Humor
3 l
34
Zauważyłem ostatnio kilka postów o utracie wagi, więc mówie sobie i tak nie mam co robić więc coś dodam co może wielu z was pomóc. Żeby nie było, sam byłem zalanym dzikiem 117kg w szczycie przy wzroście 183cm więc siusiaka widywałem w lusterku. Obecnie 78KG więc jest zajebiście. Przyczyny otyłości standardowe alko, ciulowe nawyki żywieniowe wyniesione z domu, obżarstwo, ryki tyki narkotyki, znikoma ilość snu no i permanentny stres. Powiedziałem sobie dość, przypadkiem się złożyło jestem pożywieniu więć naiwny ja myślałem, że coś wiem. I tak zaczeła się 8 letnia przygoda podczas której dowiedziałem się, że chuja wiemy o żywieniu a jeszcze mniej o chudnięciu. Zaczynamy.
Zaczniemy z przytupem czyli rozjebiemy kilka mitów na temat żywienia/zrzucania wagi?
1. Jedz 5 posiłkow dziennie - co za zjebany pomysł xD Jak ta krowa masz mielić cały dzień i podbijać sobie insuline, cukrzyca nadchodzi. Trzy posiłki dziennie to już jest dużo. Chcesz być zdrowy naucz się jeść 1 lub 2 posiłki. Pytanie pochuj być zdrowym jak chcesz schudnąć? Bo chuja schudniesz do kiedy twoj organizm nie będzie funkncjonować poprawnie. A jak już będzie to chuja będziesz musiał robić żeby schudnąć.
2. Piramida żywieniowa - wzięta z dupy bez jakichkolwiek badań a bardziej oparta na tym co akurat było dostępne nie przez ludzi którzy się znali na żywieniu (i tutaj nie ich wina do dzisiaj wiemy mniej niż wiecej ale widać jakieś światło w tunelu i dobry kierunek) lecz przez ministertwo agrokultury xD, hajs się musi zgadzać. Obecnie mówi się o odwróconej piramidzie żywieniowej, ma dużo więcej sensu i to faktycznie ma prawo działać. ale według mnie kategoria ziaren i zbóż powinna być wyjebana w kosmos, zostaw ptasie jedzenie ptakom.
3. Oleje nasycone (smalec, masło, kokosowy, łój wowołowy) ect. ) fuj, trucizna, cholesterol Cię zajebie, wstydź się masłożerco i wpierdalaj oleje roślinne - za promowanie oleji roślinnych powinna być kurwa norymberga 3.0 ( zaraz po Covidowej) i te sprzedajne kurwiszony powinny wiszeć za promowanie margaryny , toż to było stworzone jako smar do maszyn a nie do jedznia! Ale marketing jak hajs się musi zgadzać.
4. Warzywa i owoce są dobre więc 5 porcji dziennie. Abstrachując od tego że roslinki to nie są takie głupie i mają tone substancji obronnych ( również rakotwórczych - pieczarka ma ok 130 ) żeby ich zwierzęte nie zjadały to mała anegdota obrazujaca sytuacje. Od bodajże 1975 do 2004 jakiś urzad w USA monitorował wartość odżywczą warzyw i owoców. Do 2004 roślinki straciły 90% wartosći odżywczych poczym przestano już monitorować bo nie było po co xD Nie słyszałeś tego w szkole? W mediach? Ciekawe co nie. Jemy popiół w porównaniu do naszych pradziadków ale to dopiero początek. Nie dość że, chuja tam jest to jest tam chujnia: nawozy, słynny roundup, metale ciężkei, mirkoplastyki (są w wodzie prawie wszędzie, więc są już i roślinach i w zwierzakach). Ale zdrowe wpierdalaj więcej.
