Mój stary to fanatyk generowania przeróbek obrazów Disneya. Cały komputer zajebany programami graficznymi, a ściany pokoju tapetami z Jestem Hardkorem czy innym Panem Pawłem. Średnio raz w miesiącu ktoś wpada na kabel od monitora, a potem trzeba iść do szpitala, bo mają zadziory na ciele. W swoim 22-letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji, jak mnie tylko zobaczyła, kazała ściągać kabel od monitora, bo myślała, że znowu dostałem w dupę od komputera.
Dzięki temu, przez ostatnie 22 lata swojego życia, przekonałem się, że Disney ma nieskończenie wiele twarzy, a nasz stary je wszystkie zna na wylot. Co tydzień przeprowadzał ekspedycje po internecie, by znaleźć najnowsze generatory obrazów i programy do tworzenia przeróbek klasyków z Youtube’a. Byłem na tyle głupi, że pomogłem mu w nauce obsługi tych programów, myśląc, że zaoszczędzimy trochę czasu, ale teraz, zamiast paru wygenerowanych obrazów mam pulpit zajebany przeróbkami z papajem, nie po sionym czy co to się stanęło.
Druga połowa mieszkania to kopalnia kompilacji Youtubowych klasyków, remixów i przeróbek. Co tydzień stary udaje się na poszukiwanie nowych źródeł na YouTube, żeby znaleźć materiały do swoich projektów. Byłem na tyle naiwny, że uczyłem go korzystać z internetu, myśląc, że to pomoże nam zaoszczędzić czas na oglądaniu niekończących się parodii. Teraz nie tylko ogląda je, ale także komentuje na każdym kroku, wszczynając burze na jbzdy.pl. Potrafi drzeć mordę do monitora lub wyrzucać klawiaturę przez okno, kiedy ktoś zaczyna krytykować jego ukochane memy.
Kiedy jest ciepło, to co weekend stary spędza godziny w komnatach swojego magicznego zamku internetowego, tworząc kolejne przeróbki Disneya. A ja przez ostatnie pięć lat co sobotę obiadowałem kawałek pizzy, zmuszając się do uspokajania wewnętrznej burzy, która wybuchała przy każdym oglądaniu źle wygenerowanego obrazu przy prompcie "Andrzeju nie denerwuj się”. Matka nie nadążała z gotowaniem pizzy na uspokojenie, a ja zastanawiałem się, jakim cudem Mickey Mouse i Kaczor Donald mogą być częścią każdego zestawu obiadowego.
Przy jedzeniu zawsze mówił o kolejnych pomysłach na memy i za każdym razem temat schodził w końcu na jbzdy.pl, gdzie sam się nakręcał i dostawał strasznego bólu dupy, że nie doceniają jego geniuszu. Kiedyś, jak mnie wkurwił, to założyłem tam konto i zacząłem trollować, pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu "wypierdalaj już z tymi przeróbkami". Aha, ma już na stronie szary nick za spamienie.
Gdybym miał dostęp do tajemniczej mocy i mógłbym przenieść się do dowolnej bajkowej krainy, to wybrałbym chyba krainę, gdzie Disney nie istnieje.
Dzięki temu, przez ostatnie 22 lata swojego życia, przekonałem się, że Disney ma nieskończenie wiele twarzy, a nasz stary je wszystkie zna na wylot. Co tydzień przeprowadzał ekspedycje po internecie, by znaleźć najnowsze generatory obrazów i programy do tworzenia przeróbek klasyków z Youtube’a. Byłem na tyle głupi, że pomogłem mu w nauce obsługi tych programów, myśląc, że zaoszczędzimy trochę czasu, ale teraz, zamiast paru wygenerowanych obrazów mam pulpit zajebany przeróbkami z papajem, nie po sionym czy co to się stanęło.
Druga połowa mieszkania to kopalnia kompilacji Youtubowych klasyków, remixów i przeróbek. Co tydzień stary udaje się na poszukiwanie nowych źródeł na YouTube, żeby znaleźć materiały do swoich projektów. Byłem na tyle naiwny, że uczyłem go korzystać z internetu, myśląc, że to pomoże nam zaoszczędzić czas na oglądaniu niekończących się parodii. Teraz nie tylko ogląda je, ale także komentuje na każdym kroku, wszczynając burze na jbzdy.pl. Potrafi drzeć mordę do monitora lub wyrzucać klawiaturę przez okno, kiedy ktoś zaczyna krytykować jego ukochane memy.
Kiedy jest ciepło, to co weekend stary spędza godziny w komnatach swojego magicznego zamku internetowego, tworząc kolejne przeróbki Disneya. A ja przez ostatnie pięć lat co sobotę obiadowałem kawałek pizzy, zmuszając się do uspokajania wewnętrznej burzy, która wybuchała przy każdym oglądaniu źle wygenerowanego obrazu przy prompcie "Andrzeju nie denerwuj się”. Matka nie nadążała z gotowaniem pizzy na uspokojenie, a ja zastanawiałem się, jakim cudem Mickey Mouse i Kaczor Donald mogą być częścią każdego zestawu obiadowego.
