Właśnie wróciłem z najdziwniejszej "randki", mimo ze umówilismy sie na seks (to moja ex ktora po rozstaniu zaczela pokazywac oznaki seksualne w moja strone w pracy bo odzyskalem rame itd, stąd chcialem sprawdzic czy faktycznie chce cos wiecej czy to tylko gierki), zaczęło się od kina, w kinie fajny vibe, teksty rzucała dużo, ogółem na plus, ale potem wróciliśmy do jej mieszkania i zamiast usiąść obok czy coś to położyła się na narożniku by wyciągnąć sobie nogi, a ja moglem tylko usiąść (narożnik w kształcie L), mowie ok, dobra, nie bede sie przysuwał, nie chce bliskości to nie, no i patrze ze wlaczyla jakies TV i oglada, to siedze ogladam tez, potem wlacza netflixa i czegos szuka, potem disneya i w koncu włączyła jakąś bajke, w miedzy czasie jej pies normalnie wariował ze az nie bylo spokoju by cos ten teges, wszedzie po nas skakał i po sofie, w koncu po 1h pies sie uspokoil to pytam jej "co oznaczaly jej sygnaly, ze tutaj oczko w pracy, tutaj rozbieranie wzrokiem, rozne sprosne zarty" wszystko mówie z usmiechem na twarzy w stylu😏, ona cos tam ze po co to analizowac, ale widze ze reakcja negatywna, i nie ciagnie tematu to mowie ze chce sie upewnic czy faktycznie leci na mnie, ona jakos zle to odebrala bo sie pytala co to za pytanie i jakos dziwnie jej bylo, tlumaczyłą się bardziej mowiac ze zachowywala sie normalnie, ze miala po prostu flirarcski vibe, to mowie ze po prostu mi sie to podobalo by nie odbierala tego negatywnie i sie smieje, to tutaj dopiero reakcja bardziej pozytywna, ale nic nie odpowiedziala, wiec mowie sobie w glowie dobra nie draze dalej, ale chcialem po prostu zaczepic jakis temat do tego ze wczesniej widzialem duzo sygnalow ze chciala ten teges, zreszta tez po to bylo te spotkanie wiec myslalem ze troche sie wczuje w gre i przyzna ze te sygnaly wlasnie po to bylo albo na nowo zacznie cos działać jak w pracy, no ale pudło, potem cisza to mówie w koncu zdanie by dac jej zielone swiatlo ze "jak chcesz to mozesz wskoczyc mi na kolana" i sie usmiecham, ona sie smieje ale widze ze reakcja znowu negatywna, bo mowi ze to nie tak powinno sie zaczac, jakby zblokowana jakas byla. Moze oczekiwala ze ja zaczne cos bardziej ale nie nie, ja sobie obiecalem ze to ona ma zainicjowac skoro taki kozak z niej i mi sygnaly puszcza, niech udowodni ze jej zalezy. Pewny siebie siedzialem cale spotkanie i czekalem ale wyszło cringe wg mnie i dla niej pewnie tez. Po jakims czasie ciszy i ogladania TV cos tam spytala jak wracam czy rowerem, to juz wiedzialem ze to koniec, wiec mowie no zaraz bede leciał, wyszedlem stad i sobie pomyslalem ze jezu co to bylo za spotkanie. Nie wiem moze ja nie umiem inicjowac tak jak ona by chciala ale byłem sobą, nie bede sie do dziewczyny dobieral jak ona nie da zielonego swiatla czy cos zakreci tematem albo sama tez cos nie zainicjuje, w koncu widzialem ze chce wczesniej tego i na to tez sie umowilismy, a na spotkaniu jakby inna osoba. No cóż, nie to nie. Jej strata. Wyszedlem to sie cieszylem ze jak to dobrze ze nie jestesmy razem, no i nie bedziemy dopoki seksu nie bedzie.