17
Siema dzidki, nadeszła dzisiaj wiekopomna chwila, kiedy to po kilkunastu latach przeglądania dzidy w końcu zakładam konto i coś dodaję. Wiekompomna dla mnie bo nie liczę, że Was to zainteresuje ;p Chciałbym Wam dzisiaj opowiedzieć krótką historię pewnego pięknego bagna. Oto jak wygladało ono jeszcze niedawno:
Trochę o hobby z morałem i guess?
Natomiast obecnie wygląda jakby czekało aż Frodo przyjdzie tam wjebać pierścień:
Trochę o hobby z morałem i guess?
Zapytacie, co to za czarne gówno, którym zarzucono hektar łąki? Ano, węgiel. I ja do węgla nie mam absolutnie nic. Daleko mi do ekoświra. Ale bagien w naszym kraju praktycznie nie ma. Tak samo jak coraz mniej jest podmokłych łąk. Z resztą, znacie akcje z zamurowywaniem zielonych rynków i robieniem z nich letniej patelni dla chujwiekogo. Wspominam o tym bo zapierdalam w kołchozie 8h dziennie i jedyne co mnie odstresowuje to właśnie wyjście na łono natury i obserowanie życia, które się tam dzieje. Jedni jeżdzą na ryby, inni na spacer w góry, a ja robię zdjęcia:
Trochę o hobby z morałem i guess?
Trochę o hobby z morałem i guess?
Trochę o hobby z morałem i guess?
I wiecie, to trochę jak łapanie pokemonów IRL. Nigdy nie wiesz co Ci się trafi i liczysz na jak najrzadszy okaz. Albo przynajmniej dobre światło lub ciekawe zachowanie. Od trzech lat nie trafiłem na tak bogate w pokemony bagno jak to, które właśnie zasypują pod zwałami węgla. Serio. Taka różnorodność gatunków ptaków, jakie tam zyją to się zdarza rzadziej niż wygrana w totka. Wrzucę jeszcze kilka swoich zdjęć zanim przejdę do konkluzji.
Trochę o hobby z morałem i guess?
Trochę o hobby z morałem i guess?
Trochę o hobby z morałem i guess?
Trochę o hobby z morałem i guess?
W związku z tym, że z tygodnia na tydzień patrzę podczas zdjęć jak gniazda tych ptaków i ich siedlisko zostają grzebane żywcem postanowiłem pierwszy raz w życiu skontaktować się z organizacjami, które zajmują się walką z takimi praktykami. Miałem nadzieję, że może uda się wymusić na kopalni żeby przynajmniej na miesiąc aż młode ptaki podrosną i będą w stanie samodzielnie uciekać, żeby sypali wegiel w innym miejscu, którego dookoła jest PEŁNO. Nie musieliby nawet wstrzymywać prac (o co w życiu bym nie wnosił!) a tylko sypać na jakiś czas obok. Napisałem też do RDOŚ z zapytaniem w tej sprawie. Jak się możecie domyślić ani łase na hajs organizacje (którego to hajsu z mojej sprawy oczywiście nie bedzie żadnego), ani inspektorat ochrony środowiska nie odpisali mi od dwóch tygodni. Więc.. postanowiłem napisać tutaj. Licząc na to, że przynajmniej uświadomię paru osobom jak w naszym kraju niszczy się miejsca, do których uciekają ludzie aby wychillować po swoich codziennych obowiązkach i zjebach od kierowników. W sensie, wiecie o co chodzi. To nie jest jakiś chory eko aktywizm, ale kazdy z nas chilluje na łonie natury. Jeden łowi ryby, inny chodzi po górach (znam historię, że gmina chciała w środku dziczy wyjebać droge asfaltową na pieknej polanie i postawić tam hotel), jeszcze ktoś jeździ rowerem po lesie albo morsuje w rzece. Zwyczajnie jak spoglądam na osttanie lata to wydaje mi się, że nigdy nam tylu takich miejsc nie zabierano tak szybko. Wypierdalam.
0.057094097137451