8
Dzidki, od razu zacznę z grubej rury. Miał ktoś z was doczynienia z ciężkimi przypadkami udarów niedokrwiennych? Mojego tatę taki udar dotknął poraz trzeci, ten ostatni najmocniejszy, mimo szybkiej pomocy wystąpił niedowład lewej strony. Leczony lekami trombolitycznymi. Stan psychiczny taty pierwsze dwa dni był słaby, ale potem po pierwszych zgięciach nogi i lekkiego ruchu ramieniem zaczęła wracac mu nadzieja i uśmiech. 4 dni temu uśmiech zniknął, przestał jeść, nie chciał kontaktu z rodziną, mówił że po lekach boli go głowa. Zgłaszaliśmy lekarzowi w szpitalu to, powiedzieli że będą obserwować pod kątem depresji poudarowej i ewentualnie wprowadza odpowiednie stymulanty. Jutro miał być przewieziony do kliniki rehabilitacyjnej i dziś robili mu Tomografię, okazało się, że ma delikatny krwotok w części gdzie wystąpił ten udar niedokrwienny. Zmienili farmakologię, nie wiem dokładnie na jaką, odwołali przeniesienie do kliniki rehabilitacyjnej. Miał ktoś podobną sytuację, jak to się dalej potoczyło? Dodam tylko, że dwa poprzednie udary były lżejsze, zaburzyły tacie mowe i trochę spowolniły go. Ten potoczył się inaczej, tata jest przed siedemdziesiątka.
0.058207988739014