Poniższy mem do którego oryginału link zostawię poniżej, skłonił mnie do rozwinięcia pewnej myśli. Jeśli Wam się spodoba taka analiza, chętnie ją poszerzę bo pewnie wszystkiego w jednym materiale nie zawre, enjoy.
https://m.jbzd.com.pl/obr/3141290/za-gomeza#komentarz-22496924
https://m.jbzd.com.pl/obr/3141290/za-gomeza#komentarz-22496924
Niniejszego mema rozpiszemy sobie na części. Każdy z obozów zostanie opisany pod względem ogólnej charakterystyki, modelu władzy i biznesu oraz priorytetach danej frakcji.
Zaczniemy sobie więc klasycznie od obozu bractwa przyrównego słusznie do lewicy, czy bliżej do "świrów z sekty". Ogólnie obóz ten pokładał nadzieję że ich bóstwo a konkretnie śniący wydostanie ich z górniczej doliny, co dość łatwo można przyrównać do ich lewackiej mentalności. Ponadto ich praca opierała się głównie na niczym, hodowli bagiennego ziela i opierdalaniu się przez większość dnia, ewentualnie handlem z innymi obozami wymieniając je na wspomniane bagiennego ziele. Apropos tego można się doszukać nawet i darzonego przez lewaków estymą komunizmu, bo o ile większość osób pracowała przy zbieraniu ziela, to u jednego z nowicjuszy można było dziennie dostać swoją działkę, robiło kilku, korzystali wszyscy, genialne XD. Nieliczni trochę bardziej zaradni (strażnicy świątynni) pracowali jako ochrona przed pełzaczami w kopalniach, ale nie za daleko wlazł z tą ich zaradnością, do ich odklejki wrócimy później. Model władzy w obozie był również zbliżony do tego z lewicy bo o ile formalną władzę sprawował tam najwyższy guru y'berion, to miał pod sobą także kilku guru pod sobą, którzy również zajmowali się sprawami obozu. W lewicy pewnie jest też jakiś ichniejszy guru, ale tylu ich widać w mediach ze ciężko ocenić który jest tym najwyższym. Sam awans społeczny i również był dość specyficzny, teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie by z nowicjusza stać się guru czy strażnikiem świątynnym, wystarczyło się wystarczajaco przysłużyć obozowi w wykonywaniu, no cóż, przebudzeniu śniącego co już dobrze wiemy jak się skończyło, więc każdy trud włożony w to był nadzwyczajnie na rękę całej Kolonii.
Zaczniemy sobie więc klasycznie od obozu bractwa przyrównego słusznie do lewicy, czy bliżej do "świrów z sekty". Ogólnie obóz ten pokładał nadzieję że ich bóstwo a konkretnie śniący wydostanie ich z górniczej doliny, co dość łatwo można przyrównać do ich lewackiej mentalności. Ponadto ich praca opierała się głównie na niczym, hodowli bagiennego ziela i opierdalaniu się przez większość dnia, ewentualnie handlem z innymi obozami wymieniając je na wspomniane bagiennego ziele. Apropos tego można się doszukać nawet i darzonego przez lewaków estymą komunizmu, bo o ile większość osób pracowała przy zbieraniu ziela, to u jednego z nowicjuszy można było dziennie dostać swoją działkę, robiło kilku, korzystali wszyscy, genialne XD. Nieliczni trochę bardziej zaradni (strażnicy świątynni) pracowali jako ochrona przed pełzaczami w kopalniach, ale nie za daleko wlazł z tą ich zaradnością, do ich odklejki wrócimy później. Model władzy w obozie był również zbliżony do tego z lewicy bo o ile formalną władzę sprawował tam najwyższy guru y'berion, to miał pod sobą także kilku guru pod sobą, którzy również zajmowali się sprawami obozu. W lewicy pewnie jest też jakiś ichniejszy guru, ale tylu ich widać w mediach ze ciężko ocenić który jest tym najwyższym. Sam awans społeczny i również był dość specyficzny, teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie by z nowicjusza stać się guru czy strażnikiem świątynnym, wystarczyło się wystarczajaco przysłużyć obozowi w wykonywaniu, no cóż, przebudzeniu śniącego co już dobrze wiemy jak się skończyło, więc każdy trud włożony w to był nadzwyczajnie na rękę całej Kolonii.
