66
Cześć
Nie mogę spać, w głowie mi siedzi myśl. Przeszedłem kilka związków w swoim życiu, powtarzający się syndrom, to jakieś problemy dziewczyn z ojcami.
Za każdym razem mam wrażenie, że kobiety to wampiry które jak przejmą już wszystko od Ciebie jeśli chodzi o wsparcie, miłość , przyzwyczajenia, pieniądze i czas również. To potem się magicznie coś zaczyna psuć i kończy się sielanka zwana związkiem.
Nie wiem czy sobie tego nie ubzdurałem, mam wrażenie że po kazdym związku potem byłem silniejszy o doświadczenia i wypracowane nowe wzorce do życia, ale ostatnio już mnie to przytłacza. Na prawdę zastanawiam się, czy nie warto żyć samemu, nawet jakbym miał męczyć się z kredytem na kawalerkę. Jakie są wasze odczucia?
Macie też wrażenie, że łatwiej kobietom się zmienia partnera, co w sumie wydaje się modne, niż próbować zbudować coś na stałe?
Czy może ja jestem jakimś wariatem i mam jakieś dziwne myślenie w głowie?
Panie również zapraszam do dyskusji.
0.069095849990845