57
Według https://www.facebook.com/PutinowaPolska/

"Dlaczego KonfedeRosja nie osiągnęła obiecywanego wyniku.

👉 Zacznijmy od ustalenia, czemu Konfederacji zaczęło w ogóle rosnąć. Jakoś tak wiosną opinia publiczna uświadomiła sobie, że Sławek zaczyna mieć w niektórych sondażach dwucyfrowe poparcie, co spowodowało pewien popłoch. W efekcie zaczęły mnożyć się teorie na temat źródeł sukcesu chłopców. Niektóre teorie wpływały już na wody absurdu, gdzie byle gest Tuska, Hołowni, Kosiniaka, Czarzastego, Zandberga czy Biedronia, mniejsza czy zamierzony czy przypadkowy, był nowym powodem, potwierdzeniem, ostatnim gwoździem do trumny pozostałych partii i tak dalej. Oczywiście, jak w KAŻDEJ kampani w KAŻDYM kraju, ruchy i decyzje poszczególnych partii wpływają na poparcie innych. Ale to nie jest tak, że Konfie skoczyło, bo Tusk obiecał babciowe, Hołownia nie zdjął rękawiczki (czy tam nie założył, nie pamiętam), a w Lewicy objawił się jakiś transaktywista. Te i inne czynniki jakoś tam się dokładały lub nie, ale raczej nie powodowały liczących sobie setki tysięcy wyborców przepływów. No sorry, ale nie.
👉 Jak spojrzeć na średnie sondażowe (na ewybory eu) to zobaczymy, że po okresie smuty, Konfie zaczęło mniej więcej liniowo rosnąć w październiku 2022. Wtedy właśnie Korwina zastąpił Sławek Mentzen, a partia ustawiła sobie wizerunek “nowej siły”. Mentzen miał z PR-owego punktu widzenia wiele zalet. Umiał założyć garnitur, potrafił niskim głosem wypowiadać ładne, okrągłe zdania o gospodarce, w których mieścił na tyle mało treści, że ciężko było go złapać na manipulacji, ale na tyle dużo, by sprawiał wrażenie obeznanego z tematem “doktora ekonomii”, co zapewne działało na młodych ludzi, którzy na ekonomii niespecjalnie się raczej znają. Sławek potrafił też mówić przed dobry kwadrans, ani razu nie wspominając o Hitlerze, Putinie czy niższości biologicznej kobiet i osób niepełnosprawnych - sztuka, której Korwin przez 30 lat w polityce jednak nie posiadł. Nie bez znaczenia było też schowanie do szafy wielu szurskich poglądów chłopców, a skupienie się na “niskich podatkach”. No i konfiarze dobrze sobie stargetowali elektorat i ewidentnie nauczyli się używać mediów społecznościowych, gdzie byli grubo nadreprezentowani. Jako pierwsi, skutecznie opanowali TikToka. Mili, elokwentni (mówcie co chcecie o Bosaku, ale jest elokwentny), w garniaczkach, profesjonalni jak sprzedawcy wiecie których garnków, ale też żartobliwi, memuszkujący, mniej szaleni od tego dziodka w muszce, który jak nie o pedofilii to o J.E. Włodzimierzu. No to rosło.
👉 Do tego, myślę, że gdzieś wiosną Konfiarze przekroczyli granicę beki. Partia idąca z bagażem dekad hegemonii Korwina, krucjaty Brauna i palety wszelakich szurów, nawet jak jej rosło, była traktowana jako marginalny żart. Ale powyżej pewnego progu, stała się zjawiskiem, które - podkreślam - głównie wśród młodych ludzi, napędzało się samo. Skuteczna kampania w social mediach tylko temu pomagała. Zaznaczmy, że działo się to wszystko w momencie, w którym inne partie właściwie niewiele jeszcze robiły. Chłopcy grali na pustym boisku. No to rosło.
Aż przyszedł lipiec i rosnąć przestało. Ja widzę kilka powodów, w kolejności mniej więcej dowolnej.
👉 Po pierwsze: do gry weszli dorośli. Niezależnie od tego jak bardzo nienawidzicie Partii, KO, Lewicy czy PSL, są to duże partie z dużymi funduszami, które uprawiają politykę od lat i mają od tego doświadczonych ludzi. Wbrew obiegowej opinii, do polityki nie wystarczy wejść i “mocno chcieć”, ale trzeba też bardzo dużo umieć. Chłopcy po prostu nie umieli. Okazało się, że ich kampania właściwie nie istnieje poza TikTokiem i Twitterem. Okazało się, że nie panują nad co głupszymi członkami, którzy wygadywali bzdury, które natychmiast nagłaśniały media. Okazało się, że nie tylko nie mają programu, ale nawet nie potrafią udawać, że go mają, bo dosłownie co chwilę mówili co innego. Okazało się wreszcie, że poza paroma bon-motami o ZUS-ie i podatkach - nie mają prawie nic. No amatorka.
