2
Zapomniałem wrzucić mapki, więc teraz naprawiam swój błąd. Punkty oznaczają noclegi.
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Szlak prowadził brzegiem moża i to takim, który wydawał się być zalewany pływami. Nie wiem jak to wygląda w innych porach roku czy dnia, ale koło południa dało się iść wśród glonów i morskich śmieci.  Niżej wrzucę mapkę z drugą połową mapy.
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Tego dnia padało, więc pod koniec przy starym moście zaszedłem do pubu spróbować cydru. Padać nie przestało, więc rozbijałem namiot w deszczu, na bagnisto-trawiastym terenie. Najmniej wygodny nocleg z serii. Na szczęście miałem do spania luźne wełniane skarpety oraz koszulkę z kalesonami. Uczucie jest świetne, gdy się zdejmie mokre, przepocone ubrania i wskoczy w suche i w miarę czyste.
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Ten dzień był restowy, krótki kawałek żeby dotrzeć do kolejnej bothy, obok plaża i strumień spływający z gór do morza. Po zrzuceniu rzeczy w bothy (była pusta). Zrobiłem pranie i umyłem się, pierwszy raz na tej wyprawie. Dzień spędziłem filtrując wodę, susząc sprzęt i ubrania, czytając księgi gości i chodząc po plaży. Niewiele się działo, więc rzucę kilka informacji o samej wyspie. Jest tam mnóstwo owiec, wszystkie chodowane na mięso, wełnę i skóry. Nie doi się ich, więc próżno szukać sera owczego w sklepach. Co innego jagnięcina czy baranina, tej dużo w cenie podobnej do wolowiny w ichniejszych sklepach. Na początku wiosny jest sezon na młode, więc widziałem dużo jagniąt, niektóre wciąż w resztkach łożyska na sobie. Turystycznie bardzo popularne miejsce ostatnimi laty, więc zwłaszcza w głównych miejscach spodziewajcie się tłumów. Rodzi to pewne problemy dla tubylców, jak choćby brak nieruchomości, bo zostały wykupione pod airbnb i podobne. Szlaki są nieoznaczone, więc można się pogubić, zwłaszcza że ścieżki wydeptane przez owce i wyglądają tak samo jak szlak (szlak pewnie też przez owce wydeptany), zasięgu telefonicznego często nie ma (no i roaming, w końcu to już nie ue). I większość terenów to podmokłe torfowiska, warto uważać gdzie się staje i mieć wysokie, nieprzemakalne (albo chociaż trudnoprzemakalne) buty.
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Kolejny dzień rozpocząłem od małego oszustwa. Zamiast obchodzić cypel zgodnie ze szlakiem wlazłem na najwżyszy szczyt pasma Red Cullin, Bla Bhein. Na nasze klimaty nie są to duże góry, 928 metrów. Ale liczba jest nieco zdradziecka, bo zaczyna się równo z poziomu morza, więc przewyższenie jest już niemałe. Oczywiście szlak oznaczony tylko kopczykami. Najtrudniejszym momentem jest przejście między dwoma wierzchołkami, które idzie się wąskim zacięciem w dół, a potem stromym żwirowym żlebem w górę. Gdyby padało pewnie bym się zawahał.
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Po zejściu poszedłem do kolorowych sadzawek, których lokalizacje zdradziła mi Szkotka w pierwszej Bothy w zamian za kawałek domowej suszonej wołowiny zrobionej przez narzeczoną. Ich miejce jest mniej znane, niż zawartych w popularnych przewodnikach innych sadzawek. Natomiast jak się pójdzie kawałek dalej w górę strumieni znajdzie się półotwartą grotę do której wpada wodospad. Iście bajkowe miejsce.
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Zostało mi niewiele do przejścia, więc wskoczyłem na herbatę (było blisko 17 godziny, a to jednak Wielka Brytania) do lokalnej kawiarni. Podpytani o miejsce do rozbicia namiotu wskazali małą plażę kawałek dalej. I tam spędziłem noc przed ostatnim odcinkiem.
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
Samotna podróż po Skye, Szkocja cz.2
0.06558895111084