40
Witam Szanowną Brać Dzidowską.

Do napisania tego przymierzałem się bardzo długo, myślę rok przynajmniej. Najpierw wstęp.

Czytam posty już jakiś czas, najpierw incognito potem z kontem. Oczywiście klasycznie przewija się walaszek, wypierdalaj i to co się stało pod legnicą. Poza tymi klasykami widzę bardzo często motywy dość smutne, czasem czarny humor a czasem bardzo depresyjne.

Ciężko mi jest nie odnieść, że dość duża część społeczności tutaj z takową depresją, stanami depresyjnymi albo innymi problemami mentalnymi się zmaga. Dużo jest na ten temat żartów, sam czasami zastanawiam się do jakiego stopnia są prawdziwe.

Depresja jest w społeczeństwie mocno przemilczana, zwłaszcza wśród mężczyzn. Wielu również próbuję zdobyć trochę atencji za pomocą błagania o pomoc w internecie przez co ciężej uzyskać właściwe wsparcie. W rzeczywistości czujemy się przez to bardziej wyizolowani co powoduje efekt kuli śnieżnej. Wiem że edukacja w tym kraju leży i szoruje po dnie, zwłaszcze w kwestiach dbania o samego siebie. O pomocy którą można uzyskać nawet nie będę wspominać bo ona w zasadzie nie istnieje, dostanie się na właściwą terapię graniczy z cudem. Pomoc psychiatryczna też kuleje.

Teraz o mnie, bedzię którko. Anon lat 31. Mieszkam w dużym mieście i wiodę sobie spokojne życie. Od lat, cięzko powiedzieć ilu zmagam się z depresją. Nie piszę tego jednak by poużalać się nad sobą ani prosić o empatie. Piszę ten post gdyż z tej depresji aktualnie wychodzę ze wspaniałymi sukcesami. Dokonałem tego za pomocą terapeutów, psychiatrów, wielu książek i ogromnej pracy włożonej w samego siebie. Momentem w którym zdecydowałem się jednak tu napisać, była chwila gdy przeczytałem swój stary komentarz pod jedną piosenką na YT. 4 lata temu napisałem pod nagraniem, że mam myśli samobójcze które towarzyszyły mi bardzo bardzo długo. Teraz wydaje mi się to mocno odległe. Pokonałem wiele swoich demonów.

Czytając czasem komentarze na temat depresji i jej stanów podobnych zacząłem się zastanawiać czy warto podzielić się swoją historią gdyż ma ona happy end.

Zacząłem się zastanawiać nad tym czy moja historia byłaby w stanie pomóc innemu człowiekowi. Być może są tu ludzie zmagający się z podobnymi problemami.

Temu moja propozycja jest prosta. Jeżeli będzie zainteresowanie tą tematyką to chętnie się swoją historią podziele. Podkręślę, że absolutnie nie robie tego by dostać gratulacje czy cokolwiek podobnego. Mogę opowiedzieć o kilku latach zmagań, próbach podnoszenia się i o dniach gdy myślałem że to się wszystko skończy. Wiem, że wielu którzy zmagają się z tym problemem albo nie są do końca tego świadomi, albo nie wiedzą co zrobić. Chętnie opowiem o tym co mi pomagało w najgorszych chwilach i o tym co wyniosłem z terapii jak i czego się nauczyłem.

Aby to nastąpiło chciałbym aby wszyscy jednak uszanowali moją prywatność, być może ktoś byłby w stanie rozpoznać mnie z pewnych historii będąc moim znajomym. Muszę też zaznaczyć, iż nie jestem terapeutą, mam po prostu doświadczenie z pracą z terapeutami.

pozdrawiam i wypierdalam.
0.071942090988159