5. Deficyt kaloryczny = utrata wagi, niech mnie ktoś trzymie bo mnie z kapci wyjebie. Powiedzmy, że nawet uda Ci się wcelować w twój prawdziwy PPM - podstawowa przemiana materii czyli to co potrzebuje twój organizm tylko żeby funkcjonować to już oszacowanie reszty to wróżenie z fusów, nie mas pojęcia jak dobrze funcjonuje twój metabolizm, jak dużo mikro i makro tój organizm wchłonie, prawdopodbnie twoje jelita i żyjące tam bakterie wyglądają jak Czarnobylskie pobojowisko. A dwa na jakies 99% jesteś chory, bo jesteś otyły i wbrew obiegowej opini nie ma czegoś takiego jak otyły zdrowy człowiek toż to oksymoron. Może nie mieć objawów ale tam w środku nie dzieje się dobrze.
Teraz uspokójmy wkurw wszystkich zwolenników liczenia kalorii tak zwanych niespełnionych matematyków teoretycznych xD, zwolenników siłowni i wszystkich żywieniowców. Już słyszę te jęki ale u mnie "zadziałało" i ect. Jest to klasyczny przykład mylenia korelacji z przyczyną. Ale o tym kiedy indziej.
1. Jedz 5 posiłkow dziennie - co za zjebany pomysł xD Jak ta krowa masz mielić cały dzień i podbijać sobie insuline, cukrzyca nadchodzi. Trzy posiłki dziennie to już jest dużo. Chcesz być zdrowy naucz się jeść 1 lub 2 posiłki. Pytanie pochuj być zdrowym jak chcesz schudnąć? Bo chuja schudniesz do kiedy twoj organizm nie będzie funkncjonować poprawnie. A jak już będzie to chuja będziesz musiał robić żeby schudnąć.
2. Piramida żywieniowa - wzięta z dupy bez jakichkolwiek badań a bardziej oparta na tym co akurat było dostępne nie przez ludzi którzy się znali na żywieniu (i tutaj nie ich wina do dzisiaj wiemy mniej niż wiecej ale widać jakieś światło w tunelu i dobry kierunek) lecz przez ministertwo agrokultury xD, hajs się musi zgadzać. Obecnie mówi się o odwróconej piramidzie żywieniowej, ma dużo więcej sensu i to faktycznie ma prawo działać. ale według mnie kategoria ziaren i zbóż powinna być wyjebana w kosmos, zostaw ptasie jedzenie ptakom.
3. Oleje nasycone (smalec, masło, kokosowy, łój wowołowy) ect. ) fuj, trucizna, cholesterol Cię zajebie, wstydź się masłożerco i wpierdalaj oleje roślinne - za promowanie oleji roślinnych powinna być kurwa norymberga 3.0 ( zaraz po Covidowej) i te sprzedajne kurwiszony powinny wiszeć za promowanie margaryny , toż to było stworzone jako smar do maszyn a nie do jedznia! Ale marketing jak hajs się musi zgadzać.
4. Warzywa i owoce są dobre więc 5 porcji dziennie. Abstrachując od tego że roslinki to nie są takie głupie i mają tone substancji obronnych ( również rakotwórczych - pieczarka ma ok 130 ) żeby ich zwierzęte nie zjadały to mała anegdota obrazujaca sytuacje. Od bodajże 1975 do 2004 jakiś urzad w USA monitorował wartość odżywczą warzyw i owoców. Do 2004 roślinki straciły 90% wartosći odżywczych poczym przestano już monitorować bo nie było po co xD Nie słyszałeś tego w szkole? W mediach? Ciekawe co nie. Jemy popiół w porównaniu do naszych pradziadków ale to dopiero początek. Nie dość że, chuja tam jest to jest tam chujnia: nawozy, słynny roundup, metale ciężkei, mirkoplastyki (są w wodzie prawie wszędzie, więc są już i roślinach i w zwierzakach). Ale zdrowe wpierdalaj więcej.
5. Deficyt kaloryczny = utrata wagi, niech mnie ktoś trzymie bo mnie z kapci wyjebie. Powiedzmy, że nawet uda Ci się wcelować w twój prawdziwy PPM - podstawowa przemiana materii czyli to co potrzebuje twój organizm tylko żeby funkcjonować to już oszacowanie reszty to wróżenie z fusów, nie mas pojęcia jak dobrze funcjonuje twój metabolizm, jak dużo mikro i makro tój organizm wchłonie, prawdopodbnie twoje jelita i żyjące tam bakterie wyglądają jak Czarnobylskie pobojowisko. A dwa na jakies 99% jesteś chory, bo jesteś otyły i wbrew obiegowej opini nie ma czegoś takiego jak otyły zdrowy człowiek toż to oksymoron. Może nie mieć objawów ale tam w środku nie dzieje się dobrze.