👉 Po drugie: Mentzen okazał się kompletnie do tego nie nadawać. Dopóki mógł sobie śmieszkować na TikToku, gdzie nikt mu nie odpowiadał, opisany powyżej wizerunek mógł się jakoś trzymać kupy. Ale w momencie gdy zaczęto go zapraszać do mainstreamowych mediów, gdzie profesjonalni dziennikarze rozwalali go prostymi pytaniami, ten wizerunek zaczął się sypać. Dobitnie pokazały to Dwie Bitwy z Ryszardem Petru, które Sławek kompletnie przegrał. A dodajmy, że Petru nie jest i nigdy nie był wybitnym mówcą. A mimo to, równał Sławka z ziemią aż furczało, zadając mu naprawdę banalne pytania. Fakt, że robił to właśnie Petru, twardy liberał gospodarczy, tylko pogarszał sprawę dla Sławka. Facet, który miał być “tym merytorycznym”, który wszystko wie, ma na to liczby i badania, podaje fakty, nie opinie, okazał się być zwykłym populistą, który przewraca się na pierwszej przeszkodzie. Najlepsze jest to, że te nagrania viralowały w social mediach, trafiając przede wszystkim do tych grup demograficznych, w które celowała Konfa. Internet zalały memy, które, cóż poradzić, były po prostu trafne. A najśmieszniejsze w tym punkcie jest to, że chłopcy zdawali się chyba w ogóle nie rozumieć, że prawdziwe wybory nie odbywają się na TikToku. Zresztą Mentzen, sądząc po wczorajszym wywiadzie, nadal tego nie rozumie.
👉 Po trzecie: nie tylko, że Mentzen nie umiał bronić swoich rzekomo doskonałych poglądów, ale okazało się, że te poglądy są po prostu idiotyczne, niespójne, niepodparte żadnymi danymi. Tak, wiem, powiecie, że “to zawsze było wiadomo”. Otóż nie. Wy to wiedzieliście, ja to wiedziałem, wiele osób to wiedziało. Ale świeżo złowiony na pana od garnk… podatków narybek - niekoniecznie. Wiemy z różnych badań, że znaczną część elektoratu Konfy zawsze stanowili ludzie, którzy potrafili przymknąć oczy na jej zamordyzm, w imię niskich podatków i obcięcia socjalu. Wyborcy Konfy od lat zaciskali do bólu zęby, słuchając kolejnych korwinowych połajanek o gejach i kobietach, mówiąc sobie, że to nie jest wygórowana cena za prywatyzację służby zdrowia czy likwidację ZUS. Przyszedł Sławek, który o gejach i kobietach przestał mówić, a koncentrował się właśnie na gospodarce. No to kuce były szczęśliwe, a klipy z Sławkiem Śmieszkiem viralowały w internecie. Aż przyszły wyniki dwucyfrowe i wielkie “sprawdzam”. I się dopiero okazało, że nie chodzi tylko o to, że oni ten program źle przedstawiają, tylko o to, że ten program NIE ISTNIEJE. Koronnym dowodem był, znowu, Ryszard Petru, który zadał Sławkowi najprostsze na świecie pytanie: “kto będzie wypłacał emerytury, jeśli zlikwidujemy ZUS?”, na co Sławek się po prostu zawiesił. I to na scenie, przed własnymi wyborcami.
Wizerunkowa katastrofa. Jedna za drugą. No to zaczęło spadać. Granica beki została przekroczona w drugą stronę.
👉 Po czwarte: Korwin. Wszyscy wiedzieliśmy, że to się musiało stać, więc się stało. Tydzień przed wyborami Korwin odpalił protokół 1%. Rzucił kostką K6, wyszła pedofilia, no to poleciał i powiedział to, co powiedział. Media z przyjemnością podchwyciły, bo niby czemu miałyby tego nie robić. Każdy kto wierzył, że konfiarskie szaleństwo jest schowane do szafy, musiał się po tym dwa razy zastanowić.
