45
Opiszę sytuację, bo aż nie wierzę...
Przyjechałam na stację paliw (Opel Corsa silnik 1.2 Twinport, wlew paliwa z prawej strony). Stanęłam za gościem przy stanowisku nr 3. Strasznie się guzdrał, więc gdy spod dystrybutora nr 1 odjechał gość czarnym Mercedesem, to podjechałam na Jego miejsce. Na liczniku urządzenia było nabite ponad 350 zł, 56 litrów za 6.41. Włożyłam pistolet we wlew i czekałam, aż licznik się wyzeruje. Ale nawet nie drgnął, a że pod nr 3 zrobiło się wolne, to tam podjechałam by zatankować. Zalałam za 120 zł, ok 18 litrów i poszłam do kasy zapłacić. A gość przy kasie "do zapłaty ze stanowiska 1 i 3" - czyli prawie 500 zł. Zaczęłam grzecznie tłumaczyć, że pod nr 1 nie zalałam nawet kropli, że dystrybutor nie cofnął licznika, że chciałam to zgłosić, ale później (nwm, liczyłam, że wiedzą o tym błędzie czy coś), a przede wszystkim - w baku zmieszczę tylko 42 litry, a nie 74 litry. 
Suma summarum, gość policzył mnie tylko za moje rzeczywiste paliwo i nakazał, by następnym razem najpierw zgłaszać, pracownik pokieruje itp. itd. Tylko jakie ku*wa jest prawdopodobieństwo, że trafię jeszcze kiedyś na złodzieja paliwa przede mną? XD
Wyżalone, wypierdalam.
0.064022064208984