Polityka
3 l
78
Trochę się zbierałem żeby to napisać bo w sumie cel w tym żaden, ale no jestem z wami już 5 lat więc wypadałoby się w końcu odezwać.
Generalnie nie interesuję się polityką, nie obchodzi mnie czyjś światopogląd bo mam swój, ale na czas wyborów starałem się dowiedzieć troszkę więcej żeby mieć więcej pojęcia i oddać "świadmy głos".
Problem który chcę poruszyć brzmi nastepująco.
Od zawsze byłem bardziej w prawo niż w lewo, nie mam nic do ludzi homo, niech se będą. Po prostu już wolę całować stopy jezuska jako osoba niewierząca niż pozwolić kiedyś moim dzieciom oglądać programy mówiące że chuj w dupę jest zdrowy - niższa szkodzliwość społeczna czynu nie?
Do meritum. Mam grupkę znajomych, trzymamy się od wielu lat razem, jest nas około 15/18 osób, z czego 90/95% ma poglądy bardziej lewicowe. Ja po moim researchu doszedłem do takich wniosków:
-Na PiS nie głosuję bo tłumaczyć nie trzeba
-Na KO nie głosuję bo tłumaczyć nie trzeba
-Na 3 drogę nie głosuję pomimo że kilka postulatów mieli okej, to głos na nich to głos na KO
-Na Lewicę nie głosuję bo tłumaczyć chyba też nie trzeba
-Na bezpartyjnych mógłbym zagłosować ale też było do przewidzenia że będą pod progiem
-Na konfe finalnie oddałem swój głos bo nie widziałem lepszego wyjścia.
Kilka razy ze znajomymi rozmawiaiśmy na temat wyborów, każdy coś tam zawsze mówił co sądzi o sprawach w kraju, ale nikt nie mówił na kogo będzie głosowac bo nie chciał, tylko jeden kumpel mówił że głosuje na PiS bo polaczki na wiecej nie zasługują. No i ja mówiłem że zagłosuję na konfe - za każdym razem podkreślając że nie zgadzam się z nimi w sprawach światopogląowych, że większośc z nich to szury, ale jeśli faktcznie mówią że nie wejdą w koalicję z nikim to mogę dać im kredyt zaufania - jeśli zrobią z siebie Kukiza to będzie mi głupio.
Oraz że w moim wyborze kikeruję się TYLKO pieniążkami. Ne traktuję polityków jako ktoś kto będzie mi dyktował co mam robić, tak samo jak nikt nigdy nie nakarze iść mi do kościoła, tak samo nikt mi nigdy nie nakarze całować napleta kolegi.
Ja po prostu oddaję głos na kogoś kto choćby troszke mniej będzie mi podpierdalał z wypłaty, lub spowoduje że ceny mieszkań będą troszkę niższe.
Za każdym razem słyszałem że jestem pojebany że głosuję na konfe, że jak to tak, czy kobiety się dla mnie nie liczą? Ze jak można glosować na tych pojebów.
Za każdym razem jak mówilem że jestem otwarty na propozycje i jak jest lepszy wybór to z chęcią wysłucham i może zmienie zdanie. To było znów że konfa jest po prostu pojebana.
Nie ukrywam że nigdy nie było to w formie kłótni bo jeseśmy na prawdę dobrymi znajomymi i dodatkowo czuję większe przywiązanie do papierka po cukierku w prawej kieszeni zimowej kurtki niż do konfederacji, ale tutaj moje pytanie do ludzi bardziej obeznanych.
Czy faktycznie było na kogo głosować w tych wyborach? bo sam już nie wiem, czy jest w tym pierdolnku ktoś normalny?
Zapraszam do dyskusji, z chęcią poznam opinie i wypierdalam
Generalnie nie interesuję się polityką, nie obchodzi mnie czyjś światopogląd bo mam swój, ale na czas wyborów starałem się dowiedzieć troszkę więcej żeby mieć więcej pojęcia i oddać "świadmy głos".
Problem który chcę poruszyć brzmi nastepująco.
Od zawsze byłem bardziej w prawo niż w lewo, nie mam nic do ludzi homo, niech se będą. Po prostu już wolę całować stopy jezuska jako osoba niewierząca niż pozwolić kiedyś moim dzieciom oglądać programy mówiące że chuj w dupę jest zdrowy - niższa szkodzliwość społeczna czynu nie?
Do meritum. Mam grupkę znajomych, trzymamy się od wielu lat razem, jest nas około 15/18 osób, z czego 90/95% ma poglądy bardziej lewicowe. Ja po moim researchu doszedłem do takich wniosków:
-Na PiS nie głosuję bo tłumaczyć nie trzeba
-Na KO nie głosuję bo tłumaczyć nie trzeba
-Na 3 drogę nie głosuję pomimo że kilka postulatów mieli okej, to głos na nich to głos na KO
-Na Lewicę nie głosuję bo tłumaczyć chyba też nie trzeba
-Na bezpartyjnych mógłbym zagłosować ale też było do przewidzenia że będą pod progiem
-Na konfe finalnie oddałem swój głos bo nie widziałem lepszego wyjścia.
Kilka razy ze znajomymi rozmawiaiśmy na temat wyborów, każdy coś tam zawsze mówił co sądzi o sprawach w kraju, ale nikt nie mówił na kogo będzie głosowac bo nie chciał, tylko jeden kumpel mówił że głosuje na PiS bo polaczki na wiecej nie zasługują. No i ja mówiłem że zagłosuję na konfe - za każdym razem podkreślając że nie zgadzam się z nimi w sprawach światopogląowych, że większośc z nich to szury, ale jeśli faktcznie mówią że nie wejdą w koalicję z nikim to mogę dać im kredyt zaufania - jeśli zrobią z siebie Kukiza to będzie mi głupio.
Oraz że w moim wyborze kikeruję się TYLKO pieniążkami. Ne traktuję polityków jako ktoś kto będzie mi dyktował co mam robić, tak samo jak nikt nigdy nie nakarze iść mi do kościoła, tak samo nikt mi nigdy nie nakarze całować napleta kolegi.
Ja po prostu oddaję głos na kogoś kto choćby troszke mniej będzie mi podpierdalał z wypłaty, lub spowoduje że ceny mieszkań będą troszkę niższe.
Za każdym razem słyszałem że jestem pojebany że głosuję na konfe, że jak to tak, czy kobiety się dla mnie nie liczą? Ze jak można glosować na tych pojebów.
Za każdym razem jak mówilem że jestem otwarty na propozycje i jak jest lepszy wybór to z chęcią wysłucham i może zmienie zdanie. To było znów że konfa jest po prostu pojebana.
Nie ukrywam że nigdy nie było to w formie kłótni bo jeseśmy na prawdę dobrymi znajomymi i dodatkowo czuję większe przywiązanie do papierka po cukierku w prawej kieszeni zimowej kurtki niż do konfederacji, ale tutaj moje pytanie do ludzi bardziej obeznanych.
Czy faktycznie było na kogo głosować w tych wyborach? bo sam już nie wiem, czy jest w tym pierdolnku ktoś normalny?
Zapraszam do dyskusji, z chęcią poznam opinie i wypierdalam