34
Nie wiem już co mam robić… Nie wiem komu mogę zaufać. Nie wiem od czego zacząć… Moja dziewczyna jest w tródnej sytuacjI, ma jeszcze dwa lata studiów zaocznych. Jej sytuacja jest dośc ciężka, potrzebuje miejsca do nauki, a mieszka w pokoju zestyarszym rodzeństwem, które jest w stosunku do niej mówiąc delikatnie nie miłe. Remont, który miał trwac maks trzy miesiące rozwlekł się do ponad półtoraroku. Studiowalismy na jednej uczelni rónolegle. Po tym jak skońćzylismy inżyniera (na osobnych kierunkach) poszliśmy na jeden kierunek, kontynuację mojego, ale nie jej. Po pierwszym wspólnym roku zostałem, a ona stwierdziła, że to nie dla niej i poszła na inny kierunek na innym wydziale, ale dalej mielismy zjazdy w te same dni. W tydzień zjazdu spała u mnie i w sobotnie, oraz niedzielne poranki razem jezdziliśmy na uczelnie. Mieliśmy taką namiastkę siebie. Musze tu dodać ze dzieli nas prawie czterdzieści kilometrów, więc codzienne odwiedziny nie są częste (na uczelnie obaj mamy około trzydziestu kilometrów). Wtralkcie mojej zaocznej magisterki, a jej innego kierunku również zaocznego znaleźlismy pracę bardzo blisko swoich domu.
Pod koniec inżynierki (prawie dwa lata temu) rozmawialiśmy, że wyprowadzimmy po studiach. Kiedy zacząłem magistra, trzy tygodnie po obronie inżyniera, zaczęły się kłotnie o ta wyprowadzkę. Teraz a właściwie w lipcu miagisterka dobiegła końca, a moja dziewczyna skończyła pierwszy rok ekonomi zaocznie. Teraz kiedy ma się zacząć moja podyplomówka rodzi się kolejny problem i złość. Od października zaczyna się po dyplomówka a uczelnia, na której się to odbywa jest trzygodziny jazdy. Znowu pojawiają się kłotnie o wyprwadzkę. Ma tutaj troche racji bo jak już mówiłęm najpierw mówilismy o tum że po inzynieże, potem, ze po magistrze, a teraz ze po podyplomóce. Rozumiem jej złość i czuję się za to winny, bo bądź co bądź mówiłęm jej o tym a teraz wychodzi, że tylko mydliłem jej oczy. Nie wiem teraz czy zostawic tą podyplomówkę i wyprowadzić się z nią, czy poczekać jeszcze (tutaj muszę dodać ze ma ona problemy ze zdrowiem i nie łatwo będzie jej zajść w ciążę, a bardzo chcę mieć w przyszłości dzieci). Poprostunie wiem co robić. Bije się z myslami od wielu dni, a niestac mnie na wyprowadzke i robienie podyplomówki w tym momencie. Po prostu nie wiem co robić. Bardzo ją kocham a nie chce jej stracić. Mam 25 lat i całę zycie czekałem na taką kobietę, mimo że czasem jest wredna to ona jako jedyna potrafi mnie wysłuchac i zrozumiec mój problem nieważne czego dotyczy. Jestem rozdarty. Rzałośnie musi to wyglądać z boku. Chciałbym komuś się po prostu wyżalić, ale niem wiem komu mogę zaufać. Ludzie, którym ufałem zawiedli mnie. Nie wiem komu mogę zaufać. Nie wiem czy mogę porozmawiac o tym z ojcem ze strachu ze ten zacznie się na mnie wydzierać. Po prostu nie wiem co robić. Nie wem co ma kur%# robić. Przepraszam, że tak nieskładnie. Jeśli żałujesz, że to przeczytałeś to przpraszam ze zabrałem ci czas. Wypierdalam
0.05419397354126