87
Kolejne zaśniecajace gówno z mojej strony, ale każda minuta która poświęcam na myślenie o czymś innym niż problemach jest dla mnie czymś na wagę złota. Siedzę właśnie w kolejce do psychiatry. Pierwszy raz w życiu przełamałem się, by walczyć o swoje życie. Od 5 dni nie pale marihuany, która pojawiła się w moim życiu mając 16 lat. Obecnie mam 33. Od 4 dni nie pije alkoholu i tych jebanych kryształków z dopalczy. Czuję nienawiść do samego siebie. Brzydzę się sobą jak nigdy w życiu wcześniej. Chcę z tym wszystkim zerwać. Potrzebuje pomocy, porad, zabicia czasu.. nie wiem nawet po co to pisze jak jakiś atencyjny cwel, ale nigdy nie myślałem, że takie obrzydzenie do własnej os9by mnie spotka. Zostawiła mnie kobieta, kto chciałby żyć z narkomanem?? Czy są wśród was tacy którzy poradzili sobie z uzależnieniami bez ośrodka zamknietego?? Znów jestem samotnym ojcem i tylko moja córka utrzymuje mnie w tym bagnistym kurwidole. Pozdrawiam wszystkich mocnych ludzi, którzy wygrali z samym sobą batalię o życie. Siedząc tutaj, czasami się zaśmieje, ale ucisk w gardle i klacie oraz lzy napływające do oczu że złości na samego siebie co chwila dają o sobie znać. Co za chory rollercoster emocjonalny. Wypierdalam
0.081794023513794