Najsilniejszy i największy był stary obóz przyrównany w memie do PiS-u, PO i PSL-u. Swoje bogactwa zawdzięcza on temu iż mieli dostęp do kopalnii rudy która była cennym dobrem potrzebnym na gwałt królowi Rhobarowi II, wobec czego chętnie wymieniali oni ową rude na wszystko czego tylko chcieli. Obóz ten dzielił się na kopaczy, cieni, strażników, magów ognia oraz magnatów. Najniższą warstwę stanowili kopacze wydobywający rude w kopalni, nie mieli oni zbytnich wygód a robota była bardzo męcząca i niebezpieczna, nie tylko z uwagi na to że była to kopalnia ale też że często w okolicach grasowały pełzacze które chętnie raczyły się ludzkim mięsem. Następni w kolejności byli cienie, nieco bardziej przysłużeni dla obozu ludzie którzy zajmowali się handlem z innymi obozami, pracowali też jako kurierzy. Kolejni w hierarchii byli strażnicy, podobnie jak cienie musieli być osobiście namaszczeni przez szefa obozu Gomeza, w odróżnieniu od nich byli jednak lepiej wyposażeni i często dorabiali sobie na boku oferując "ochrone" ludziom w obozie, w szczególności kopaczom. Magowie ognia służyli radą i dostęp do nich mieli jedynie kurierzy przenoszący korespondencję, choć dołączenie do nich było możliwe nie zrażało się często. Na samej górze piramidy pokarmowej znajdowali się magnaci na czele których stał główny szef obozu, Gomez. Oni nadzorowali wszystko co się dzieje w obozie oraz czerpali z tego najwięcej korzyści. Porównanie Kaczyńskiego, Tuska i Kamysza do Gomeza mającego kilku pomniejszych magnatów pokroju Morawieckiego czy Trzaskowskiego nasuwa się samo. To również oni w partii podejmują niemalże wyłączne decyzje do których wszyscy muszą się dostosować jeśli nie chcą wypierdalać. Jeśli zaś chodzi o awans społeczny, zadania spowadzaly się głównie do przynieść, podaj, pozamiataj, przy czym od potencjalnego kandydata nikt raczej nie wymagał niczego konkretnego poza służalczością, wyjątek stanowił cień o imieniu Rączka który aby nas poprzeć wymagał nabycia, o ironio, umiejętności złodziejskich XD. Oczywiście o awansie mówimy w kontekście strażnik/mag ognia, gdyż nie ma możliwości stania się magnatem równym Gomezowi, władza nie lubi się dzielić, wiadomo.
Na sam koniec został nowy obóz przyrównany do konfederacji. Oni również zawdzięczali swój status dostępowi do kopalni rudy, jednak nie byli oni skłonni się nią dzielić tak jak stary obóz. Magazynowali oni ją w wielkim kopcu który miał wysadzić magiczną barierę i choć nekromanta Xardas wprost stwierdził że nie rozwiąże to całego problemu (nie ma dowodów na to że saturas wiedział o śniącym XD) to na wysadzenie bariery by wystarczyło. Podział społeczny był podobny jak w starym obozie i przestawiał się następująco, krety, szkodniki, najemnicy i magowie wody. Krety nie byli jednak takimi niewolnikami jak w starym obozie, z racji iż obozowi nie przyświecał cel bogacenia się ponad wszystko do czego były potrzebne ogromne pokłady rudy, mogli oni pracować dużo swobodniej, mieli również dostęp do karczmy gdzie mogli się napić piwa czy ryżówki. Szkodniki pełniły podobną funkcję jak cienie, więc nie ma co się nad nimi zbytnio rozpisywać. Najemnicy podobnie jak strażnicy świątynni ochraniali kretów przed pełzaczami a magowie wody podobnie jak magowie ognia pełnili głównie formę doradczą. Liderem tego obozu byli mag wody Saturas oraz były dowódca straży króla, Lee przy czym jak mówiłem, ten pierwszy raczej radził niż rządził. Wstąpienie w szeregi któregokolwiek ugrupowania było podobne do tego że starego obozu, z tą różnicą ze nie musieliśmy się wykazywać zanim w ogóle ktoś dopuści nas do przed swoje oblicze. Dostęp do Laresa zajmującego się przyjmowaniem szkodników czy Lee którego pozwolenie było potrzebne by dołączyć do najemników było jasno określone a sami liderzy stronili od formalności i stawiania się nad resztą czego dowodem jest sytuacja gdy zapytamy najemnika stojącego przy siedzibie Lee o to co musimy zrobić aby się z nim rozmówić, na co ten odpowiada że nic bo Lee to nie Gomez który musi się chować za armią siepaczy. Jeśli chodzi o porównania to łatwo tutaj o porównanie Lee do Mentzena za którym ludzie podążają raczej z charyzmy jaką się odznacza, a nie chęci podniesienia statusu czy strachu jak miało to miejsce w przypadku Gomeza. Każdy mógł być częścią obozu, nawet i znaczną, jedynym warunkiem była ciężka praca na rzecz obozu.
Także ten, to by było tyle, dajcie znać co o tym sądzicie a ja tymczasem wypieralam :)