20
Pismo święte to zdecydowanie jedna z najlepszych ksiąg ostatnich stuleci.

Książka ta jest do bólu biała, heteronormatywna i patriarchalna. Kobiety są w niej sprowadzone do roli kur domowych (i bardzo kurwa dobrze, bo tylko do tego się nadają, a nawet tam potrafią coś zjebać i czekać z problemem na męża) zajmujących się praniem i dziećmi (ewentualnie niestabilnych emocjonalnie dziwek, które w późniejszych rozdziałach chroni przed ukamieniowaniem brodaty hipis zamieniający wodę w wino, które pił ze swoimi ziomkami, ale nie powiem co potem sie stało bo to za duży spoiler). Książka pokazuje prawdziwe nieskazitelne rejony Bliskiego Wschódu bez czarnuchów i innych jebanych kitajców (bo ich wtedy tam nigdy nie było chyba że przelotem w ramach handlu rzymskich gildii kupieckich)  - prawie wszyscy bohaterowie (oprócz niektórych) są rasy kaukaskiej, ale niestety większość to nadal żymianie. Lewicowe poglądy są przedstawiane jako coś absolutnie złego. Książka jest pełna wzorców miłosierdzia i instrukcji jak mamy żyć i zdecydowanie pokazuje jaki świat chcemy. Chcemy takie książki, bo pokazują one świat z perspektywy, która istniała tysiące lat a w ostatnim stuleciu została zaprzepaszczona, a istotne problemy zostały odsunięte na plan dalszy.
Najlepsza księga w historii
0.2810480594635