Przy jedzeniu zawsze mówił o kolejnych pomysłach na memy i za każdym razem temat schodził w końcu na jbzdy.pl, gdzie sam się nakręcał i dostawał strasznego bólu dupy, że nie doceniają jego geniuszu. Kiedyś, jak mnie wkurwił, to założyłem tam konto i zacząłem trollować, pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu "wypierdalaj już z tymi przeróbkami". Aha, ma już na stronie szary nick za spamienie.
Gdybym miał dostęp do tajemniczej mocy i mógłbym przenieść się do dowolnej bajkowej krainy, to wybrałbym chyba krainę, gdzie Disney nie istnieje.
Jednak największym wrogiem mojego starego w tej bajkowej krainie jest użytkownik KasiazTVNturbo. To on jest uosobieniem wszystkiego, co mojemu ojcu jest obce. Stale toczą wojnę na stronie jbzdy.pl, gdzie ojciec próbuje narzucić swoje przeróbki jako nowy kanon, a KasiazTVNturbo broni różnorodności memów.
Pewnego dnia, KasiazTVNturbo wrzucił na forum filmik z Aleksandrem Jabłonowskim, który drze się "ile jeszcze tego gnoju!" w kontekście przeróbek Disneya. Stary zaczynał trząść się z wkurwienia. To była iskra, która zapaliła wojnę memów na całego. Ojciec założył kolejne trollkonta, próbując obronić swoje projekty i atakować KasiazTVNturbo.
KasiazTVNturbo nie zamierzał ugiąć się przed atakami mojego starego. W zamian za każdy post atakujący klasykę Disneya, KasiazTVNturbo wrzucał jeszcze bardziej wściekły filmik z Aleksandrem Jabłonowskim, który drął się na całe gardło: "HYDRAULIKA! HYDRAULIKA ZE SPRĘŻYNĄ!!1!” To tylko podsycało konflikt.
Ojciec reagował jeszcze większą frustracją, generując coraz bardziej absurdalne przeróbki klasyków z youtuba jako plakaty Disneya i zyskując wsparcie kilku innych użytkowników forum, którzy też byli fanatykami generowania obrazów. Tworzyli własne przeróbki, w których Disney przemieniał się w surrealistyczną kreaturę, trzymającą w ręku klawiaturę komputera i wściekle piszącą posty na forum.
Konflikt wrzał, z jednej strony wygenerowany obrazek z promptu „hemoglobina, taka sytuacja”, z drugiej KasiazTVNturbo piszący „łap jaszczura i wykurwiaj”, rzucając po raz setny Jabłonowskiego, w mojej opinii coraz bardziej wkurwionego.
Ojciec w końcu zaczął używać swoich generowanych memów, by obrzucić KasiazTVNturbo obelgami i wyzywać go od zdrajców jebzdzidy. KasiazTVNturbo w odpowiedzi wrzucał jeszcze bardziej emocjonalne filmy, w których nawoływał do obrony prawdziwej klasyki jzbdy. To trwało w nieskończoność.
Pewnego dnia, KasiazTVNturbo wrzucił na forum filmik z Aleksandrem Jabłonowskim, który drze się "ile jeszcze tego gnoju!" w kontekście przeróbek Disneya. Stary zaczynał trząść się z wkurwienia. To była iskra, która zapaliła wojnę memów na całego. Ojciec założył kolejne trollkonta, próbując obronić swoje projekty i atakować KasiazTVNturbo.
KasiazTVNturbo nie zamierzał ugiąć się przed atakami mojego starego. W zamian za każdy post atakujący klasykę Disneya, KasiazTVNturbo wrzucał jeszcze bardziej wściekły filmik z Aleksandrem Jabłonowskim, który drął się na całe gardło: "HYDRAULIKA! HYDRAULIKA ZE SPRĘŻYNĄ!!1!” To tylko podsycało konflikt.
Ojciec reagował jeszcze większą frustracją, generując coraz bardziej absurdalne przeróbki klasyków z youtuba jako plakaty Disneya i zyskując wsparcie kilku innych użytkowników forum, którzy też byli fanatykami generowania obrazów. Tworzyli własne przeróbki, w których Disney przemieniał się w surrealistyczną kreaturę, trzymającą w ręku klawiaturę komputera i wściekle piszącą posty na forum.
Konflikt wrzał, z jednej strony wygenerowany obrazek z promptu „hemoglobina, taka sytuacja”, z drugiej KasiazTVNturbo piszący „łap jaszczura i wykurwiaj”, rzucając po raz setny Jabłonowskiego, w mojej opinii coraz bardziej wkurwionego.
