17
Wczorajszej nocy pierwszy raz podjąłem próby fotografowania z wykorzystaniem napędu. Jednym słowem czad - ustawianie ostrości jest teraz bajkowe w porównaniu do wcześniejszych prób, kiedy człowiek musiał się sprężać zanim obraz ucieknie z kadru. Po odpaleniu silniczka planetka ślicznie stoi sobie w miejscu. Niestety, pogoda nie rozpieszczała, w chmurach niby tworzyły się spore dziury, jednak mimo na pozór czystego kawałka nieba, nadal coś tam wisiało - dąło się to dostrzec po zmieniającej się jasności Jowisza, który to na ekraniku Canona raz przygasał, raz jaśniał, by po chwili niemal całkiem zniknąć. Efekty focenia nie były więc jakieś przełomowe, nie będe więc ich tu wrzucał. Wrzucę za to jedno ujęcie z czasów jeszcze "przednapędowych"
Fototesty księżycowe - testy przednapędowe
0.072075843811035