Humor
2 l
6
Poznałem kiedyś takiego Mirka robił domek jednorodzinny zaraz obok gdzie my stawialiśmy. Jak był najebany to człowieku!! I pogadał i się pośmiał normalnie, a zapierdalał jak!! CZLOWIEKU.. Gość jak się brał za szpachle to nie schodził z drabiny. Latał na niej jak na szczudłach akrobata jebany i tylko opierdalal młodego żeby nadążał z mieszaniem. Ale pewnego dnia zapomniał Mirek, że było jakieś święto a i tak robiliśmy.. wszystkie sklepy w promieniu 20km zamknięte.. facet przyszedł cały blady z drgawkami, jak mu machnąłem z głośnym okrzykiem "siema majster!!" To tylko się spojrzał i pomruknoł "część" jak zawsze fajkę od fajki odpal tak w tamten dzień człowieku nic!!! Zaczol szpachle od dołu.. jak zajebał grzebieniem węgorza na ścianie to aż się głowie kręciło jak na to patrzyłeś xd później siatka 5razy mierzyl zanim dociol xd ale najgorsze miało dopiero nadejść... robimy jak to zawsze a tu nagle za winkla krzyki Mirka jakby z dziesiątego piętra lecil.. "MLODY!!! MLODY!!! KURWA MLODY TRZYMAJ MNIE!! MLODY LECEEEEEEE!!!"
My już z chłopakami myśli: No i chuj Mirek był Mirka ni ma.. Wylatujemy patrzeć co się stało a Mirek na trzecim stopniu drabiny cały spocony i w dół nie może spojrzeć... Młody obiema rękoma obiema nogami i jeszcze taczką drabinę podpiera żeby Mirek mógł z tego exstremalnego wyczynu do Nas wrócić. Jak misja ewakuacyjna się skończyła facet całował glebę jak Św. Jan Paweł II na lotnisku Chopina!! Po wszystkim przypomniało mi się że mamy w busie awaryjnego czteropaka żuberka. Jak ktoś robi na budowie to wie że trójkąta może nie być, gaśnicy może nie być, kierunkowskazu, kurwa silnika pod maską może nie być ale awaryjny zuberek pod siedzeniem jest zawsze!! Więc poleciałem po dwa żeby chłopak zawału po tym wyczynie nie dostał. KURWA!! Widok nie samowityXD dobrze że nie miał takiego ssania jak pierwszy raz się do cycka matki dorwał bo by ją wydoił jednym ssaniem z dwóch cyców ma raz!! Na koniec zapalił szluga, chwilę odetchnął, podziękował i się wyjebał na drabinę jakby się nic nie staloXD
My już z chłopakami myśli: No i chuj Mirek był Mirka ni ma.. Wylatujemy patrzeć co się stało a Mirek na trzecim stopniu drabiny cały spocony i w dół nie może spojrzeć... Młody obiema rękoma obiema nogami i jeszcze taczką drabinę podpiera żeby Mirek mógł z tego exstremalnego wyczynu do Nas wrócić. Jak misja ewakuacyjna się skończyła facet całował glebę jak Św. Jan Paweł II na lotnisku Chopina!! Po wszystkim przypomniało mi się że mamy w busie awaryjnego czteropaka żuberka. Jak ktoś robi na budowie to wie że trójkąta może nie być, gaśnicy może nie być, kierunkowskazu, kurwa silnika pod maską może nie być ale awaryjny zuberek pod siedzeniem jest zawsze!! Więc poleciałem po dwa żeby chłopak zawału po tym wyczynie nie dostał. KURWA!! Widok nie samowityXD dobrze że nie miał takiego ssania jak pierwszy raz się do cycka matki dorwał bo by ją wydoił jednym ssaniem z dwóch cyców ma raz!! Na koniec zapalił szluga, chwilę odetchnął, podziękował i się wyjebał na drabinę jakby się nic nie staloXD