47
Siema wszystkim dziadkom! Postanowiłem zrobić dla Was edukacyjną dzidę o spłacaniu kredytu. Zapewne wielu z Was mieszka w piwnicy (wiadomo jak jest) ale są też tacy którzy jakimś cudem z niej wyszli i mało tego, kupili mieszkanie lub zbudowali dom a pomocą był kredyt. Jest to oczywiście bardzo pomocna rzecz jednak jesteśmy z nim uważani przez 20, 25 czy 30 lat. A co jeśli Wam powiem ze można to zrobić szybciej? Wszystko będzie oparte na moim przykładzie więc w waszych bankach może być inaczej. W 2017 wzięliśmy kredyt na budowę domu. Robiłem prawie wszystko sam więc odpadła ekipa a co za tym idzie sporo kasy zostało. Wyliczyliśmy że wystarczy 240.000 i w sumie obliczenia były trafione. Mamy wszystko oprócz ogrodzenia. Do rzeczy. Spłacaliśmy kredyt przez 5 lat a tam nadal było do spłacenia ponad 220.000! Dlaczego tak. Otóż rata składa się z kapitału oraz odsetek których w racie było około 80% ( nie pamiętam dokladnie). Później robi się coraz lepiej bo na koniec jest sytuacja odwrotna i 80% to kapitał. Dlaczego tak? Bo bank chce żebyśmy najpierw dali im zarobic a później spłacili co wzięliśmy. Skorzystaliśmy więc z wakacji kredytowych które bardzo polecam. Jeśli jeszcze będą bierzcie śmiało. Oczywiście nie wydaliśmy ich na nic tylko grzecznie czekały na lokacie i sobie delikatnie zarabiały przez cały rok. Później nadplacilismy 12.000 i wybraliśmy opcje skrócenia czasu kredytu. Wtedy zostało nam 24 lata jeszcze a po nadpłacie 20 lat! 4 lata mniej! I wtedy uaktywnił się we mnie Janusz kredytu który stwierdził że można tak kombinować dalej. Początkowo w 2017 mieliśmy raty około 1200zł Później zaczęło to wszystko rosnąć i stanęło na 2000 przez dłuższy czas. Raz lekko spało o kilka złotych ale to praktycznie nic. Po nadpłacie też się lekko zmieniła rata ale wtedy stwierdziliśmy że teraz będziemy zmniejszać ratę dla efektu kuli śnieżnej. Nadplacilismy 6000 z wakacji kredytowych i jakiś oszczednosci i rata spadła bardziej znacząco a do tego była obniżka stoop (lol) procentowych i rata stanęła w końcu na 1730zł. Na naszym przykładzie wygląda to tak: przyjęliśmy sobie próg ratalny 2000 więc wynika z niego jasno że 2000-1730= 270zł tyle nam zostaje ale nie na przepicie tylko na nadpłatę. Do tego i ja i ślubna odkładamy sobie po 170zł więc w sumie mamy 610zł do nadpłaty co miesiąc. Nadplacajac tą kwotę rata zmniejsza nam się o uwaga uwaga 5zł! :D wiem że mało ALE to efekt kuli śnieżnej. Zaraz wytłumaczę o co chodzi tylko najpierw bardzo ważna kwestia - nadplacajac kredyt (przynajmniej na moim przykładzie w banku Santander) najlepiej dla nas zrobić to dokładnie w ten sam dzień w którym jest pobierana rata! Dlatego że całość tej nadpłaty albo mega większość idzie na spłatę kapitału a o to nam chodzi. Wracając do kuli śnieżnej to w kolejnym miesiącu mamy ratę 1725zł więc od umownego pułapu 2000 zostaje nam 275zł + odłożone 340 daje 615zł. Kolejna naplata to trochę ponad 5zł oszczednosci ALE po około 2 lat takiej praktyki odkładamy na nadpłatę ponad 700złi wtedy już robi się coraz mniejsza różnica między rata a nadplata. W ten sposób jesteśmy w stanie spłacić 20 lat w około 9-10 lat! Oczywiście wiąże się to z konsekwentnym odkładaniem, pilnowaniem dnia nadpłaty i nie przepierdalanie nadwyzki na coś innego. Nie biorę w tym wyliczeniu pod uwagę podwyżek stóp procentowych ale też nie biorę obiecywanych wakacji kredytowych (oby byly). Rozpisałem się nieźle. Jak ktoś to doczytał to chyba nie miał co robić albo się zainteresował. To na tyle - wypierdalam. A, jakby ktoś miał jakieś pytania odnośnie tej dzidy to postaram się odpowiedzieć w komentarzach lub w wiadomości prywatnej.  
0.068444967269897