Tak sobie myślę, że to trochę pojebana rzecz to całe zamrażanie dzieci. Do rozmnażania nie mam nic przeciwko, żeby im "pomóc", ale zamrażanie to zupełnie inny świat, dosłownie "drugi koniec galaktyki. Z jednej strony, teoretycznie do póki nie jest finansowane z budżetu, to społeczeństwo nie ponosi żadnych kosztów, co nie? No bo to, że ktoś wykona sobie ten "zabieg", nie ma na ciebie żadnego wpływu. Nie twoje pieniądze, nie twoje życie, nie twoja sprawa.
Z drugiej strony te zamrożone komórki są ciągle żywe i nie wyrośnie z nich nic innego niż człowiek. To już jest człowiek. Jak z "żołędzi dębu nie wyrośnie nic innego niż tylko dąb. To od początku jest dąb". To taki malutki zalążek człowieczeństwa, a my to człowieczeństwo zamrażamy i pokazujemy "kto ma kontrolę" i że jego życie zależy od nas. Nie jest to dosłownie odarcie z godności ludzkiej? Masz prawo żyć, tylko jeżeli ci na to pozwolimy? Decydujemy za nich samych, jak będzie przebiegał ich rozwój i czy w ogóle do rozwoju dojdzie, czy może trafia do śmietnika.
Jak to możliwe, że tak bardzo wielu ludzi nie obchodzi co się dzieje z innymi, mniejszymi i słabszymi ludźmi?
Bardziej troszczą się o życie wiewiórki w parku, niż o życie innego człowieka.
Z drugiej strony te zamrożone komórki są ciągle żywe i nie wyrośnie z nich nic innego niż człowiek. To już jest człowiek. Jak z "żołędzi dębu nie wyrośnie nic innego niż tylko dąb. To od początku jest dąb". To taki malutki zalążek człowieczeństwa, a my to człowieczeństwo zamrażamy i pokazujemy "kto ma kontrolę" i że jego życie zależy od nas. Nie jest to dosłownie odarcie z godności ludzkiej? Masz prawo żyć, tylko jeżeli ci na to pozwolimy? Decydujemy za nich samych, jak będzie przebiegał ich rozwój i czy w ogóle do rozwoju dojdzie, czy może trafia do śmietnika.
Jak to możliwe, że tak bardzo wielu ludzi nie obchodzi co się dzieje z innymi, mniejszymi i słabszymi ludźmi?
Bardziej troszczą się o życie wiewiórki w parku, niż o życie innego człowieka.