Wyniki prawie za nami, wychodzi na to, że pisiarze nie będą mieli większości, więc chociaż tyle. Co do reszty, to sam się zastanawiam co będzie, bo niby jest inaczej ale tak samo.
Inaczej, bo nie ma żadna partia większości, co daje pozory, że może będą w końcu musieli usiąść i pogadać, choć wątpię.
A to czy będzie tak samo zależy od opozycji. Bo albo będzie powtórka z kukizem, i Hołownia z Biedroniem będą chodzić na smyczy i w następnych wyborach ich partie nie doskoczą do piątki, albo chociaż trochę pozostaną niezależni i może w końcu uda się odejść od systemu POPiSowego.
Najbardziej i tak ciekawi mnie, jak zachowa się konfa. Bo Bosak cały czas mówi, żeby w końcu się przestać błotem obrzucać i zacząć działać na "wspólną korzyść". Ale to wiadomo, zależy od chęci reszty opozycji.
Pewnie znów dostaniemy po dupach, ale trzeba pamiętać, że pierwsze dwa lata po zmianie rządu zawsze są łapanki, wyciąganie konsekwencji, pozwy, obsadzanie fotelików i wszystko, więc można usiąść, wziąć popcorn i czekać na rozwój wydarzeń.
A wy jak dzidki myślicie? Według mnie w najgorszym wypadku za 4 lata znów wszystko czeka wywrotka i znów wrócimy do plucia po sobie i dochodzenia, kto z nas jest sprzedawczykiem, zdrajcą i kretynem. Co do tematów o które się wszycy i tak będą sruć, to powiem tylko tyle:
Tematy imigrantów, lgbt, elektrowni atomowych, państwo-kościół służb wojskowych i wszelkiego rozdawnictwa powinno rozwiązywać referendum, bo nawet ktoś bez wykształcenia jest w stanie objąć rozumem konsekwencje. A ceny paliw pójdą w górę bo program wyborczy pisu obniżał ceny i się wyprzedali z rezerw.
Szczęść Boże i wypierdalam
Inaczej, bo nie ma żadna partia większości, co daje pozory, że może będą w końcu musieli usiąść i pogadać, choć wątpię.
A to czy będzie tak samo zależy od opozycji. Bo albo będzie powtórka z kukizem, i Hołownia z Biedroniem będą chodzić na smyczy i w następnych wyborach ich partie nie doskoczą do piątki, albo chociaż trochę pozostaną niezależni i może w końcu uda się odejść od systemu POPiSowego.
Najbardziej i tak ciekawi mnie, jak zachowa się konfa. Bo Bosak cały czas mówi, żeby w końcu się przestać błotem obrzucać i zacząć działać na "wspólną korzyść". Ale to wiadomo, zależy od chęci reszty opozycji.
Pewnie znów dostaniemy po dupach, ale trzeba pamiętać, że pierwsze dwa lata po zmianie rządu zawsze są łapanki, wyciąganie konsekwencji, pozwy, obsadzanie fotelików i wszystko, więc można usiąść, wziąć popcorn i czekać na rozwój wydarzeń.
A wy jak dzidki myślicie? Według mnie w najgorszym wypadku za 4 lata znów wszystko czeka wywrotka i znów wrócimy do plucia po sobie i dochodzenia, kto z nas jest sprzedawczykiem, zdrajcą i kretynem. Co do tematów o które się wszycy i tak będą sruć, to powiem tylko tyle:
Tematy imigrantów, lgbt, elektrowni atomowych, państwo-kościół służb wojskowych i wszelkiego rozdawnictwa powinno rozwiązywać referendum, bo nawet ktoś bez wykształcenia jest w stanie objąć rozumem konsekwencje. A ceny paliw pójdą w górę bo program wyborczy pisu obniżał ceny i się wyprzedali z rezerw.
Szczęść Boże i wypierdalam