Teraz uspokójmy wkurw wszystkich zwolenników liczenia kalorii tak zwanych niespełnionych matematyków teoretycznych xD, zwolenników siłowni i wszystkich żywieniowców. Już słyszę te jęki ale u mnie "zadziałało" i ect. Jest to klasyczny przykład mylenia korelacji z przyczyną. Ale o tym kiedy indziej.
To jak zgubić tą wagę? Się mądrzy i chuja powiedział. Już mówie!
Uwzględniając, że każdy inaczej reaguje i inne ma problemy to jest kilka kwesti wspólnych, które o ile nie pomogą Ci w utracie wagi to zwiększą twój komfort życia.
1. Oddychanie
A tak, zatkało kakao? Nie umiesz dziku/świnko oddychać, masz szanse 1 do 10, że prawidłowo oddychasz. Chrapiesz w nocy? oddychasz ustami bo nos nie wyrabia? Masz zajebane zatoki? No to jest pierwszy problem do zlikwidowania. Możesz mieć najlepsza diete, katować się fizycznie, ale dopóki nie nauczysz się oddychać prawidłowo chuja Ci to da. Nawet uda Ci się zrzucic troche wagi ale spokojnie zaraz wróci. Rozwine temat w innym poście bo jest tego sporo.
2. Jesteśmy nie dożywieni
Coraz częsciej się mówi, że większość naszych cywilizacyjnych chorób ma podłoże niedożywienia. Powodów wiele, jak wpsomniane puste warzywa, środowisko w którym żyjemy, do tego stress, ciagły bieg nasz organizm nie dostaje odpowiedznich minerałow, witamin jak i dobrych tłuszczy i już zaczyna rzezić jak star jadący pod górke. Większość nas jest w trybie wysokich obrotów i lecimy na oparch. Smutne jest to, że tak wielu z nas nigdy nie było w dobrej formie, żeby zuważyć różnice więc traktuję to jako norme i to dotyczy wszystkich nie tylko grubasków.
3. Twój sen prawie nie istnieje
Nie ma się co rozpisywać, śpimy za krótko i bez jakości, do tego ciągłe rozproszenia, telefony/telewizja ect. Godzina przed snem powinna wyglądać zawsze podpobnie, coś relaksujacego bez telefonu, bez niebieskiego światła, w ciszy, dużej ilości świeżego powietrza i najważniejsze budzimy się o tej samej porze, mały nawyk ale działa cuda.
4. Głodówki
Największe zło według literatury xD a w praktyce jeden z najlepszych leków. Dzisiaj to wygląda tak, że jak przestajesz memlać ozorem to przestajesz dostarczać gówna do organizmu i samo to sprawia, że czujesz się lepiej. Dwa jak przestajesz jeść na minimum 12h zaczynają dziać się cuda w twoim organizmie, zaczyna się oczyszczać i naprawiać. W końcu ma czas, żeby zutylizować wszystkie niepotrzebne komórki albo wyjebać stare, dosłownie je strawić i wydalić. Chcesz naturalny hormon wzrostu za darmo? Nie jedz 72h, hormon wzrostu 1500% w góre! Spada Ci poziom cukru we krwi, uspkojasz się a jak będziesz miał farta i sposobność zaczniesz trawić zapas tłuszczy czyli wejdziesz w stan ketozy. Nie muisz być na keto, żeby czerapać benefity wystarczy krótkotrwały stan ketozy. Mała ciekawostka, wszyscy rodzimy się prawie w stanie ketozy. A im młodsi jesteśmy tym łatwiej nam wejść w ten stan. Noworodką wystarczy kilka godzin i boom żywią się tłuszczem, dużo lepszym i stabilniejszym paliwem.