Ojciec w końcu zaczął używać swoich generowanych memów, by obrzucić KasiazTVNturbo obelgami i wyzywać go od zdrajców jebzdzidy. KasiazTVNturbo w odpowiedzi wrzucał jeszcze bardziej emocjonalne filmy, w których nawoływał do obrony prawdziwej klasyki jzbdy. To trwało w nieskończoność.
Konflikt na stronie osiągnął jeszcze wyższe poziomy intensywności, kiedy po stronie KasiazTVNturbo stanął niejaki dla-kaczmar. Ten użytkownik znany był z ironicznej postawy wobec generowanych obrazów Disneya. W odpowiedzi na każdy post zawierający zachwyt nad przeróbkami klasyków, dla-kaczmar wrzucał mema przedstawiającego ironiczne podejście do tej fascynacji. Meme przedstawiało karykaturalne postacie mówiące "Patrzcie co komputer narysował, to przez komputer narysowane!"
Dla-kaczmar nie krył swojego sceptycyzmu wobec tego spamu i uważał, że prawdziwa sztuka nie może pochodzić od maszyny, a memy powinny być różnorodne. Jego działania były jak iskra, która podsycała ogień wojny memów na forum. Ojciec, oburzony tym zachowaniem, widział w dla-kaczmarze jedynie zdrajcę jebzdzidy, który próbował zniszczyć dziedzictwo w imię swojej ironii. Ostrzegał, że to tylko komputer generuje obrazy, ale prawdziwa pasja i talent w sztuce to coś zupełnie innego.
KasiazTVNturbo wspierał działania dla-kaczmara, widząc w nim sojusznika w walce przeciwko przeróbkom Disneya. Razem prowadzili dyskusje i debaty z fanami generowanych obrazów, starając się przekonać, że memy z przeróbkami AI są wrzucane zdecydowanie za często, przez co nie są już zabawne, a jedyne co się chce po ich zobaczeniu to napisanie soczystego WYPIERDALAJ.
Ojciec nie mógł zrozumieć, jak kolejna przeróbka z instrybutorem spotkała się z powszechną krytyką na stronie. W jego oczach były to prawdziwe arcydzieła, które zasługują na uznanie. Dla-kaczmar i KasiazTVNturbo stanowili przeciwwagę, podważając wartość tych dzieł.
Konflikt między nimi nie zakończył się, a jedynie przeniósł na inne fronty poczekalni, gdzie obie strony wciąż starają się udowodnić, która ma rację w kwestii obrazów AI Disney’a. Dla mnie to wszystko jest jak walka dwóch gigantów w bajkowej krainie, która nigdy nie dojdzie do rozstrzygnięcia, a ja próbuję unikać całej tej wrzawy, żałując, że nie mogę po prostu obejrzeć spokojnie autorskich meme bez ciągłych kłótni w komentarzach.
Dla-kaczmar nie krył swojego sceptycyzmu wobec tego spamu i uważał, że prawdziwa sztuka nie może pochodzić od maszyny, a memy powinny być różnorodne. Jego działania były jak iskra, która podsycała ogień wojny memów na forum. Ojciec, oburzony tym zachowaniem, widział w dla-kaczmarze jedynie zdrajcę jebzdzidy, który próbował zniszczyć dziedzictwo w imię swojej ironii. Ostrzegał, że to tylko komputer generuje obrazy, ale prawdziwa pasja i talent w sztuce to coś zupełnie innego.
KasiazTVNturbo wspierał działania dla-kaczmara, widząc w nim sojusznika w walce przeciwko przeróbkom Disneya. Razem prowadzili dyskusje i debaty z fanami generowanych obrazów, starając się przekonać, że memy z przeróbkami AI są wrzucane zdecydowanie za często, przez co nie są już zabawne, a jedyne co się chce po ich zobaczeniu to napisanie soczystego WYPIERDALAJ.
Ojciec nie mógł zrozumieć, jak kolejna przeróbka z instrybutorem spotkała się z powszechną krytyką na stronie. W jego oczach były to prawdziwe arcydzieła, które zasługują na uznanie. Dla-kaczmar i KasiazTVNturbo stanowili przeciwwagę, podważając wartość tych dzieł.
Konflikt między nimi nie zakończył się, a jedynie przeniósł na inne fronty poczekalni, gdzie obie strony wciąż starają się udowodnić, która ma rację w kwestii obrazów AI Disney’a. Dla mnie to wszystko jest jak walka dwóch gigantów w bajkowej krainie, która nigdy nie dojdzie do rozstrzygnięcia, a ja próbuję unikać całej tej wrzawy, żałując, że nie mogę po prostu obejrzeć spokojnie autorskich meme bez ciągłych kłótni w komentarzach.