34
Jest poniedziałek, początek tygodnia, a ja znowu od 17:00 siedzę w pokoju i chleje. Zawsze zaczyna się od piwka (dębowe mocne), ale szybko zmienia się to w wino, a na końcu w wódę. Bez wódy nie potrafię zjeść nawet tatara na kolację. Teraz mam jakieś 3 promile, ledwo dycham, na szczęście autokorekta poprawia wszystkie błędy. Jutro do roboty, o 4:00 pobudka bo o 5:30 odjeżdża tramwaj. Trzymajcie się w tej Polsce.
0.072731971740723