5. Oleje roślinne
Zapomnij, że istnieją. Wlej zapas kujawskiego wujkowi do diesla do tego się nadaje. Wyżydź troche grosza na dobre masło, pojedź na wieś kup sobie dobry smalec, łój wołowy, czy wyciśnik olej z kokosa. O tym jak Jhonson&Jhonson zdemonizowali tłuszcze nasycone żeby sprzedawać Crisco kazdy powinien przeczytać.
Wypierdalam.
Uwzględniając, że każdy inaczej reaguje i inne ma problemy to jest kilka kwesti wspólnych, które o ile nie pomogą Ci w utracie wagi to zwiększą twój komfort życia.
1. Oddychanie
A tak, zatkało kakao? Nie umiesz dziku/świnko oddychać, masz szanse 1 do 10, że prawidłowo oddychasz. Chrapiesz w nocy? oddychasz ustami bo nos nie wyrabia? Masz zajebane zatoki? No to jest pierwszy problem do zlikwidowania. Możesz mieć najlepsza diete, katować się fizycznie, ale dopóki nie nauczysz się oddychać prawidłowo chuja Ci to da. Nawet uda Ci się zrzucic troche wagi ale spokojnie zaraz wróci. Rozwine temat w innym poście bo jest tego sporo.
2. Jesteśmy nie dożywieni
Coraz częsciej się mówi, że większość naszych cywilizacyjnych chorób ma podłoże niedożywienia. Powodów wiele, jak wpsomniane puste warzywa, środowisko w którym żyjemy, do tego stress, ciagły bieg nasz organizm nie dostaje odpowiedznich minerałow, witamin jak i dobrych tłuszczy i już zaczyna rzezić jak star jadący pod górke. Większość nas jest w trybie wysokich obrotów i lecimy na oparch. Smutne jest to, że tak wielu z nas nigdy nie było w dobrej formie, żeby zuważyć różnice więc traktuję to jako norme i to dotyczy wszystkich nie tylko grubasków.
3. Twój sen prawie nie istnieje
Nie ma się co rozpisywać, śpimy za krótko i bez jakości, do tego ciągłe rozproszenia, telefony/telewizja ect. Godzina przed snem powinna wyglądać zawsze podpobnie, coś relaksujacego bez telefonu, bez niebieskiego światła, w ciszy, dużej ilości świeżego powietrza i najważniejsze budzimy się o tej samej porze, mały nawyk ale działa cuda.
4. Głodówki
Największe zło według literatury xD a w praktyce jeden z najlepszych leków. Dzisiaj to wygląda tak, że jak przestajesz memlać ozorem to przestajesz dostarczać gówna do organizmu i samo to sprawia, że czujesz się lepiej. Dwa jak przestajesz jeść na minimum 12h zaczynają dziać się cuda w twoim organizmie, zaczyna się oczyszczać i naprawiać. W końcu ma czas, żeby zutylizować wszystkie niepotrzebne komórki albo wyjebać stare, dosłownie je strawić i wydalić. Chcesz naturalny hormon wzrostu za darmo? Nie jedz 72h, hormon wzrostu 1500% w góre! Spada Ci poziom cukru we krwi, uspkojasz się a jak będziesz miał farta i sposobność zaczniesz trawić zapas tłuszczy czyli wejdziesz w stan ketozy. Nie muisz być na keto, żeby czerapać benefity wystarczy krótkotrwały stan ketozy. Mała ciekawostka, wszyscy rodzimy się prawie w stanie ketozy. A im młodsi jesteśmy tym łatwiej nam wejść w ten stan. Noworodką wystarczy kilka godzin i boom żywią się tłuszczem, dużo lepszym i stabilniejszym paliwem.
5. Oleje roślinne
Zapomnij, że istnieją. Wlej zapas kujawskiego wujkowi do diesla do tego się nadaje. Wyżydź troche grosza na dobre masło, pojedź na wieś kup sobie dobry smalec, łój wołowy, czy wyciśnik olej z kokosa. O tym jak Jhonson&Jhonson zdemonizowali tłuszcze nasycone żeby sprzedawać Crisco kazdy powinien przeczytać.
Wypierdalam.