Nigdy do tego nie doszło i nie wiem co dalej począć. Otóż idąc do pracy, jak zwykle zaspany, z nie wyjściowo skrzywioną mordą i rozczochranym łbem, wszedłem do sklepu i ujrzałem tam piękną brunetkę. Zdecydowanie nie była z okolicy, bo uroda zdecydowanie wyróżniająca się, więc raczej bym kojarzył, a i obecne klientki mieszkające na osiedlu patrzyły na nią pełnym nienawiści i zazdrości wzrokiem. Jak zawsze sięgnąłem po napój i owoce, a kiedy do koszyka wrzuciłem banana, laska uśmiechnęła się i rzuciła tekstem "niezły banan anon". O chuju złoty, skąd ona zna moje imię i jakim cudem w ogóle zwróciła na mnie uwagę? Nieśmiałe "dzięki" nie było raczej szczytem odwagi i klasy, ale kiedy spojrzałem do jej koszyka i zobaczyłem woreczek jonagoldów samo mi się wyrwało, że "jej jabłuszka" też niczego sobie. Jej uśmiech mnie rozpierdolił na kawałki. Spodziewałem się jakiejś obelgi albo innej negatywnej reakcji, a ona tylko sięgnęła do torebki, zapisała coś na karteczce i podała mi z mrugnięciem. To było to! W jednej  chwili z  przegrywa stałem się gościem który wieczorem do niej zadzwoni, a potem będzie ruchanko. 
Patrzę na kartkę, a tam pięknym charakterem napisane: "Wstawaj anon! Zesrałeś się!".
Tak więc przerażony otworzyłem oczy, usiadłem i szukam teraz rady, czym sprać zaschnięte plamy z prześcieradła...
0.26464796066284