👉 Po piąte: szuria. Uważam za nieprzypadkowe, że spadki Konfy korelują także czasowo z publikowaniem przez chłopców kolejnych list. Znowu: jeśli przyjąć powyższy tok rozumowania, tj. że zasadniczo spora grupa młodych wyborców uwierzyła, że oto idzie nowoczesna wolnorynkowa partia, która nie ma nic wspólnego z jakimiś szaleńcami od foliowych czapeczek i staruszkami w muszce, to ta grupa musiała mieć w lipcu i sierpniu potężny dysonans poznawczy. Oto bowiem nawet na konfiarskich jedynkach, dwójkach i trójkach (bo tylko te początkowo ujawniono), zaroiło się od płaskoziemców, antyszczepów, rycerzy 5G i WiFi, miłośników urynoterapii i innych łowców UFO. Myk polega także na tym, że szuria jest w tym środowisku problemem strukturalnym. Wszystkie trzy odłamy Konfy, czyli korwiniści, narodowcy i crusaderzy od Brauna, od lat pielęgnują swój ekstremizm. A ekstremizmy to takie prawie teorie spiskowe. Nic więc dziwnego, że u konfederosjan zawsze kręciło się wielu szaleńców, którzy po prostu stanowili integralną część tego środowiska. Aż przychodzą wybory i okazuje się, że nie możesz nie dać im miejsca na liście, bo za każdym działaczem stoi jakaś grupa wyborców, jakieś mini środowisko, jakiś sponsor itd. Konfa była skazana na szurów. I znowu: ja to wiedziałem, Pan, Pani to wiedzieli… ale rzesza młodych ludzi, nagle złapanych na obietnice o merytorycznej naprawie gospodarki - raczej niekoniecznie. A już zupełnym szokiem, musiało być odkrycie, że i sam Sławek, jak nie oddaje Polski Chrystusowi (którego rozumie DOSŁOWNIE), to zachwala leczenie złamanych kończyn czarami, co z pewnością nie pomogło jego wizerunkowi merytorycznego eksperta. W tym roku stężenie szurii pobiło w ogóle jakiś nowy rekord, co zniechęciło nawet część starego elektoratu. Przykładem jest profil Fiksacje Seksualne Lewicy (tak, Lewicy), weteran korwinizmu, który kilka dni przed wyborami nagle napisał, że on chciał wolnego rynku, a dostał pedofilię, płaską ziemię i leczenie raka witaminami, więc dziękuje, ale postoi. Trudno mu się dziwić.
👉 Po szóste: zły timing. Wszystko to, co opisałem powyżej, składa się zasadniczo w następującą historię. Konfa za Mentzena była tą samą Konfą co zawsze: pełną szurów, fanatyków i teorii spiskowych grupą radykałów, którzy oferują Cudowne Recepty na Wszystko - tyle że za Mentzena odświeżyli wizerunek i zrobili trochę rebrandingu. Tym samym, chłopcy zaczęli de facto zbierać poparcie na kredyt. Kwestią czasu musiało być, zanim ich nowy elektorat pokapuje się, z kim ma właściwie do czynienia. I tu wchodzi kwestia timingu. Otóż konfederosjanie, nie wiedzieć właściwie czemu, zaczęli kampanię jakoś w kwietniu. Nie wiem, czy oni naprawdę liczyli, że do października przeskoczą 20%, czy co, no ale zaczęli zbyt wcześnie. Rozbudzili wielkie oczekiwania, wszystkim opowiadali jak to idą decydować kto będzie rządził, aż nagle osiągnęli swój szklany sufit, a z szafy zaczęły wypadać szury i onuce. Niewykluczone, że gdyby chłopcy zaczęli kampanię w lipcu, to szczyt osiągnęliby jakoś przed wyborami. Znowu amatorka.
👉 Podsumowując: Konfederosja przegrała przede wszystkim sama ze sobą. Chłopcy uwierzyli w magię TikToka i chyba naprawdę myśleli, że jak się nagra parę śmiesznych filmików, rzuci ze sceny banknotami i zamówi złoty pomnik Pinokia, to wystarczy, by być trzecią siłą polityczną w średniej wielkości europejskim kraju. I tak nieprzygotowani weszli na ring i ekspresowo dostali w papę. Od dziennikarzy. Od memiarzy. Od Rysia Petru. Od własnych szurów. I oczywiście od Korwina.
👉 Ale to nie koniec Konfy. W Sejmie są, miejsc mają aż 18. Potencjał koalicyjny z Partią posiadają. Z Ziobrystami, gdyby doszło do takiego rozłamu w centrali, również. Jeśli mają choć trochę oleju w głowie, a niektórzy mają, to zaczną teraz porządne rozliczenie. I nie chodzi o wywalenie tego czy owego głąba, który gadał głupoty. Tylko o strukturalne odszurowanie partii, napisanie jakiegoś prawdziwego programu, który nie będzie stekiem one-linerów dla czternastolatków, ustalenie wreszcie, czy ich celem jest wieczne gospodarowanie skrajnych kilku procent, czy jednak wyjście w kierunku centrum. Czy to zrobią? Nie wiem. Ale śmiem wątpić."
0.16017198562622